Benzyna znów droższa?
Kontrowersje wywołał ostatni projekt PiS dotyczący podwyższenia opłaty paliwowej w wysokości około 20 groszy od litra. Podwyżka uderzy nie w stacje paliwowe, lecz kierowców. Parlamentarzyści PiS twierdzą, że zebrane pieniądze pójdą na renowacje dróg samorządowych.
Obecne ceny paliw (benzyna i olej napędowy powyżej 4 zł za litr) są dość wysokie jak na polską kieszeń. Wiele osób przez to decyduje się na instalację butli z gazem. Gaz LPG jest dwa razy tańszy od benzyny i ropy. Cena paliwa w 50 % składa się z podatku VAT, opłaty paliwowej i akcyzy. Jeśli projekt posłów PiS wejdzie w życie, to wartość procentowa podatku w paliwie wyniesie 60 procent. Niska marża wielu stacji paliw, spowoduje, że ceny uderzą bezpośrednio w klientów.
Niestety PiS po raz kolejny pokazuje jak bardzo blisko jest mu do Platformy Obywatelskiej. Podobne podwyżki paliwa mieliśmy już za poprzednich rządów. Argument o chęci naprawy dróg lokalnych jest słuszny, lecz dlaczego z tego powodu próbuje się wyciągnąć pieniądze od ludzi? Rząd powinien w tym miejscu zacząć szukać oszczędności od siebie. Przerost urzędników generuje olbrzymie koszty, za które płaci zwykły podatnik.
Jednak nie wszyscy posłowie PiS są za wprowadzeniem ustawy. Jeden z nich, Łukasz Rzepecki zaapelował: „Ta ustawa jest zła, antyludzka i antyobywatelska; apeluję do moich koleżanek i kolegów z PiS o wycofanie podpisów pod tą ustawą; wprowadzi szereg podwyżek począwszy od paliwa skończywszy na żywności”. Na temat projektu ustawy wypowiedział się także Paweł Kukiz:, „Kiedy Tusk podnosił Polakom VAT jednym cięciem, jedną ustawą wyjął im z kieszeni 5 mld zł, wy w tej chwili dokładnie od obywateli wyjmiecie tyle samo plus VAT”.
Trzeba mieć nadzieję, że PiS jednak przemyśli swoje działanie. Partia, która oskarżała poprzednia władzę o podwyżkę podatków, nie może robić tego samego. Droga do naprawy państwa polskiego nie wiedzie przez obarczanie obywateli podwyżkami, podatkami, utrudniając im funkcjonowanie w codziennym życiu.