PUBLICYSTYKA
PUBLICYSTYKAPUNKT ODNIESIENIA

Co przyniosą zmiany w ordynacji wyborczej?

Jedną z kolejnych gruntownych reform, którymi zajmuje się rząd jest reforma ordynacji wyborczej. Jakie zmiany może przynieść ten projekt i czy będą one pozytywne dla wyborców?

Niedawno złożony w Sejmie projekt dotyczy zmian w kodeksie wyborczym a także w ustawach o samorządzie gminnym, powiatowym i województwa. W wyborach samorządowych wprowadza zasadę dwukadencyjności wójtów i burmistrzów. Wybory do rady gminy miałyby odbywać się w systemie proporcjonalnym. Obecnie radni wybierani są w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW-y) wyłączając wybory do rady gmin w miastach na prawach powiatu. Zmiany miałyby też ograniczyć liczbę wybieranych radnych. Projekt zakłada też reformę dotyczącą Państwowej Komisji Wyborczej i sposobu wybierania jej członków. Większe uprawnienia w tej kwestii zostałyby przyznane Sejmowi. Zmiany dotyczą także komisarza wyborczego i rozdzielenia jego funkcji na komisarza powiatowego i wojewódzkiego. Projekt PiS mówi też m.in. o zakazie możliwości głosowania dwudniowego, głosowania korespondencyjnego, wprowadzeniu transmisji w internecie na żywo z lokalu wyborczego oraz zmiany w procedurze liczenia kart.

Można powiedzieć, że projekt zakłada sporo zmian i na pewno nie możemy tu mówić o korektach, lecz poważnej reformie jak w przypadku sądownictwa. Ordynacja wyborcza wymaga zmian, co pokazały ostatnie wybory samorządowe i problem z liczeniem głosów. W tej kwestii chciałbym się odnieść przede wszystkim do najważniejszych moich zdaniem zmian: dwukadencyjność wójtów i burmistrzów i zmianę ordynacji do rad gmin z większościowej na proporcjonalną. Ograniczenie do dwóch kadencji uważam za bardzo dobrą zmianę, chociaż nie uważam żeby uzdrowiła ona samorządy. Dzisiaj mamy do czynienia z gminami, w których wójt potrafi rządzić już kilka kadencji, nie mając w wyborach rywala, który potrafiłby z nim konkurować. System powiązań polityków i przedsiębiorców w gminach, powiatach jest bardzo silny, z czego wynika później zawłaszczanie samorządów przez pewne grupy interesu. Nie można zapomnieć też o tym, że często w małych gminach, że w komisjach wyborczych zasiadają ludzie bardzo mocno powiązani z gminą, co może rzutować na wyniki (ostatnie wybory samorządowe i bardzo duża liczba głosów nieważnych). Dodajmy do tego także sprzedawane głosy za „flaszkę wódki” oraz narzucanie pod przymusem, na kogo trzeba głosować (np. w zakładach karnych).

Przejdźmy do kwestii zmiany ordynacji w wyborach do rad gminy. Tu niestety zmianę oceniam bardzo negatywnie i PiS po raz kolejny pokazuje, że interes partyjny jest dla tej partii ważniejszy niż interes zwykłych obywateli. W uzasadnieniu czytamy: “Zastosowanie zasady proporcjonalności spowoduje, że rada gminy będzie reprezentantem wszystkich jej mieszkańców. Ponadto w najmniejszych gminach zniknie problem okręgów liczących po kilkudziesięciu wyborców”. Ta wypowiedź uważam, że kompromituje autorów projektu. Gminy są przykładem, że nie trzeba być działaczem partyjnym bądź członkiem jakiejś partii by być dobrym radnym. Budowa placu do zabaw, postawienie słupów oświetleniowych nie wymaga legitymacji partyjnej, lecz dobrych chęci i wsłuchiwania się w problemy mieszkańców. Jeśli na dany okręg w danej gminie bądź mieście przypada jeden mandat, to, dlaczego niezależny kandydat, który dostał najwięcej głosów, niebędący w partii bądź silnym komitecie wyborczym nie zostanie wybrany? To nie jest reprezentatywność wyborców, lecz próba zawłaszczania sobie samorządów i podporządkowywania ich pod interes „dobrej zmiany”.

Przy okazji tych zmian po raz kolejny uświadamiam sobie, że Polska nadal jest państwem, w którym panuje partiokracja i nepotyzm. Jeszcze dużo lat minie zanim Polacy obudzą się z letargu i zastanowią się, że proporcjonalna ordynacja wyborcza w wyborach parlamentarnych i samorządowych szkodzi im najbardziej. Ktoś powie, że referendum na ten temat odbyło się dwa lata temu i wyniki pokazały, że Polacy nie chcieli JOW-ów w wyborach do Sejmu. Zgoda, jednak znając aktywność obywatelską wiadomo było, że nie uda się przekroczyć progu 50 procent frekwencji. Likwidacja tego progu powinna zmotywować wszystkich do bardziej obywatelskiej postawy. Bo jeśli nie spróbujemy zbudować społeczeństwa obywatelskiego to będziemy mieli rządy partii PO czy PiS a jedyną możliwością zaistnienia w polityce czy to na szczeblu samorządowym czy centralnym będzie zapisanie się do którejś z frakcji i głosowanie w zgodzie z linią partii.
Łukasz Janas

Łukasz Janas

Dziennikarz, publicysta oraz student socjologii. W dziennikarstwie cenię sobie obiektywizm i rzetelność. Interesuję się bieżącą polityką, historią i sportem.


error: Zawartość jest chroniona!!