Jedyną wykładnią w czasach II RP było łacińsko-polskie i europejskie prawo
„SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST OSTOJĄ MOCY I TRWAŁOŚCI RZECZPOSPOLITEJ” – Napis na ścianie frontowej Sądu Okręgowego w Warszawie, Al. Solidarności.
W ostatnim czasie jesteśmy świadkami w mediach burzliwej debaty na temat reformy ustroju sądownictwa w Polsce. Z inicjatywą zmiany ustroju sądów wyszła partia PiS na czele prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Zaproponowane zmiany zostały przegłosowane przez Sejm i Senat ale ustawy nie podpisał prezydent przy zadowoleniu opozycji i tej części sędziów, która jest przeciwna zmianom. Ogólnie rzecz ujmując samo społeczeństwo jest za reformami ustroju sądów ale tak naprawdę nie wie i nie rozumie istoty sprawy. Powstaje pytanie zasadnicze o co w tym wszytki chodzi i czy sami reformatorzy wiedzą co czynią?
Jest to pytanie kluczowe ponieważ sądy na prawie się opierają. Starożytni Grecy uznali w swym czasie, że prawo to: zbiór przepisów dowolnie ustanawianych we własnym interesie przez grupy jednostek najsilniejszych w danym czasie. Taką ciekawa definicję podał w jednej ze swoich prac naukowych o historii filozofii prawa, prof. Wiktor Sukiennicki wykładowca prawa na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie w latach 30. XX w.
Najwybitniejszy filozof niemiecki czasów nowożytnych Kant (1724-1804) w traktacie o filozofii prawa stwierdził na wstępie, że prawnicy zajmują się od dwóch tysięcy lat prawem ale nadal nie wiedza właściwie czym jest prawo
W takim razie powstaje pytanie co to jest prawo i jak je należy rozumieć? Oczywiście definicji jest wiele i według jednych prawo to: przepis pozytywny wydany przez konkretny autorytet albo że: są to normy ustanowione przez Boga lub że :prawem jest tylko przeżycie jednostki i że istnieje ono tylko w psychice pojedynczego człowieka.
Prawo wg. Kanta
Kant w swych naukach odróżniał moralność od prawa. Moralność wg. Kanta to: zgodność motywu działania z normą, natomiast prawo to zgodność działania z ustawą. Ponieważ ludzie nie są moralni w większości i nie podlegają głosowi swego rozumu należy ich zdyscyplinować nakazem kategorycznym czyli legalnością działania w zakresie prawa. Filozof twierdził, że: prawo jest wyłącznie władzą skłaniania ludzi do działania zgodnego z tym, co jest słuszne bądź przez przymus bądź przez groźbę przymusu. Żeby jednak sam przymus był legalny, musi zgadzać się z wolnością tego, który go używa i wolnością tego przeciw któremu jest zwrócony w przeciwnym razie jest przemocą. Podsumowując myśli Filozofa należy dodać że, prawo polega na możliwości zgody po miedzy powszechnym i wzajemnym przymusem a wolnością każdego. Kant twierdził że: prawo bez siły nie jest prawem a tylko słusznością.
Nakazem prawa dla Kanta było że: Postępuj zewnętrznie tak, aby swobodne używanie twojej woli mogło zgodzić się z wolnością każdego człowieka, na zasadzie prawa powszechnego.
Kant uzasadniając prawo jako siłę odnosił się do starożytności gdzie wysuwano twierdzenie, że: prawo i sprawiedliwość to cnota. W nowszych czasach filozof twierdził, iż Hobbes i Spinoza wysuwali tezę że: istota prawa jest siła. Kant dał syntezę tych dwóch poglądów i twierdził że: prawo jest to sprawiedliwość jako cnota, ale uwarunkowana przez siłę.
Niemcy od starożytności byli pod silnym wpływem prawa rzymskiego natomiast nauki Kanta stały się powszechne w Niemczech w XIX w. za przyczyną filozofów niemieckich, którzy znacznie rozpowszechnili kantyzm. Wpływ Kanta nie pominął również życia umysłowego w Polsce z ta różnica, że miał więcej przeciwników niż zwolenników. Dla Niemców Kant stał się wykładnią prawa a używanie siły narzędziem w jego bezwzględnym egzekwowaniu. Dla Niemców państwo to prawo i porządek W przypadku naruszania prawa w mentalności niemieckiej jest przymus i siła. Można postawić tezę, że dużo jest też podobieństwa w postrzegania prawa u Niemców w odniesieniu do cywilizacji bizantyjskiej, która oparta była na pawie i rozbudowanym aparacie urzędniczym. Kant tylko sprecyzował i uporządkował w myśleniu Niemców podejście do prawa i jego rozumienie. W polskiej kulturze prawnej opartej o cywilizację łacińską i prawo rzymskie podejście do prawa jest zupełnie odmienne.
Prawo w Polsce
W staropolskiej Polsce prawo rzymskie miało ograniczone oddziaływanie, występowało raczej prawo zwyczajowe. W Polsce porozbiorowej głównym problemem było brak wspólnego systemu prawnego. W Dwudziestoleciu międzywojenne było okresem wytężonej pracy Komisji Kodyfikacyjnych. Kanonem prawa jednak było prawo rzymskie od którego czerpano wzorce. Prace przerwał wybuch II wojny światowej.
Polska ,,Ludowa”
Na budynku gmachu Sądu Okręgowego w Warszawie umieszczony jest od czasów II Rzeczpospolitej napis: SPRAWIEDLIWOŚĆ JEST OSTOJĄ MOCY I TRWAŁOŚCI RZECZPOSPOLITEJ. Ta dewiza była wykładnią sprawiedliwości w II RP. Ale czy zawsze tak było?
Polska ,,Ludowa”, która powstała na przemocy i przy pomocy sąsiada ze Wschodu przejęła w całości sowiecki system prawny. Tak teoretyczce było do 1989 r. a praktycznie jest nadal. Komuniści zaprowadzając w Polsce nowy system po 1944 r. wzorowali się na sowieckim systemie prawnym, który był oparty na marksizmie i cywilizacji turańskiej. Prawo było rozumiane jako odgórny nakaz, który służy władzy. Takie myślenie pozbawione humanizmu zostało zaszczepione na polskie uniwersytety i szkoły wyższe na których kształcono po 1944 r. partyjne elity prawnicze. Zadaniem tych elit miało być służenie władzy a nie obywatelowi i sprawiedliwości.
W słynnym Procesie Szesnastu, polskiego państwa podziemnego, który odbył się w Moskwie w 1945, jednym z sądzonych przez Sowietów był Adam Bień, pełniący funkcję ministra Delegatury na Kraj, z zawodu prawnik i sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie w II RP. Po powrocie do kraju w 1949 r. tak scharakteryzował w swoich wspomnieniach sowiecki system sadowniczy: Rozprawa sądowa nie zmierza do wykrycia prawdy obiektywnej i wymierzenia sprawiedliwości. Sąd nie rozpatruje wszystkich faktów. Dla sądu ważne jest przyznanie się do winy. Przyznanie się do winy jest dowodem w sprawie. Bicie człowieka podczas przesłuchania służy temu celowi. W sądzie podsądny bezie wyśmiany raczej niż wysłuchany. Sale rozpraw nie zapełniają wolni obywatele ani wolna prasa. Proces przypomina teatr !
Reforma sądownictwa polskiego państwa podziemnego
W okresie okupacji w 1941 r. z inicjatywy ruchu ludowego została powołana ,,Komisja Prawna Ruchu Ludowego” której zlecono opracowanie podstawowych zasad ustroju prawnego przyszłej Polski. Komisja pilnie pracowała w latach 1941, 1942 i w pierwszej połowie 1943 r. Głównym referentem tego zagadnienia był Adam Bień. Autor reformy ustroju prawnego Polski opierał się na Konstytucji polskiej z roku 1921.W części dotyczącej ustroju sądowniczego zaproponował tezy następujące:
Najważniejsze jest w sądownictwie stanowisko sędziego orzekającego. Ustroju sadownictwa należy ustawić tak, żeby na stanowiskach sędziów znaleźli się ludzie najwybitniejsi na przykład wysłużeni i zasłużeni prokuratorzy, adwokaci profesorowie, wyżsi funkcjonariusze administracji państwowej, itp. : najwybitniejsi pod względem przygotowania życiowego, ludzie o wyraźnie zarysowanej, nieskazitelnej, niezależnej od nikogo i niczego sylwetce społecznej i moralnej…Sędziom orzekającym należy zapewnić pełną niezawisłość: prawną i niezawisłość ekonomiczną. Sędziów nie pochodzących z wyboru mianuje Prezydent R.P. spośród kandydatów wybranych przez ogólne zgromadzenie danego sądu. Sędzia podlega tylko ustawom. Zwolnić sędziego ze stanowiska lub przenieść na inne miejsce stanowisko można tylko na mocy wyroku sądu. Sędziom należy zapewnić niezależność materialną. Uposażenie ich powinny odpowiadać uposażeniom w administracji państwowej od najwyższych średnich/ dyrektor, departamentu/ do najwyższych /premier/. Ministra sprawiedliwości mianuje prezydent R.P. spośród kandydatów przedstawionych przez ogólne zgromadzenie Sądu Najwyższego. Wprowadza się instytucje Sądów Pokoju. Sędziowie tych sądów będą wybierani przez obywateli danych okręgów Sędziowie pokoju będą sądzili sprawy cywilne i karne o mniejszym znaczeniu. Tezy zostały zaakceptowane przez Centralne Kierownictwo Ruchu Ludowego.
Adam Bień w czasach II R.P. pracował jako sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie na ul. Leszno. Tak wspominał po latach swoja pracę: Byłem sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie i według obowiązującego wtedy bardzo surowego prawa, nie wolno mi było należeć do któregokolwiek stronnictwa politycznego. Był to jeden z kanonów ówczesnego prawa o niezawisłości sądów i takich kategorycznych kanonów było więcej, o czym dzisiejsi wyzuci z wiedzy społeczno –prawnej Polacy nic, albo prawie nic nie wiedzą. Bień wspominał również, że: Sądownictwo polskie podczas okupacji cieszyło się dobrą opinią Niemców, którzy do sądownictwa polskiego nie wtrącali się. Urzędnicy niemieccy odnosili się do polskich sądowników rzeczowo i bez szykan uważali je za dobre i godne zaufania. Wspominał również, że w sprawach cywilnych gdy chodziło problemy mieszkaniowe sędziowie starali się oddziaływać na zwłok i nie dopuszczać do eksmisji – chyba że ze strony lokatora występowała rażąca zła wola. Zasada było, że doświadczeni sędziowie których nie brakowało odraczali rozprawy z rozlicznych powodów. Proceder ów stosowano po to, by przez niepotrzebny pospiech nie uczynić komu krzywdy. Dodać należy, że jedyną wykładnia polskiego sądownictwa w czasach II R.P. było łacińsko-polskie i europejskie prawo. Sędziowie II R.P należeli do elity i kwiatu inteligencji polskiej o nieposzlakowanej moralności. Adam Bień był współautorem Dziennika Ustaw Polskiego Państwa podziemnego, który ukazał sie drukiem w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r.
Wnioski
W Polsce Ludowej Sowiecki system sądowniczy został ,,implantowany” do polskiego sądownictwa przez ,,komunistów lubelskich” po 1944 r. Proces Witolda Pileckiego i wielu innych polskich patriotów był żywym przykładem stosowania prawa po Sowiecku. Zbrodnie sądowe w polskim wymiarze sprawiedliwości po 1944 roku stały się codziennością w imię ,,prawa”, a sędziowie zaczęli służyć władzy ludowej. Niestety od 1989 r. nic się nie zmieniło w systemie polskiego sadownictwa poza zmianami sędziów. Nowe kadry szkolone na marksizmie maja się dobrze i są nie reformowalne ponieważ uważają siebie za ,,kastę nieprzeciętnych ludzi”, która jest poza prawem i sprawiedliwością. Reforma sądownictwa może w takim wypadku przypominać łatanie starej łajby, która już tonie. Marynarze maja się dobrze a kapitan okrętu nie zamierza zejść z mostku kapitańskiego na ląd stały. Wszystko wskazuje, że reforma jest nie możliwa i łajba będzie się bujać na falach ,,prawa i sprawiedliwości”.
Weto prezydenta Dudy dotyczącego reformy polskiego sądownictwa jest o tyle uzasadnione, że powstrzymuje dowolność legislacji w tym tak czułym elemencie polskiej demokracji. Przedstawione propozycje zmian reform pana prezydenta w dniu 25 września są o tyle ciekawe, że uwzględniają głos społeczeństwa a nie tylko partii politycznych w reformach władzy sądowniczej.
Dokonując reform w polskim sądownictwie wart jednak odnieść się do dobrych wzorców w legislacji polskiego prawa, które nie musi być oparte o marksizm ale humanizm i prawie obywatela do sprawiedliwego stosowania prawa.