KOMENTARZE

Trzecia część sporu o zasadność konserwatywnej krytyki rządu PiS

Jacek Karnowski (red. nacz. „Sieci Prawdy”), na portalu wpolityce.pl, 16.09.2017r.

„PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ BIJE KOLEJNE REKORDY POPARCIA. I OSTATECZNIE UŚMIERCA MIT <WYBORCÓW Z CENTRUM>, KTÓRZY RZEKOMO SĄ NAJWAŻNIEJSI”

Poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości przebija kolejne szklane sufity, pracowicie budowane przez wielu komentatorów. Według CBOS na partię Jarosława Kaczyńskiego chce głosować 44 proc. badanych, co przy wykluczeniu niezdecydowanych daje pewnie ok. 50 proc. głosów!

—————————————————————————————————————–

Co z tego wysokiego poparcia wynika? Moim zdaniem przede wszystkim to, że Prawo i Sprawiedliwość rośnie pomimo tego, że niespecjalnie ogląda się na tzw. „wyborców z centrum” czy „lemingów”. Rośnie przekonując do siebie albo Polaków obojętnych politycznie, albo wręcz aktywizując politycznie tych, którzy do tej pory po polityce nie spodziewali się niczego dobrego.

Bo czy ktoś z nas zna choć jednego „leminga” albo zdeklarowanego „platformersa”, który widząc dobrą politykę rządu, porzucił swoje przekonania i opowiedział się za obozem rządzącym? Ze świecą szukać. A czytając liberalno – konserwatywnych wyborców też ma się wrażenie, że te środowiska PiS coraz powszechniej odrzucają.

PiS trzyma twardy kurs reformowania państwa, nie ulega namowom do zaniechania, „uspokojenia”, rezygnacji z co bardziej „kontrowersyjnych” punktów programu. PiS realizuje swój program, przywracając wielu grupom wręcz wiarę w sens istnienia państwa polskiego.

—————————————————————————————————————–

Zyskuje kolejnych wyborców dlatego, że idzie do przodu, a nie dlatego, że się uśmiecha. Co ważne: nie mogą to być owi „wyborcy centrum”, przynajmniej nie Ci obecni na łamach publicystyki. Ich przecież zdecydowanie i odwaga zawsze miały przerażać i odstraszać, ich miał przyciągać spokój, sprawny PR i obniżki podatków, a nie redystrybucja. No i trudno zakładać, że owo umiarkowane „centrum” mogłoby wywindować poparcia do obecnego poziomu, bo nie są to przecież środowiska liczne, nawet w oczach własnych reprezentantów.

 

 

Łukasz Warzecha („Do Rzeczy”), na portalu dorzeczy.pl 17.09.2017 r.

„ŻADEN Z CZYNNIKÓW UMOŻLIWIAJĄCYCH WYSOKIE POPARCIE DLA PiS NIE JEST STAŁY I ŻADEN NIE OZNACZA, ŻE CENTRUM ZNIKNĘŁO”

Znów uderza Karnowski w nietolerowanych przez siebie „symetrystów”, centrystów, zwolenników trybu ewolucyjnego, a nie rewolucyjnego – i znów uderza strasznie niemądrze. Twierdzenie, że trwające wysoko wskaźniki poparcia dla PiS to dowód na zanik centrum, nie wytrzymuje nawet najpobieżniejszej krytyki. Poparcie dla partii rządzącej – każdej – jest skutkiem wielu czynników.

—————————————————————————————————————–

Pierwszy to potworna słabość opozycji.

Drugi to kupowanie sobie elektoratu socjalem różnego rodzaju – od podwyżek płacy minimalnej, przez 500 plus, po obniżkę wieku emerytalnego.

Trzeci to umiejętne wykorzystywanie frustracji, często przyjmującej bardzo radykalną postać, tej części wyborców, którzy przez poprzedników czuli się spychani na margines, to zaś zbudowało ich prostą, zero – jedynkową wizję rzeczywistości, w której po jednej stronie są złodzieje, na nich żerujący, a po drugiej – polityczne anioły.

—————————————————————————————————————–

Żaden z tych czynników nie jest stały i żaden nie oznacza, że centrum zniknęło. Jego znaczenie w wyborach parlamentarnych jest mniejsze niż w prezydenckich, a nakłada się na to system wyborczy.

Karnowski, chcąc zostać nowym Lisiewiczem, musi brnąć w coraz to większy radykalizm. Pal licho, że taka publicystyka przestaje być w którymś momencie publicystyką, a staje się – jak u Lisa – zwykłą propagandą władzy. To problem Karnowskiego.

Problemem ogólniejszym jest to, że część kreatorów opinii, licytując się w deprecjonowaniu postaw bardziej umiarkowanych, w wykluczaniu ich przedstawicieli z dyskusji – popycha władzę w kierunku nie tylko szkodliwym dla państwa (…). Znaczna część nieprzemyślanych, już dokonanych albo planowanych zmian może być w przyszłości wykorzystana przez inną władzę do całkowitego zniszczenia wszelkich konserwatywnych rozwiązań, jakie udało się przyjąć.

Nie mówiąc o tym, że ustawianie przez jakąkolwiek władzę państwa pod siebie i utożsamianie jego dobra z dobrem partii – jakiejkolwiek – jest niezwykle groźne.

 

 

wpolityce.pl, dorzeczy.pl


error: Zawartość jest chroniona!!