Przyzwoitość – zapomniane słowo
Dziś chyba coraz bardziej zapominana postawa. Powszechne działania ukierunkowane na zysk skutecznie wypierają przyzwoitość z modelu ludzkich zachowań. Ostatnia afera z Tigerem jest jednym z tego przykładów.
W ostatnich dniach internautów zaszokowała grafika na instagramowym profilu marki napoju energetycznego „Tiger”. Plakat w kolorze zielonym, palec w geście „fuck you”, napis „1 sierpnia, Dzień Pamięci” oraz podpis, który wzbudził kontrowersje: „Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie”.
1 sierpnia jest charakterystyczną datą dla każdego Polaka, ponieważ wtedy wybuchło Powstanie Warszawskie pochłaniające wiele ludzkich istnień. W Polsce ten jest dniem zadumy nad tą tragedią i łączy wszystkich Polaków, niezależnie od opcji politycznej. Nie chciałbym wchodzić w rolę kogoś, kto będzie oceniał czy powstanie miało sens czy nie. To rola dla historyków i osób, które rzeczywiście chciałyby wiedzieć, „co by było gdyby”. Każda osoba interesująca się trochę tematyką Powstania Warszawskiego będzie w stanie na to odpowiedzieć. Ja, mimo że jestem zwolennikiem świętowania zwycięstw niż porażek, uważam, że nawet w przypadku porażki trzeba się pochylić nad ofiarami i osobami, które walczyły w powstaniu. Nie, dlatego że tak trzeba, lecz z ludzkiej i zwykłej potrzeby przyzwoitości.
Osoba czy osoby odpowiedzialne za wrzucanie treści na Instagramowym profilu marki popełniły wielki, zasadniczy błąd: kompletny brak zrozumienia kontekstu historycznego, w jakim znajduje się symbolika Powstania Warszawskiego 1 sierpnia. Taka grafika nie powinna ujrzeć światła dziennego także z drugiego powodu: braku przyzwoitości osób ją tworzących, które włożyły „kij w mrowisko”, nie wiedząc jak bardzo zaszkodziły Tigerowi. Wyrzucenie z ich pracy, było oczywiście słuszne, lecz Tiger, który w ramach rekompensaty postanowił wpłacić pół miliona złotych dla powstańców, wizerunkowo stracił znacznie więcej. Być może wszystko.
Nie tak dawno oburzenie wywołała kampania reklamowa Lidla, która w swoim przekazie zawierała sformułowania, które były grą słowną związaną z religią katolicką. Kampania Lidla nie była może tak mocna jak kampania Tigera, mnie to zbyt nie zaszokowało, lecz myślę, że wielu katolików mogło w jakiś sposób dotknąć. To nam daje jakiś wyraźny sygnał, że dzieję się coś złego. Poruszenie pewnych tematów świętych, subtelne zaczepki i krytycyzm są coraz częstszym zjawiskiem. Dzieję się tak, nie tylko w biznesie, który rządzi się swoimi twardymi prawami, lecz także w kulturze (skandal związany z premierą spektaklu „Klątwa”). W wielu przypadkach kończy się to oburzeniem opinii publicznej, lecz sprawa z Tigerem pokazuje, że ktoś próbował „uderzyć z grubej rury”, co dla firmy miały katastrofalne skutki.