Kapitan Ekstraklasa 2023/24 #3: Josue Pesqueira
Kolejnym kapitanem, którego bierzemy, na warsztat piłkarskich wspomnień, to Josué. Piłkarz bez wątpienia najbardziej barwny, kontrowersyjny, skrajny i budzący największe emocje w zestawieniu z resztą przedstawianych kapitanów. Trudny w prowadzeniu, charyzmatyczny jako kapitan, ale przede wszystkim nie do zniesienia dla rywali
Josué Filipe Soares Pesqueira urodził się 17 września 1990 roku w Ermesinde, niewielkim mieście w północnej Portugalii, położonym niedaleko Porto. Od najmłodszych lat wykazywał ogromne zamiłowanie do piłki nożnej, a jego talent szybko zauważyli trenerzy lokalnych akademii.
Pierwsze kroki w piłce seniorskiej stawiał w słynnym FC Porto, jednak nie przebił się do pierwszego składu „Smoków”. By zdobywać doświadczenie, został wypożyczany do mniejszych portugalskich klubów, takich jak SC Covilhã, Penafiel i VVV Venlo.
Przełom nastąpił w sezonie 2012/2013, kiedy trafił do FC Paços de Ferreira, gdzie rozegrał znakomity sezon i zwrócił uwagę Benfiki Lizbona, a następnie SC Braga, z którą związał się kontraktem. Jego kariera nabrała międzynarodowego tempa – występował m.in. w:
- Bursasporze(Turcja)
- Galatasaray SK
- Osmanlıspor(Turcja)
- Hapoelu Beer Sheva(Izrael)
W czerwcu 2021 roku podpisał kontrakt z Legią Warszawa, otwierając tym samym nowy rozdział w swojej karierze, który okazał się jednym z najbarwniejszych i najbardziej pamiętnych w jego piłkarskim życiu. Piłkarz o tak nietuzinkowym i polaryzującym charakterze z marszu skradł serca stołecznych kibiców z Łazienkowskiej. Na rodzimym podwórku lubimy trudne charaktery. Chociaż w szatni zdania mogą być podzielone, to jeśli piłkarz broni się na boisku i widać, że jest gotów przelać krew za swoją drużynę, to z miejsca zyskuje szacunek najbardziej zagorzałych fanów.
Od samego początku było widać niesamowitą jakość piłkarską i uwielbiany przez kibiców sposób gry. Tak określił to jeden z zagorzałych kibiców Legii Warszawa:
„Oglądając Josue na boisku, człowiek coda się do lat 90-2000, kiedy to brało się buty do grania w dłoń i wychodziło pod blok zwyczajnie pokopać kawałek balona, owiniętego materiałem. On po prostu cieszy się grą i robi z tego niesamowite widowisko.” – Krzysztof Dąbrowski
Kiedy przychodził, obawiano się podziałów w szatni i były wątpliwości czy trener zapanuje nad jego charakterem. Po pewnym czasie, jednak sam trener zdecydował się zrobić z niego kapitana. Z perspektywy trenera był to dobry ruch, ponieważ zmobilizował zawodnika do poprawy zachowania oraz do jeszcze lepszej postawy na boisku. Skutek był jednak ambiwalentny. Z jednej strony zawodnik nadal robił różnicę na boisku, z drugiej zaś nadal pojawiały się kontrowersje około boiskowe na przykład jak w meczach z Wisłą Płock czy ŁKS Łódź.
Po ostatnim gwizdku meczu z Płockiem Sekulski podszedł do Portugalczyka, aby podziękować za grę i podać mu rękę. Josue z premedytacją zignorował przeciwnika. W mediach społecznościowych posypała się lawina komentarzy. Część kibiców zgodnie zauważyło, że pomocnikowi brakuje klasy. To nie pierwszy taki przypadek, w którym zawodnik nie okazuje szacunku rywalowi.
Do zachowania swojego kapitana odniósł się na konferencji prasowej trener Kosta Runjaic. – „Znacie go dłużej ode mnie. Jest kapitanem, liderem zespołu i człowiekiem o mocnej osobowości. Nie zmienimy go”.
Jak widać sam trener mocno wierzył w swojego kapitana, ale czy taka sama wiara była w szatni? Tutaj też zdania są podzielone. Kamyczek do tego ogródka wrzucała jedna z legend drużyny Legii Marek Jóźwiak.
„Nie ma chemii. On jest narcyzem, który najlepiej czuje się ze sobą samym. Nie jest żadną tajemnicą w środowisku, że nie jest akceptowany w szatni przez resztę graczy i atmosfera wokół niego jest coraz bardziej gęsta”.
– podsumował w rozmowie z portalem “polsatsport.pl” Marek Jóźwiak.
W wywiadzie, który przeprowadziliśmy z Tomaszem Jarzębowskim on sam przyznał, że Josue to jeden z najbardziej charakternych piłkarzy Legii ostatniego ćwierćwiecza o trudnym charakterze, ale i nietuzinkowych umiejętnościach.
„Jego mentalność, którą miał wielką, ale gdyby chciał więcej pracować, zwłaszcza w młodości, to zaszedłby moim zdaniem wyżej. Grałby w lidze mistrzów chociażby w tym Porto. Ja go pamiętam z szatni i nie jest łatwym zawodnikiem do prowadzenia. Ma swoje zdanie, pewny siebie, pewny swoich umiejętności. My też wiedzieliśmy jaki to jest rodzaj zawodnika, jaki jest, ale też, ile może nam dać. Sam go obserwowałem”. – Tomasz Jarzębowski
Kontrowersje trwały, jednak sam piłkarz bez wątpliwości bronił się na boisku. Kibice uwielbiali go za to, że bez względu na swój charakter zawsze był murem za klubem i był zdolny do poświęceń. Do legendy przechodzą sytuację takie jak na przykład, kiedy to, podczas meczu Ligi Konferencji w Alkmaar został aresztowany razem z Radovanem Pankovem po bójce z ochroną przy wyjściu z busa. Zostali zwolnieni następnego dnia bez zarzutów, czy wreszcie celebracja po zwycięstwie pucharowym nad Rakowem Częstochowa. W ostatnim meczu sezonu 2023/24 przy Zagłębiu Lubin kibice wywiesili baner „Obrigado, capitão!”, odśpiewali jego nazwisko i podziękowali owacją na stojąco. Josué podziękował, przychodząc na Żyletę z córką.
Siłą Kapitana jego rodzina
Co do samej rodziny, Josue okazał się bardzo rodzinnym człowiekiem. Wielokrotnie podkreślał jak ważna jest dla niego rodzina. Jego żona i córka — to dwa filary życia Josué. To dla nich podejmował próbę żonglowania życiem rodzinnym i pogodzenia tego z intensywną grą i presją reprezentowania klubu jakim jest Legia Warszawa. Rozłąka była trudna, ale obecność na meczach dawała mu ogromną satysfakcję. Wsparcie żony, szczególnie w trudnych momentach, podkreśla, jak silne emocjonalne i osobiste podstawy stoją za jego występami zarówno na boisku, jak i poza nim.
W wywiadach często podkreślał ich silne relacje i zależności.
„Wiesz, dlaczego nie przyszedłem? (chodzi o galę rozdania nagród dla najlepszych piłkarzy w ekstraklasie) Ponieważ nie chciałem stracić dwóch dni wakacji z żoną i córką. Nie mieszkaliśmy razem przez wiele miesięcy, dlatego chciałem w stu procentach wykorzystać wolny czas dla nich. W klubie wiedzieli już kilka dni wcześniej, że od razu po spotkaniu ze Śląskiem wylatuje na wakacje z rodziną i nie będzie mnie na wręczeniu nagród. Dałem słowo moim kobietom, że wrócę 28 maja i tak zrobiłem”.
„Łatwiej jest być na boisku niż kiedy muszę odrabiać lekcje z córką, iść z nią na spacer, zapewnić jedzenie. Podobnie mam z żoną… Presja to była, gdy moja żona 2 lata temu chorowała na nowotwór. To mnie dociskało. W takich momentach żadne pieniądze nie mają znaczenia. To jest prawdziwa presja”.
Statystyki i osiągnięcia w Legii Warszawa
- Do klubu trafił 21 czerwca 2021 r., podpisując dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia
- W barwach Legii rozegrał 130 oficjalnych meczów, zdobył 29 brameki zaliczył 35 asysty, co czyni go jednym z kluczowych kreatorów gry drużyny.
- Sezon 2021/22: najlepszy asystent Ekstraklasy z 12 kluczowymi podaniami
- Sezon 2022/23: 32 spotkania, 12 goli, 7 asyst, wyróżnienie – Środkowy Pomocnik Sezonu oraz kandydat do Piłkarza Sezonu
- Zdobył Puchar Polski (2023)i Superpuchar Polski (2023).
- Dwukrotnie uczestniczył w europejskich pucharach: faza grupowa Ligi Europy 2021⁄22 i dojście do 1/16 Ligi Konferencji w 2023⁄24.
Josué Pesqueira to piłkarz- o iście filmowym potencjale
Łączący w sobie wybitny talent techniczny i skuteczność z kontrowersyjną osobowością. Jako kapitan potrafił pociągnąć drużynę, zdobywać gole i asystować, co zapisało go w historii klubu. Jego relacje z kibicami były silne i emocjonalne, choć wśród ekspertów budził mieszane uczucia. Jeden z najbardziej barwnych i dyskutowanych kapitanów Legii ostatnich lat.
Jego pobyt w Legii Warszawa najlepiej podsumował jeden z komentatorów, który wypowiedział się podczas pożegnania Josue tymi słowami:
„Być Może trudny w prowadzeniu, trudny w szatni i dla kolegów z drużyny i dla trenerów, ale przede wszystkim trudny dla rywali. Postać nietuzinkowa, jednostka ponad przeciętna. Piłkarz, który naprawdę dużo wnosił do tej ligi. Piłkarz, który potrafił zrobić podanie wręcz niewykonalne dla innych graczy w tej lidze”.
Sam Josue, tak żegnał się z kibicami:
„Nagrywam to, aby podziękować wszystkim, którzy mnie wspierali przez te trzy lata. Nawet, gdy nie było dobrze, zawsze mnie wspieraliście. Reprezentowanie tego klubu i bycie jego kapitanem było zaszczytem. Jestem szczęśliwy, że do końca sezonu mogłem być częścią tego zespołu. Jestem bardzo szczęśliwy z tej przygody, ale nie do końca, bo nie zdobyłem mistrzostwa. Ja i moja rodzina przesyłamy wielkie podziękowania. Nigdy tego nie zapomnę”.
igol.pl; gol24.pl; polsatsport.pl; tygodnik “Piłka Nożna”; transfermarkt; sport.tvp.pl
Damian Olejniczak