Nowe otwarcie w Kościele czy Franciszek II?
Obserwując konklawe i pierwsze tygodnie pontyfikatu papieża Leona XIV doszedłem do wniosku, że warto byłoby ten temat poruszyć w moim comiesięcznym felietonie. Tytuł, jaki postawiłem, może sugerować, że zamierzam rozstrzygnąć pewne dylematy w ocenach nowego Ojca Świętego. Jest jednak zbyt wcześnie na takie rozstrzygnięcia, a też myślę, że są bardziej ode mnie kompetentne osoby do takiej roli. Tym niemniej chcę podzielić się swoimi refleksjami.
Ostatnie tygodnie to był nie tylko czas gorącej kampanii wyborczej w Polsce czy w Rumunii. To także ważny dla Kościoła czas w związku ze śmiercią papieża Franciszka, konklawe i wyborem Leona XIV. Nowy Ojciec Święty od samego początku budzi rozbieżne opinie. Jedni widzą w nim kontynuatora linii poprzedniego pontyfikatu, inni dostrzegają nadzieje na pewne konieczne korekty kursu w tym zakresie, w którym krytyka spadała na papieża Franciszka.
Rozbieżne oceny są nawet co do tego, czy Leon XIV to Ojciec Święty bardziej z USA czy bardziej z Peru. Co prawda urodził się i część życia przeżył w kraju dziś rządzonym przez Donalda Trumpa, ale długi okres spędził także na działalności misyjnej w Peru, a w końcu jako biskup jednej z tamtejszych diecezji. W ostatnich latach poznał też realia życia w Watykanie. Odniosłem wrażenie, że Peruwiańczycy z wyboru Leona XIV cieszyli się równie mocno, co Amerykanie. W dyskusję, czy nowy papież jest bardziej amerykański czy peruwiański zaangażowało się nawet ministerstwo zdrowia południowoamerykańskiego kraju, publikując oświadczenie, że Ojciec Święty wedle tamtejszego prawa jest Peruwiańczykiem i należy do tamtejszego systemu ochrony zdrowia.
W skali całego Kościoła jednak mocniejsze dyskusje, od razu po zakończeniu konklawe wybuchły w temacie, czy nowy papież jest bardziej konserwatywny czy liberalny. Za tą pierwszą tezą przemawiał ubiór Ojca Świętego, bardziej nawiązujący do tego, co pamiętaliśmy z pontyfikatu Benedykta XVI czy św. Jana Pawła II. Konserwatywni komentatorzy docenili też chrystocentryczne przesłanie, wypływające z pierwszych wystąpień i homilii Leona XIV.
Z drugiej strony Leon XIV nawiązywał choćby do synodalności, co jest odczytywane jako sygnał, że polityka papieża Franciszka, nawet jeżeli z pewnymi korektami, będzie kontynuowana. Wskazuje się także, że kard. Robert Prevost był niewątpliwie jednym z bliskich współpracowników papieża Franciszka, jednym z wielu nominowanych przez niego kardynałów. Tacy purpuraci stanowili przecież zdecydowaną większość na ostatnim konklawe, więc trudno byłoby oczekiwać wyboru kogoś “mało franciszkowego”. Kard. Prevost w ostatnich latach w Watykanie odpowiadał za nominacje biskupie. Różne jednak padają oceny tego, na ile jego działalność jako bliskiego współpracownika papieża Franciszka wyrażała jego osobiste poglądy, a na ile była wyrazem posłuszeństwa swojemu przełożonemu.
W początkowych tygodniach nowego pontyfikatu papież Leon XIV ukazuje się jako ten, który bardziej, niż swój poprzednik potrafi opowiedzieć się po stronie Ukrainy. Przesłanie pokoju jest jednym z wybijających się, jeżeli nie głównym w jego wypowiedziach, a oprócz agresji rosyjskiej na Ukrainę, upomina się także choćby o ofiary konfliktu w Ziemi Świętej. W przeciwieństwie do swojego poprzednika nie zrezygnował z mucetu, a podczas jego pierwszego wystąpienia zamiast “buongiorno” czy życzeń dobrego obiadu usłyszeliśmy tradycyjne katolickie pozdrowienie “pokój wam” czy modlitwę.
Z docierających doniesień wynika, że Leon XIV ma mieć bardziej spokojny, pokorny charakter, niż Franciszek. A po śmierci poprzedniego Ojca Świętego z coraz większą śmiałością zaczęły płynąć głosy, że jego rządy były zbyt autorytarne. Leon XIV ma być osobą, która zapewni bardziej “demokratyczny” pontyfikat i potrafi lepiej słuchać i szanować różne głosy w Kościele. Także w ostatnich tygodniach bardziej otwarcie zaczęto mówić o tym, że przenosiny papieża Franciszka do Domu Św. Marty tylko pozornie były przejawem skromności, a w rzeczywistości było to rozwiązanie znacznie bardziej kosztowne, niż mieszkanie w papieskich apartamentach i wcale nie mniej luksusowe. Wygląda na to, że z tej nowinki swojego poprzednika papież Leon XIV zrezygnował.
Pontyfikat papieża Franciszka nie był wolny od rozmaitych kontrowersji. Nie tylko doktrynalnych, także geopolitycznych. Mieliśmy do czynienia z rozmaitymi sporami w Kościele, choćby z tradycjonalistami. To wszystko nie stało się od razu, w pierwszych tygodniach pontyfikatu. Nie od razu papież Franciszek był kojarzony np. z Pachamamą czy różnie interpretowanymi stanowiskami ws. homoseksualistów czy rozwodników. Tak samo nie należy wyciągać daleko idących wniosków z kilku pierwszych tygodni pontyfikatu Ojca Świętego Leona XIV.
Zdaję sobie sprawę, że mój tekst jest dosyć ogólnikowy. Taki miał być – bardziej szczegółowe analizy pozostawiam ekspertom od Watykanu i Kościoła jako takiego. Uznałem po prostu, że byłoby dobrze w moim comiesięcznym felietonie na portalu CENTRUM poruszyć pokrótce temat początku pontyfikatu nowego Ojca Świętego, co dla mnie, jako katolika, jest ważnym wydarzeniem. Rozumiem też, że dla osób w wyidealizowany sposób patrzących na pontyfikat papieża Franciszka moje słowa mogą zabrzmieć zbyt krytycznie, a dla jego krytyków – zbyt łagodnie. Nie zamierzam jednak na siłę łagodzić lub zaostrzać mojego tekstu.
Paweł Kubala