PUBLICYSTYKA

Handlowy zawrót głowy

W ostatnich tygodniach pojawiła się kolejna kwestia dzieląca Polaków na dwa obozy.  Do pierwszego należą  przeciwnicy zakazu handlu w niedzielę, w drugim zaś zasiadają   zwolennicy ustawy, która weszła w życie od 1 marca 2018 roku.   

Kością niezgody okazała się ustawa podpisana w nocy z 10 na 11 stycznia 2018 roku dotycząca stopniowego ograniczenia handlu w niedziele. Polityczne przepychanki nie mają końca.  Sam zakaz tradycyjnie najpierw podzielił polityków, następnie każdego wyborcę, obywatela – świadomie i dobrowolnie uczestniczącego w wyborach, mającego przeciętną lub ponadprzeciętną wiedzę na tematy polityczne. Ostatnią grupą są wszyscy Polacy, ci nieglosujący lub głosujący, lecz czerpiący wiedzę i posiłkujący się informacjami przekazywanymi w mass mediach, szczególnie w programach informacyjnych emitowanych w  kanałach telewizyjnych. Co do samej ustawy ma ona na celu stopniowego ograniczenia handlu w niedziele, by z czasem – od 2020 roku – całkowicie zakazać handlu w tym dniu. Część opozycji – Platforma Obywatelska i Nowoczesna zadeklarowały, że po przejęciu władzy zniosą owy zakaz.

Warto przyjrzeć się problemowi oczami przeciętnego Kowalskiego, bo to my jako Naród decydujemy kto zasiada w ławach sejmowych czy miejskich ratuszach. Wiele jest argumentów „za” oraz „przeciw” samemu zakazowi.

Z jednej strony obecna władza oraz sympatyzujące z nią telewizje i dziennikarze podpierają decyzje tym, że w większości krajów Europy Zachodniej taki zakaz istnieje (ograniczenie handlu, a nie całkowity), a państwa te nadal egzystują. Szkoda tylko, że politycy Prawa i Sprawiedliwości tak chętnie odnoszą się do europejskich standardów tylko w sytuacjach, gdy jest im to na rękę. Zupełnie odmienną retorykę i dyskusję prowadzili, gdy pojawiły się głosy w Parlamencie Europejskim, by Polska przyjęła uchodźców. Wtedy nasi politycy wytykali patologie systemowe w danych krajach, przytaczali przychylne własnym zdaniom i opiniom sondaże, głosy naszych rodaków, o których teraz (w czasie dyskusji na temat zakazu handlu)  zupełnie zapominają. Politycy PiS są przekonani, że zakaz sprawi, iż Polacy zaczną więcej czasu poświęcać rodzinie, zaczną stawiać na rozwój kulturowy czy też chętniej zajrzą do Domu Bożego. Ponadto ustawa ma służyć polskiemu kapitałowi, a uderzyć w zagraniczny.

Obecna władza oraz sympatyzujące z nią telewizje i dziennikarze podpierają decyzje tym, że w większości krajów Europy Zachodniej taki zakaz istnieje (ograniczenie handlu, a nie całkowity), a państwa te nadal egzystują. Szkoda tylko, że politycy Prawa i Sprawiedliwości tak chętnie odnoszą się do europejskich standardów tylko w sytuacjach, gdy jest im to na rękę. Zupełnie odmienną retorykę i dyskusję prowadzili, gdy pojawiły się głosy w Parlamencie Europejskim, by Polska przyjęła uchodźców.

Osobiście jestem przeciwnikiem jakichkolwiek nakazów, zakazów, które rodzą się w głowach polityków, by następnie wcielali je w życie. Któż nie ceni sobie swobody działania, decydowania o wszystkim samemu? Mam tutaj na myśli wszelkie sprawy nie przekraczające kwestii prawnych. Nie chodzi o to, że sama ustawa jest zła, jednak nie pozwalając komukolwiek decydować o tym, czy chce iść do pracy w niedzielę, czy nie, uderza sie w wolność ludzkiego działania. Znam osoby pracujące w handlu, które cenią sobie pracę w weekend choćby z tego powodu, że bardziej zależy im na wolnym w tygodniu z różnych względów: rodzinnych (odbieranie dzieci z przedszkola szkoły), potrzeby załatwienia spraw urzędowych czy też choćby z chęci zarobienia w niedzielę (wielu pracodawców płaci większą stawkę za pracę w tym dniu). Po raz kolejny tak ważną kwestię jaką jest niewątpliwie zakaz handlu podejmuje się bez konsultacji z obywatelami. Ciekawy jest pomysł dziennikarza Romana Imielskiego, który podziela moją opinię, a dodatkowo obstaje za wprowadzeniem ustawy dającej prawo wyboru pracownikowi pójść do pracy w niedzielę, jednak pod warunkiem zapewnienia przez pracodawcy wysokiego uposażenia za racę w tym dniu. Dodatkowo z powodu tej ustawy może ucierpieć również budżet państwa, do którego wpływają pieniądze z działalności dużych sieci handlowych.

Jestem przeciwnikiem jakichkolwiek nakazów, zakazów, które rodzą się w głowach polityków, by następnie wcielali je w życie. Któż nie ceni sobie swobody działania, decydowania o wszystkim samemu? Mam tutaj na myśli wszelkie sprawy nie przekraczające kwestii prawnych. Nie chodzi o to, że sama ustawa jest zła, jednak nie pozwalając komukolwiek decydować o tym, czy chce iść do pracy w niedzielę, czy nie, uderza się w wolność ludzkiego działania.

Sama ustawa nie jest kompletna, pozwala obejść zakaz handlu samym pracodawcom. Zakaz handlu nie dotyczy galerii handlowych jako całego kompleksu, a poszczególnych placówek w nich zlokalizowanych. Oznacza to, że centra pozostaną otwarte, a na ich terenie poza kinami i lokal gastronomicznymi będą czynne wszystkie objęte wyjątkami w ustawie punkty handlowe. Należą do nich między innymi kwiaciarnie, apteki, kioski, a nawet punkty Poczty Polskiej. Ponadto otwarte będą stacje benzynowe, które już zapowiedziały poszerzenie swojego asortymentu o sprzęty RTV i AGD. Sieci typu: Biedronka, Netto, Żabka wydłużyły czas pracy swoim pracownikom w przeddzień zamknięcia sklepów. I tak zakupów w tych marketach dokonamy jeszcze nawet do północy sobotę. Krok dalej poszła sieć Intermarche- wybudowała ona pierwszą stację benzynową przy swoim sklepie. Pozwoli to na otwarcie sklepu w czasie zakazu.

Sama ustawa nie jest kompletna, pozwala obejść zakaz handlu samym pracodawcom. Zakaz handlu nie dotyczy galerii handlowych jako całego kompleksu, a poszczególnych placówek w nich zlokalizowanych. Oznacza to, że centra pozostaną otwarte, a na ich terenie poza kinami i lokal gastronomicznymi będą czynne wszystkie objęte wyjątkami w ustawie punkty handlowe. Należą do nich między innymi kwiaciarnie, apteki, kioski, a nawet punkty Poczty Polskiej. Ponadto otwarte będą stacje benzynowe, które już zapowiedziały poszerzenie swojego asortymentu o sprzęty RTV i AGD. Sieci typu: Biedronka, Netto, Żabka wydłużyły czas pracy swoim pracownikom w przeddzień zamknięcia sklepów.

Krok dalej poszła sieć Intermarche- wybudowała ona pierwszą stację benzynową przy swoim sklepie. Pozwoli to na otwarcie sklepu w czasie zakazu.

Najwięcej na ustawie zakazującej handlu w niedzielę skorzystają e-sklepy. Według danych podanych przez firmę PayU, wynika, iż w  drugą i trzecią niedzielę marca zawarto o 10 i 14 proc. więcej transakcji w porównaniu do analogicznych niedziel w lutym. Idąc dalej- w porównaniu do ubiegłorocznych marcowych niedziel wzrosty sięgnęły odpowiednio 20 i 25 proc. Inny portal BlueMedia twierdzi, że zakaz nie wpłynął jakkolwiek na liczbę transakcji. Rzetelne wyniki dotyczące wzrostu czy też spadku handlu w sklepach internetowych poznamy dopiero za kilka miesięcy, w momencie, gdy będzie można wziąć pod uwagę większą próbę badawczą.

Jeśli chodzi o zdanie Polaków, tutaj należy z przymrużeniem oka patrzeć na sondaże. Jedne podają, że co czwarty pracownik handlu jest niezadowolony (ankieta dla wirtualne media.pl), drugie zaś, że ponad połowa Polaków (63 % jest przeciw wprowadzonej ustawie – sondaż dla GW). Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie „Super Expressu” wynika, ze aż  58 proc. ankietowanych nie jest zadowolonych z zakazu handlu w niedziele. Nowe przepisy pozytywnie ocenia tylko 30 proc. badanych, a 12 proc. – nie ma zdania w tej sprawie.

Jeśli chodzi o zdanie Polaków, tutaj należy z przymrużeniem oka patrzeć na sondaże. Jedne podają, że co czwarty pracownik handlu jest niezadowolony (ankieta dla wirtualne media.pl), drugie zaś, że ponad połowa Polaków (63 % jest przeciw wprowadzonej ustawie – sondaż dla GW).

Niewątpliwie zakaz handlu sprawi, ze raczej nie przybędzie partii rządzącej zwolenników. Janusz Korwin Mikke rzucił inne światło na całą sytuację twierdząc, że wszyscy handlowcy i producenci mogliby chcieć nie pracować w niedzielę – ale też każdy wie, że jeśli on nie otworzy sklepu, a konkurent to zrobi – to straci tych klientów – i to nie tylko w tym dniu, bo klient nabierze nawyku iść do innego sklepu. Dlatego zgrzytając zębami firmę otwierają”. Najważniejsze jest to, aby wyrobić sobie własne zdanie, a nie powtarzać paplaninę słów, którą karmią nas za pośrednictwem szklanego ekranu twardogłowi politycy.

Niewątpliwie zakaz handlu sprawi, ze raczej nie przybędzie partii rządzącej zwolenników.

Janusz Korwin Mikke rzucił inne światło na całą sytuację twierdząc, że wszyscy handlowcy i producenci mogliby chcieć nie pracować w niedzielę – ale też każdy wie, że jeśli on nie otworzy sklepu, a konkurent to zrobi – to straci tych klientów – i to nie tylko w tym dniu, bo klient nabierze nawyku iść do innego sklepu. Dlatego zgrzytając zębami firmę otwierają

 

Piotr Chmielewski

Piotr Chmielewski

Czołem! Nazywam się Piotr Chmielewski. Jestem dziennikarzem. W "CENTRUM" zajmuję się tematyką sportową.


error: Zawartość jest chroniona!!