KATASTROFA SMOLEŃSKA zdaniem Ryszarda Bugaj: Z elitą polityczną jest bardzo źle
Gościem „WIELOGŁOSU CENTRUM” w dyskusji o katastrofie smoleńskiej jest Ryszard Bugaj, doktor habilitowany nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN, były szef Unii Pracy.
Marek Bielecki: Czy Pan profesor uważa, że katastrofa smoleńska stanowiła o wyłomie w polskiej elicie narodowej?
Ryszard Bugaj: Wie Pan, wyłom na pewno nastąpił, to nie może być cienia wątpliwości. Natomiast można zadać inne pytanie – czy się okazało, że ta luka nie została w żaden sposób zapełniona?
wyłom na pewno nastąpił, to nie może być cienia wątpliwości. Natomiast można zadać inne pytanie – czy się okazało, że ta luka nie została w żaden sposób zapełniona?
M.B: A Pan jak uważa?
R.B: Uważam, że została zapełniona, chociaż czy została zapełniona przez ludzi, z których możemy być zadowoleni to osobna sprawa, ale wśród tych, którzy zginęli też byli różni ludzie. Byli tacy, którzy odgrywali bardzo pozytywną rolę w polskiej polityce, chociażby Lech Kaczyński. Ale byli też ludzie, którzy odeszli… Każdy, kto odchodzi to jest nieszczęście oczywiście, ale to nie zmienia faktu, że byli tacy, w stosunku do których miałem krytyczny stosunek..
została zapełniona, chociaż czy została zapełniona przez ludzi, z których możemy być zadowoleni to osobna sprawa, ale wśród tych, którzy zginęli też byli różni ludzie. Byli tacy, którzy odgrywali bardzo pozytywną rolę w polskiej polityce, chociażby Lech Kaczyński.
M.B: Jak Pan wspomina ten dzień, 10 kwietnia 2010r.?
R.B: Wie Pan, ja przyznaję się, że z pewnym opóźnieniem uświadomiłem sobie, że to wydarzenie jest dla polskiego życia publicznego aż tak ważne. Początkowo wydawało mi się, że to wydarzenie będzie jakoś rozpływać się w życiu publicznym wcześniej. Chociaż ja kompletnie nie potrafię przychylić się do tych, którzy mówią o zamachu. Nie znajduję żadnych powodów, żeby formułować takie tezy…
przyznaję się, że z pewnym opóźnieniem uświadomiłem sobie, że to wydarzenie jest dla polskiego życia publicznego aż tak ważne.
kompletnie nie potrafię przychylić się do tych, którzy mówią o zamachu. Nie znajduję żadnych powodów, żeby formułować takie tezy
M.B: A jak Pan uważa, co doprowadziło do katastrofy?
R.B: Nie wiem tego, ale myślę sobie, że przede wszystkim błędy pilotów i ich nieprzygotowanie. Wie Pan, ja takim Tu-154 kiedyś już leciałem, zresztą do Tel Avivu z Józefem Oleksym. Rzeczywiście warunki na pokładzie… no kabina pilotów była cały czas otwarta, tam różni ludzie zaglądali, to nie jest w porządku. Myślę sobie, że problem polegał też na tym, że doświadczenie tych pilotów było trochę ograniczone. Oni latali inaczej niż piloci cywilni. Tutaj też jakiś problem, mi się wydaje już rozwiązano, ale ja zawsze, jeszcze nawet w parlamencie, próbowałem przekonywać, do tego, żeby nie było [36. – przyp. red.] Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego dla VIP- ów, a on był głównie dlatego, że to lepiej wyglądało w rozliczeniach. Koszt jego funkcjonowania zaliczał się nie do administracji państwowej, tylko do Ministerstwa Obrony Narodowej.
(o możliwych przyczynach katastrofy smoleńskiej): myślę sobie, że przede wszystkim błędy pilotów i ich nieprzygotowanie. Wie Pan, ja takim Tu-154 kiedyś już leciałem, zresztą do Tel Avivu z Józefem Oleksym. Rzeczywiście warunki na pokładzie… no kabina pilotów była cały czas otwarta, tam różni ludzie zaglądali, to nie jest w porządku. Myślę sobie, że problem polegał też na tym, że doświadczenie tych pilotów było trochę ograniczone.
M.B: W polskim życiu publicznym powszechna jest opinia, że gdy rządziła koalicja PO-PSL Polska istniała „w teorii”. Chociaż pierwotnie odnosiła się ona do sposobu działania służb specjalnych, to stopniowo rozszerzono ją na inne dziedziny życia publicznego. Czy Pan się zgadza z takim stwierdzeniem?
R.B: Wie Pan, to jest stwierdzenie dosyć bałamutne, natomiast można powiedzieć, że wystąpiła niesprawność i niespójność działania administracji państwowej. Tu bym się zgodził oczywiście. Czy ona istnieje teraz? Byłbym ostrożny, myślę że jest jeszcze trochę czasu, żeby dokonać oceny tego jak to będzie. Niepokojące są próby bym powiedział daleko idącej polityzacji administracji państwowej.
M.B: Kogo Pan najcieplej wspomina z ofiar katastrofy?
R.B: No poza Lechem… to tam było kilka osób, z którymi byłem w takich przyjaznych kontaktach… To był i Wypych, który był sekretarzem stanu w Kancelarii [Prezydenta – przyp. red.]. Ale i po drugiej stronie była np. Grażyna Gęsicka, którą znałem jeszcze z dawnych czasów, z którą miałem takie, jak mi się wydaje sympatyczne relacje.
No poza Lechem… to tam było kilka osób, z którymi byłem w takich przyjaznych kontaktach… To był i Wypych, który był sekretarzem stanu w Kancelarii [Prezydenta – przyp. red.]. Ale i po drugiej stronie była np. Grażyna Gęsicka, znałem jeszcze z dawnych czasów, z którą miałem takie, jak mi się wydaje sympatyczne relacje.
M.B: Czy Pan uważa, że polska elita istnieje? Jeśli tak to kto ją stanowi?
R.B: Wie Pan, Pan używa słowa elita w takim sensie afirmatywnym. Ja jestem skłonny używać słowa „elita” w sensie opisowym. I w tym sensie jeśli jest pewna grupa, która ma szczególną pozycję w dostępie do władzy, w kreowaniu opinii publicznej to oczywiście, że elita w Polsce istnieje. Nie jest to tylko elita polityczna… To jest elita kulturowa rzecz jasna, bardzo ważna. Bardzo istotna elita biznesowa. Myślę, że w najlepszym stanie jest elita kulturowa. Natomiast jeżeli byśmy chcieli pojęcie elity postrzegać afirmatywnie i normatywnie to moim zdaniem z elitą polityczną jest bardzo źle, tzn. nie udało nam się wykształcenie takiej kompetentnej klasy politycznej, która utrzymuje równowagę między tożsamością, a zrozumieniem dla kompromisu, która jest dobrze wykształcona i kompetentna w sprawowaniu władzy, w ocenie różnych polityk, etc. Pod tym względem jest niedobrze.
jestem skłonny używać słowa „elita” w sensie opisowym. I w tym sensie jeśli jest pewna grupa, która ma szczególną pozycję w dostępie do władzy, w kreowaniu opinii publicznej to oczywiście, że elita w Polsce istnieje. Nie jest to tylko elita polityczna… To jest elita kulturowa rzecz jasna, bardzo ważna. Bardzo istotna elita biznesowa. Myślę, że w najlepszym stanie jest elita kulturowa.
jeżeli byśmy chcieli pojęcie elity postrzegać afirmatywnie i normatywnie to moim zdaniem z elitą polityczną jest bardzo źle, tzn. nie udało nam się wykształcenie takiej kompetentnej klasy politycznej, która utrzymuje równowagę między tożsamością, a zrozumieniem dla kompromisu, która jest dobrze wykształcona i kompetentna w sprawowaniu władzy
Wywiad nieautoryzowany, opublikowany za zgodą rozmówcy