Kalendarium Sportowe Tygodnia-MUNDIAL #5: półfinały i mecz o 3.miejsce
Charakterna Chorwacja dostaje się do finału. W meczu pocieszenia górą Belgowie
W półfinałach mieliśmy do czynienia z ciekawym starciem Chorwacji z Anglią oraz nudną przepychanką między Francją a Belgią.
W pierwszym spotkaniu mieliśmy do czynienia z mini-horrorem. Lwy Albionu prowadzili już po 5 minutach i z przebiegu meczu można było wnioskować, że to Anglia wejdzie do wielkiego finału. Nic bardziej mylnego, bo poprzez ten mecz Chorwaci udowodnili, że są drużyną z charakterem.
Starcie Les Bleus z Belgią nie było ciekawym widowiskiem. Zadecydował błąd w kryciu przy dośrodkowaniu i bramka Umtitiego.
Chorwacja – Anglia d: 2:1
Uważani przez wszystkich za faworytów Anglicy ulegli po dogrywce 1:2 Chorwacji. Synowie Albionu zasłużenie odpadli z tej rywalizacji, bo nie pokazali dobrego futbolu w meczu półfinałowym. To Chorwacja swoim zaangażowaniem, walką o każdą piłkę, przeważała w newralgicznych aspektach piłki nożnej. Po szybkim, frontalnym ataku na prowadzenie Anglików wyprowadził obrońca Trippier, umieszczając piłkę w siatce już w 5 minucie. Anglicy mogli cofnąć się i kontrować rywali. Nie przypuszczali, że jeszcze w pierwszej połowie Chorwaci stworzą sobie kilka sytuacji. Jednak dopiero po zmianie gry w 68 minucie udało im się wyrównać, po strzale Perisica. Dziewięćdziesiąt minut nie przyniosło żadnych rozstrzygnięć i byliśmy świadkami dogrywki, gdzie w 109 minucie Mario Mandżukic nie dał szans Butlerowi i przybliżył swoich kolegów i fanów do upragnionego złota. Anglicy nie potrafili się podnieść i niespodziewanie po najsłabszym swoim meczu na mundialu odpadli z gry o złoto.
Francja – Belgia 1:0
Wszyscy kibice piłki nożnej ostrzyli sobie zęby na starcie dwóch wielkich drużyn. O dziwo wielkie spotkania, bardzo często kończą się słabymi widowiskami i tak było w tym spotkaniu. W St. Petersburgu jedyny celny cios oddali Francuzi i po bramce Umtitiego awansowali do finału. Spotkanie nie przyniosło wiele ciekawego, było nudnym meczem, choć przed starciem był zapowiedziany jako spektakl. Była to dopiero druga porażka za kadencji trenera Martineza.
Belgowie udowadniają swoją wartość
Belgowie, którzy przez mistrzostwami notowani byli jako jeden z faworytów turnieju dotarli do półfinału. Po klęsce z piłkarzami Deschampsa pokonali Anglików 2:0 i ostatecznie stanęli na podium.
Anglia – Belgia 0:2
W tzw. „finale przegranych” Belgowie postawili się Anglików, pewnie wygrywając ten mecz. Bardzo dobre wrażenie na koniec mistrzostw pozostawili po sobie „Czerwone Diabły”. Hazard i spółka od pierwszej minuty kontrolowali przebieg spotkania, nie pozwalając rozwinąć skrzydeł Anglikom. Szybko wynik spotkania otworzył prawy obrońca Meunier, który wykorzystał podanie Chadliego. W 82 minucie spotkania losy spotkania na dobre rozstrzygnął Eden Hazard, który wykorzystał kontratak swojego zespołu. To najlepszy wynik w historii startów Belgii w finałach Mistrzostw Świata. Anglicy mimo porażki byli witani godnie i z podniesioną głową opuścili Rosję.
Piotr Chmielewski