Idol z dzieciństwa
Każdy z nas miał kogoś w swoim życiu, kto go zainspirował lub zachęcił do czegoś. Czy to zainteresowania się czymś czy do wykonywania jakiegoś konkretnego zawodu.
Nie inaczej miałem ja. Jako młodziutki chłopak w 2006 roku oglądając telewizję (miałem wtedy 18 lat), zobaczyłem nowego ministra obrony narodowej. Człowiek wtedy mi się wydawało niesamowity, jeździł czołgiem, przyleciał osobiście F-15 do Polski, jak były sprowadzane, krzyczał kocham Polskę! Mówię wow, gość jest niesamowity, więc spytałem się mamy, kto to ? Nowy minister Radosław Sikorski, więc zacząłem się interesować ta postacią. Dowiedziałem się wtedy, że skoczył Oxford, studiował w USA, był korespondentem wojenny – jednym słowem zdobył moje serce. Nie ukrywam, że chciałem być jak on. Facet dobrze wyglądał , chodził w garniturach, miał żonę amerykankę, moim zachwytom nie było końca. W dodatku był pokazany w tv jego dom w Chobielinie, a że mam zamiłowanie do pałacyków/zamków i wszystkiego co ma historie to totalnie byłem zachwycony. A co ważniejsze tabliczka przy wjeździe na jego posesje głosiła „Strefa Zdekomunizowana”. Moje poglądy od kiedy się wykrystalizowały, a nawet wcześniej zawsze, ale to zawsze były wrogo nastawione do komunizmu. Było to związane z losem mojej rodziny zarówno w Polsce jak i za zachodnią granicą, stąd jeszcze większy wtedy był mój szacunek dla Radosława Sikorskiego. W sumie to on mnie zachęcił do tego bym zaczął się interesować polityką i tak w tamtym czasie to się zaczęło. Moja pasja czyli historia i cywilizacja amerykańska zostały wzbogacone o politykę, w sumie ciężko było oddzielić historie od polityki ale teraz doszła ta bieżąca. W miarę zgłębiania tematu zainteresowałem się polityką przede wszystkim Polski.
Niestety 2 lata po tym jak upadł pierwszy rząd Prawa i Sprawiedliwości wraz z koalicją z LPR i Samoobroną RP, w której byli coś się zmieniło. Nie tylko w polityce ale w podejściu mojego idola. Nagle zobaczyłem go na wiecu PO, który mówił o swoich byłych kolegach partyjnych przykre rzeczy. Naglę słyszę, że z jego ust padają słowa o „wyrzynaniu watahy”… Szczerze, nie wiedziałem co myśleć, przecież to ten sam facet w garniaku i z tym samym wykształceniem i tą samą historią?! Wtedy byłem zdezorientowany co mam o tym wszystkim sądzić. Niejako kojarzyłem jego nową partie, nie tyle z ideologia czy elitami wprost z PRL, co kukłami braci Kaczyńskich i wyśmiewaniem PiS, jako takiego. Powiem szczerze, niezbyt to wtedy rozumiałem, a może wręcz nie chciałem rozumieć. Niestety zmiana o 180 stopni Radosława Sikorskiego nastąpiła niczym przejście Anakina Skywalkera na ciemną stronę mocy. Analogicznie do postaci kiedy Anakin stał się Darthem Vaderem, Radosław Sikorski stał się Radkiem Sikorskim i tak już o nim wspominano.
To co prawda dawne wydarzenia dla niektórych ale dla mnie zburzyło ówczesny porządek rzeczy jeżeli chodzi o politykę. Wracam pamięcią do tego ze względu na ostatni wywiad, który widziałem z nim w programie „Tłit” na Wirtualnej Polsce. Swoją droga widzę, że WP poprawiło się w ostatnim czasie. Gabinet Cieni z Adamem Hofmanem wyszedł im świetnie i sam jestem jego fanem. A w tym tygodniu znalazłem nowy (dla mnie- red.) program. Więc z sentymentu do osoby Radosława aka Radka Sikorskiego obejrzałem od początku do końca cały odcinek.
Program jest prowadzony przez Pana Marka Kacprzaka, którego dobrze pamiętam z pytania do byłej pani premier odnośnie jej córki. Otóż, przed wyborami córka Ewy kopacz powiedziała, że kiedy PiS dojdzie do władzy ona wyjedzie z kraju. Więc zgodnie z powinnością dziennikarską pan redaktor spytał w wywiadzie już po wygranych przez PIS wyborach w 2015 roku, czy jej córka się już wyjechała. Na co pani Ewa „metr w głąb” Kopacz odpowiedziała w sposób knajacki. Ale nie to jest tutaj głównym tematem więc wrócę do meritum. Pan Sikorski od początku zaczął kadzić obecnej władzy i to w sposób bardzo podobny do tego w jaki sposób była premier odpowiadała redaktorowi. Na wstępie ujął, że Prezydent RP wyżebrał wizytę w Białym Domu. Rozumiem, że nie jest entuzjastą obecnej władzy, ale pewien szacunek się należy konstytucyjnym organom. Tym bardziej, że były MSZ i marszałek tak zaciekle walczy o „obronę” tejże konstytucji.
Większym szokiem było dla mnie, że Radek atakuje prezydenta USA. Przecież on człowiek wykształcony na zachodzie, w niektórych kręgach uważany nawet za agenta CIA. Powiem więcej oskarżał go o to sam Mateusz Piskorski, który obecnie jest zatrzymany pod zarzutem współpracy z wywiadem Federacji Rosyjskiej (moim byłym dziekanem- red.). Mający żonę amerykankę, podejrzewam, że może nawet on sam mieć obywatelstwo amerykańskie, powinien szanować organ konstytucyjny w USA. Tym bardziej, że raczej Donald Trump nie łamie konstytucji, jak rzekomo Prezydent RP.
Jak już wcześniej wspominałem Radosław Sikorski podzielał moją niechęć do komunizmu, przynajmniej tak deklarował i tak to wyglądało. Często tez dobrze wyrażał się o moim ulubionym prezydencie Ronaldzie Reaganie, więc raczej nie powinien krytykować Trumpa, a jednak. Choć teraz myśląc o tym, przypomina mi się jak w MSZ otoczył się ludźmi współpracującymi z SB w PRL. Świetnym przykładem jest tu prof. Jan Barcz zarejestrowany jako TW „Jaksa” (niestety tez mój były wykładowca – red.). Czy poprzez pryzmat współpracy z tego typu osobami jeszcze dalej przeszedł na mroczną stronę? W wywiadzie Pan red. Kacprzak zapytał czy „Donald Trump jest niezrównoważony na zasadzie nieprzewidywalny?” Na co Pan ex-minister odpowiedział, że „nieprzewidywalność w polityce jest dobra ale wtedy kiedy jest to nieprzewidywalność kontrolowana”. Szczęka mi opadła, jak to kontrolowana ? Czyli wtedy kiedy oficer prowadzący ma ostatnie słowo do powiedzenia? Szokiem dla mnie były te słowa. Od razu zastanawiałem się czy dalej tabliczka z napisem „strefa zdekomunizowana” wisi przed wjazdem do Chobielina Dworu.
Wracając wspomnieniami do czasu kiedy Sikorski pełnił funkcje MSZ pamiętam z jaką namiętnością opowiadał o spotkaniach z Hillary Clinton, kiedy pełniła funkcje sekretarza stanu w gabinecie prezydenta Baracka Husseina Obamy. Zresztą nastawienie do byłego już prezydent USA było podobne. Wydaje się, że powiedzenie „tylko krowa nie zmienia poglądów” pasuje idealnie do Radka.
Dalej niestety było gorzej straszył wręcz Donaldem Trumpem (sic!). Mówił, że chce on zniszczyć Światową Organizacje Handlu i Unie Europejską (co nie jest najgorszym pomysłem, jeżeli mówimy o powróceniu do państw narodowych – red.). Jako „wykładowca” na Uniwersytecie Harvarda powinien jednak troszeczkę zastanowić się nad tym co mówi.
Kiedy Sikorski składał hołd w Berlinie, mówiąc że to Niemcy powinny zarządzać UE, co de facto ma miejsce. Myślałem, że odleciał ale teraz wiem, ze to był przerost formy nad treścią. Człowiek bardzo ambitny, butny, który nie wie co to cierpliwość, kiedy dociera do ściany i nie może jej przebić wariuje. Były kiedyś pogłoski, że pan Radek liczył na stanowisko komisarza w UE, co traktowałby jako awans. Niestety zamiast niego Donald Tusk, obejmując funkcje pseudo-prezydenta wziął Elżbietę Bieńkowską ze sobą. Przez co nasz ex-minister mógł poczuć się przegrany. Zaowocowało to właśnie takimi wypowiedziami jak wcześniej wspomniana. Podejrzewam, ze przez to zdjęli go z funkcji ministra i uczynili marszałkiem – jak masz gadać głupoty to tu na miejscu. Możliwe, że potraktował to jako poniżenie. A przecież kiedyś mógł nawet zostać Prezydentem RP, kiedy w prawyborach w PO walczył o kandydaturę z Bronisławem Komorowskim. Dla mnie nawet był wtedy lepszym kandydatem.
Cóż… niestety po tych wszystkich sytuacjach, które opisałem, a szczerze mówić to było ich jeszcze więcej, Radek Sikorski w żaden sposób nie jest osobą, którą był dla mnie kiedyś. Aczkolwiek jakiś sentyment pozostał. Natomiast to co w chwili obecnej reprezentuje sobą to mieszkanka snobizmu i arogancji nie poparta w żaden sposób merytoryką. Chociaż próbuje na siłę to udowodnić. Ale odsyłam do wywiadu, żebyście sami państwo zobaczyli o czym mówię.