Spór o zasadność konserwatywnej krytyki rządu PiS
Jacek Karnowski (red. nacz. „Sieci Prawdy”) na portalu wpolityce.pl 22 sierpnia 2017:
„SATYSFAKCJA, Z JAKĄ CZĘŚĆ PRAWICY KOPIE OBÓZ RZĄDZĄCY, WCIĄŻ BUDZI WE MNIE ZDUMIENIE. Z DWÓCH POWODÓW”
Satysfakcja, z jaką część prawicy kopie obóz rządzący, wciąż budzi we mnie zdumienie. Z dwóch powodów.
—————————————————————————————————————–
Pierwszy to całkowite niezrozumienie realnych mechanizmów III RP. Bez ich zrozumienia obecna polityka może wydawać się niejasna, ale ich uwzględnienie sprawia z kolei, że jest jedyną możliwą.
—————————————————————————————————————–
Drugi powód to niezmierzone pokłady pychy. Obalenie systemu, który umiał amortyzować każdą wpadkę i który miał asekurację na kilku poziomach, wydaje się błahostką i to w sumie przypadkiem. A jest przecież wydarzeniem o skali historycznej. I to wydarzeniem, które zawdzięczamy konkretnym ludziom, a nie procesom społecznym (te pomagały, ale same z siebie żadnego przełomu by nie przyniosły).
—————————————————————————————————————–
(…) W tle jest pedagogika III RP, której naczelna zasada nakazywała tępienie wszelkiej jednoznaczności postaw, oczywiście wyłącznie w szeregach przeciwników.
—————————————————————————————————————–
(…) Są ludzie, którzy Prawo i Sprawiedliwość w swojej głowie obsadzili w roli tarana, który zmiecie III RP, ale później sam padnie, by otworzyć drogę do władzy prawicy „oświeconej”. Ich prawo, i wszystko byłoby w porządku, gdyby ten cel- i towarzysząca mu strategia- nie były głęboko skrywane przed opinią publiczną.
—————————————————————————————————————–
Ktoś powie: to tylko zdrowa krytyka… Uwierzyłbym, gdyby nie ta widoczna gołym okiem satysfakcja. Rady tych ludzi należy oczywiście uważnie studiować, ale tylko po to, by iść w przeciwną stronę.
Łukasz Warzecha („Do Rzeczy”) na portalu dorzeczy.pl 22 sierpnia 2017:
„KRYTYKA KTÓREJKOLWIEK WŁADZY NIE JEST <PLUCIEM>, JEŚLI JEST OPARTA NA RZECZOWEJ ARGUMENTACJI.”
„TEKST KARNOWSKIEGO – NIEZWYKLE SZKODLIWY”. „TO ZWYKŁA AGITKA, MOBILIZUJĄCA PRZECIWKO WSZYSTKIM TYM, KTÓRZY WIDZĄ WADY OBECNEJ WŁADZY.”
Krytyka władzy- którejkolwiek- nie jest „pluciem”, „brużdżeniem”, „mąceniem” ani „kopaniem”, jeśli tylko oparta jest na rzeczowej argumentacji. Niestety, niektórzy uczestnicy debaty publicznej widzą to inaczej.
(…) Jeśli za „kopanie” należy uznać hejty w stylu Tomasza Lisa, to doprawdy nie mam pojęcia, o kim Karnowski myśli. Jeśli zatem taki dyskurs- po umownie mówiąc- prawej stronie nie jest obecny, to trzeba uznać, że Karnowski ma po prostu tych wszystkich, którzy- wyznając poglądy konserwatywne- ośmielają się obecną władzę krytykować, wytykać jej błędy, nie być wobec niej nastawieni entuzjastycznie, wskazywać jej wad.
Można tych krytyków podzielić na dwie grupy. Pierwsza to Ci, którzy uważają, że PiS jest „ich” partią, ale dostrzegają, że popełnia błędy. (…) Druga to Ci, którzy nie uznają PiS za partię swojego pierwszego, a może nawet nie drugiego wyboru, co nie zmienia faktu, że mieszczą się w obozie prawicy. Często prawicy znacznie bardziej autentycznej niż socjalistyczny PiS..
—————————————————————————————————————–
(…) (Według Warzechy wywód Karnowskiego sprowadza się do stwierdzenia):
Jeśli ktoś PiS krytykuje, to nie rozumie sensu prowadzonej przez niego polityki i tajemniczych „mechanizmów III RP. Bo gdyby rozumiał, to by był zachwycony, a przynajmniej uznałby, że należy usprawiedliwić każde działanie partii rządzącej, bo jest to działanie jedynie możliwe.
—————————————————————————————————————–
(…) Te „niezmierzone pokłady pychy” to, jak można zrozumieć, posiadanie własnego zdania, odmiennego od zdania Jarosława Kaczyńskiego. (…) Zwycięstwo PiS było bezprecedensowe, ale złożyło się na nie wiele czynników całkowicie niezależnych od działań partii Kaczyńskiego- w tym opuszczenie Polski przez Donalda Tuska, dramatyczna nieudolność kampanii Bronisława Komorowskiego, a potem PO, intelektualna miałkość liderki Platformy oraz – o czym Jacek również zapomina – bardzo wyraźne przesunięcie PiS ku środkowi sceny, włącznie ze złamaną zapowiedzią odsunięcia Antoniego Macierewicza i zrobienia ministrem obrony Jarosława Gowina.
Tu mamy już wyjątkowo wredny zabieg: przypisanie konserwatywnym krytykom obecnej władzy (ciekawe, czy również tym z redakcji „Sieci”) czysto koniunkturalnych motywacji: chęci wysyłania jakichś „sygnałów”, próby jakiegoś podlizywania się elitom III RP. Podczas, gdy, jak sądzę, wszyscy konserwatywni krytycy poczynań PiS doskonale wiedzą, że dla drugiej strony politycznego sporu są i tak wstrętnymi pisiorami (…)
(…) To brak krytycyzmu wobec władzy można uznać za motywowany koniunkturalizmem. Bowiem krytycy władzy po prostu pozostają wierni swoim poglądom, choć nie sprawia to, że zyskują jakąkolwiek ochronę w oczach drugiej strony(…)
—————————————————————————————————————–
Nie wiem, kto tu – zdaniem Karnowskiego – cokolwiek ukrywa i jak miałoby wyglądać nieukrywanie. Może trudno to zrozumieć tym publicystom, którzy postanowili podążać karnie linią partii, ale niektórzy wciąż są wierni swoim poglądom. Poprą to czy inne ugrupowanie w takim stopniu, w jakim będzie realizować to, co uważają za dobre i słuszne.
—————————————————————————————————————–
Mówiąc prosto: jeśli ktoś w obozie konserwatywnym krytykuje PiS, to bez namysłu nad tym, co mówi, należy robić odwrotnie. To już rozumowanie tak prostackie, że aż szokujące.
—————————————————————————————————————–
Czytałem tekst Jacka Karnowskiego z ogromną przykrością. Nie tylko dlatego, że jest to zwykła agitka, mobilizująca przeciwko wszystkim tym, którzy widzą wady obecnej władzy, ale także dlatego, że wzmacnia najgorszą, najbardziej szkodliwą tendencję do postrzegania każdego, kto odchyli się na milimetr od obowiązującej linii, jako oportunisty i szkodnika, na którego słowa nie należy baczyć. Wbija to obóz rządzący w pychę: nie ma dla nas alternatywy, więc nie musimy się starać.
(…) Możemy liczyć na wierne pióra, które uzasadnią wszystko, co zrobimy.
Wpolityce.pl, dorzeczy.pl