PUBLICYSTYKA

#4: VIVE LA FRANCE, VIVE LA CULTUR: Mitterandomania nie zmieni tego, że Mitterand nie był najważniejszym prezydentem Francji. Manife pour tous vs in vitro dla wszystkich. Najważniejszy test Macrona.

Przywitanie

 

Aleksander Hall – jestem profesorem Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

ALEKSANDER HALL
Creative Commons; autor: Artur Andrzej; data: 08.06.2015;

i

Marek Bielecki  – pełnię funkcję redaktora naczelnego portalu centrum-portal.pl.

Marek Bielecki
Zdjęcie ze zbiorów prywatnych autora

 

——————————————————————————————————

Ballada wprowadzająca w odcinek (intro)

YVES MONTAND „A PARIS”

 

[Yves Montand „A Paris” (Live). YouTube- wideo użytkownika karolina1l, zamieszczone 09.08.2009. Dostępny na YT na podstawie licencji udzielonej przez: SME (w imieniu wytwórni Jube Legends); ARESA, LatinAutor, BMG Rights Management, União Brasileira de Compositores, UNIAO BRASILEIRA DE EDITORAS DE MUSICA – UBEM, SODRAC i inne stowarzyszenia zajmujące się prawami do muzyki ]


 

Temat 1> Postać odcinka

 

Mitterandomania dziesięć lat po śmierci

Marek Bielecki: Witamy w czwartym odcinku Vive la France, vive la Cultur. Zaczynamy tradycyjnie od pierwszego odcinka. Nasz dzisiejszy bohater to, używając żargonu piłkarskiego, zdecydowana ekstraklasa, bo w 2006 roku, w dziesiątą rocznicę swojej śmierci został uznany za najważniejszego prezydenta w historii Francji. W tamtym badaniu Mitterand zyskał przychylność 35 proc. respondentów, natomiast Charles de Gaulle – 30. Kolejne lokaty uzyskał Giscard d’Estaing i Jacques Chirac. Czy to dla Pana jest zaskoczeniem? Tak jak dotychczas rozmawialiśmy w ramach naszego magazynu to raczej stawialiśmy na de Gaulle’a.

Aleksander Hall: Słusznie stawialiśmy na de Gaulle’a. Ja nie kwestionuję, że taki sondaż mógł być. Natomiast jest wiele, wiele innych sondaży – znacznie bardziej miarodajnych, które de Gaulle’owi dają nie tylko pierwsze miejsce wśród prezydentów Francji, ale w ogóle wśród francuskich postaci historycznych. Myślę, że jeden sondaż tego nie zmieni. Nota bene po śmierci Chiraca był jeden sondaż, który stawiał go na równi z de Gaullem. Moim zdaniem to był wyraz raczej chwilowych emocji związanych ze śmiercią polityka, który wielu Francuzom towarzyszył przez całe życie. Natomiast na pewno jeśli będą przeprowadzane następne sondaże, to pozycja Chiraca zostanie znacznie obniżona.

Wracając do Mitteranda – nie zmienia to faktu, że jest to ważna postać w historii Francji i w historii V Republiki. Do tej pory jest to jedyny prezydent Francji, który był prezydentem przez pełne dwie 7-letnie kadencje od 1981 do 1995 roku. Był pierwszym prezydentem V Republiki, który wywodził się z lewicy.

 

Akt pierwszy – prawicowe i katolickie fundamenty w dzieciństwie

Marek Bielecki: Zanim przejdziemy do jakże bogatej kariery Mitteranda powiedzmy słów parę o jego dzieciństwie, młodości, o rodzinie. W jakiej rodzinie dorastał przyszły prezydent? Jakie wartości wyniósł z domu?

Aleksander Hall: Urodził się w 1916 roku, prezydentem został mając mniej więcej 65 lat, po długiej już karierze politycznej. Mitterand urodził się w miejscowości Jarnac. To jest region Poitou. Jest to zresztą miejsce bitwy bodajże z 1568 roku, z czasów wojen religijnych. W batalii tej odznaczył się i zwyciężył późniejszy nasz król – Henryk Walezy – wówczas brat króla Francji. Mitterand wywodził się ze zdecydowanie katolickiej rodziny, rodziny, która zdecydowanie sytuowała się na prawicy. Po otrzymaniu starannego wychowania w szkołach katolickich, pojechał do Paryża na studia prawnicze i polityczne do Paryża. To są lata 30.

 

Akt drugi – zadeklarowany katolik i prawicowiec w politycznym ogniu

Marek Bielecki: Mitterand przed wojną był aktywnym działaczem skrajnie prawicowo- nacjonalistycznej Croix de Feu. Z francuskiego „Ognisty krzyż”.

Aleksander Hall: Niewątpliwie on sympatyzuje z prawicą. Nie jest oczywiste, bo Pan użył nazwę „skrajnie nacjonalistyczna organizacja Croix de Feu”.

Marek Bielecki: Tak

Aleksander Hall: Ja mam inny pogląd na Croix de Feu. Mapa skrajnej prawicy lat 30. jest skomplikowana. To ugrupowanie Croix de Feu, składające się głównie z kombatantów, na czele którego stał pułkownik de la Rocque, to nie skrajna prawica. Jest to prawica socjalna, odwołująca się do solidaryzmu społecznego, nauki społecznej Kościoła. W 1936 roku ugrupowanie to przekształciło się w Społeczną Partię Francji. Jest to niewątpliwie prawica.

Marek Bielecki: Można jeszcze dodać, że partia de la Rocque konkurowała z inną siłą prawicową – monarchistyczną Akcją Francuską.

Aleksander Hall: Zgadza się. Były też inne mniejsze ugrupowania w tym segmencie. Croix de Feu była silną partią polityczną. Nie ulega wątpliwości, że Mitterand jest zdecydowanym przeciwnikiem Frontu Ludowego.

Marek Bielecki: Dlaczego nasz bohater zdecydował się zaangażować w Croix de Feu?

Aleksander Hall: Myślę, że to był naturalny wynik jego wychowania, formacji wyniesionej z domu i z Kościoła. Człowiek o takich poglądach – katolik, wychowany w prawicowej rodzinie, miał pełne prawo sympatyzować z Croix de Feu. Jak powiadam, ta partia nie miała charakteru skrajnego. Przyprawiano im gębę. Poważni historycy, na czele z Rene Remondem, sytuują de la Rocque’a i Croix de Feu na pozycjach prawicowych, ale nie skrajnych. Nieprawdą jest, że Croix de Feu dążyła do wprowadzenia we Francji dyktatury. Natomiast Remond był takim specjalistą od francuskiej prawicy, napisał klasyczne dzieło „Prawice we Francji”.

 

Akt trzeci – młody Mitterand przeciwko laicyzacji Francji.

Marek Bielecki: Ciekaw jestem co młody Mitterand uważał o postępującej od początku XX wieku silnej laicyzacji Francji i walki z Kościołem katolickim, ale również z samym chrześcijaństwem.

Przypomnijmy naszym widzom w skrócie, aczkolwiek chronologicznie, jak to po kolei wyglądało. Od początku XX wieku trzy skrajnie lewicowe partie postawiły sobie za cel wyparcie chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej i batalię z Kościołem. Byli to: Oportunistyczni Republikanie [OR, Republicains moderes – przyp.red.] , Partia Radykalna [RRRS, Parti Radicale – przyp.red.] i Francuska Partia Socjalistyczna [PSF, Parti Socialiste Francaise] – nie mylić z tą istniejącą od pół wieku. Czwarta natomiast, można powiedzieć, że biernie się temu przyglądała. Tą czwartą siłą był centrowy Demokratyczny Sojusz Republikański [ARD/AD, Alliance Democratique]. Z tej drugiej wywodził się m.in. premier Emile Combes, o którym zaraz powiem. Z drugiej – wybitny polityk – wielokrotny premier i minister spraw zagranicznych, który wynegocjował dwa traktaty o niebagatelnym dla Europy znaczeniu. Tą postacią był Aristide Briand.

Jednak do rzeczy. Jest 1901 rok. III Republika, ustrój w którym prezydent może praktycznie wszystko. Od ponad dwudziestu lat prezydentem Francji jest skrajnie lewicowy polityk z Oportunistycznych Republikanów. Ciekawostką jest, że często dochodzi do kohabitacji – najczęściej premierami są politycy centrowi i centroprawicowi [a do 1877 roku nawet monarchiści czy orleaniści, a więc liberalna arystokracja]. Mimo tego, że prezydent jest skrajnie lewicowy, nie dochodzi do żadnych rewolucyjnych obyczajowo rozwiązań. Nie zmienia się to nawet, gdy różni ministrowie oświaty propagują laicyzację szkół. Następny rok jednak okaże się bardzo burzliwym. Przychodzi rok 1902. Na stanowisku premiera umiarkowanego republikanina Pierre Waldecka Rosseau zmienia Emile Combes. Dwa lata później, w Wielki Piątek, Combes nakazuje zdjąć krzyże z sal sądowych. W lipcu wypowiada konkordat. Rok później wprowadza radykalną ustawę o rozdziale Kościoła od państwa. Tysiące księży i sióstr zakonnych zostają siłą zmuszeni do opuszczenia kraju. Państwo przejęło wszystkie budynki sakralne. Na tym tle doszło do starć z ludnością katolicką, broniącą dostępu do świątyń na zasadzie „żywych murów”. Na tym jednak Combes nie poprzestał. Rozpoczął akcję inwigilującą oficerów wojska pod kątem ich religijności. Została ona nazwana „akcją fiszkową”, od karteczek, którymi oznaczeni byli Ci oficerowie, którzy uczęszczali na nabożeństwa. Od tej pory mieli oni utrudniony awans. Jak by tego było mało – rząd zamknął również 10 000 szkół katolickich. Laicyzacja we Francji stała się faktem.

Aleksander Hall: Ustawę rozdzielającą Kościół od państwa wprowadził już kolejny rząd [Maurice Rouviera z ARD – przyp.red], a posłem sprawozdawcą był Aristide Briand.

Marek Bielecki: Jaki stosunek do takiej polityki miał nasz bohater?

Aleksander Hall: Młody Mitterand politykę antykościelną, a myślę że trafniej jest powiedzieć – antykatolicką, oceniał krytycznie. To były radykalne rządy.

 

Akt czwarty- lewicowy pejzaż polityczny Francji lat 30. Do wyboru Front Ludowy, słabnąca Partia Radykalna, nowi socjaliści spod znaku SFIO i wraży komuniści

Marek Bielecki: W latach 30. większość wymienionych przeze mnie partii już nie odgrywają większej roli. Nastaje czas Frontu Ludowego czyli aliansu komunistów z socjalistami spod znaku Francuskiej Sekcji Międzynarodówki Robotniczej [SFIO, Section Francaise de l’ Internationale Ouvriere – przyp.red]. Nie trudno się domyśleć, że radykalizuje to lewicę jeszcze bardziej. Jak się domyślam – stosunek Frontu do tradycyjnych wartości, chrześcijaństwa i Kościoła nie zmienił się od tego, co przed chwilą przywołałem?

Aleksander Hall: Myślę, że zapał antyreligijny, jego szczyt to jest właśnie przełom XIX i XX wieku. W latach 30. oczywiście socjaliści w swojej większości dalej są bardzo niechętni Kościołowi katolickiego, ale to już nie stanowi specyfiki Frontu Ludowego. Front swój akcent położył na kwestie socjalne. Wzrost płac, a także kolejny tydzień płatnych urlopów. Ta reforma została zapamiętana bardzo dobrze. Rządy Frontu Ludowego na pewno ponoszą odpowiedzialność za pogorszenie ekonomiczne sytuacji Francji. No i jednak także za jej nieprzygotowanie do wojny, która się zbliżała. Oczywiście wtedy jeszcze nie było rzeczą pewną, że wojna nastąpi, ale polityka Hitlera, polityka łamania ustaleń traktatu wersalskiego była wyraźnie widoczna. Natomiast rządy Frontu Ludowego w czystej postaci dość szybko się załamały i przed samą wojną mieliśmy rządy oparte o zmieniające się większości parlamentarne [Rządziła na zmianę Partia Radykalna z SFIO, a premierem co chwilę zostawał Leon Blum z SFIO. Przez ostatnie dwa lata rządził polityk RRRS Edouard Daladier – przyp.red.]. Faktem jest jednak, że drogi Partii Radykalnej i komunistycznej zdecydowanie się już rozeszły. Trzeba pamiętać, że po wypowiedzeniu wojny i po zajęciu w 1939 roku przez partię komunistyczną stanowiska pacyfistycznego i proradzieckiego, komunistyczni deputowani zostali pozbawieni mandatu. Ugrupowanie praktycznie przeszło do podziemia. Jego ówczesny przywódca Maurice Thorez zdezerterował i uciekł do Związku Radzieckiego.

Marek Bielecki: Wracając na chwilę do Frontu Ludowego. Czy ten francuski był jakoś związany z hiszpańskim? A więc z tym, przeciwko któremu w lipcu 1936 roku w marokańskim garnizonie w Melilli, a chwilę później w całym Maroku, a następnie w kontynentalnej Hiszpanii, wystąpił 44-letni generał Francisco Franco. W gwoli ścisłości – rok wcześniej Franco był szefem sztabu generalnego armii hiszpańskiej, a na początku 1936 roku premier Manuel Azana, lider Frontu Ludowego, w obawie przed nielojalnością przesunął Franco na stanowisko komendanta na Wyspach Kanaryjskich.

Aleksander Hall: Myślę, że tu trzeba jednak dokonać dosyć istotnego rozróżnienia. Jednak Front Ludowy w Hiszpanii był znacznie bardziej radykalny niż ten francuski. Napięcie i stopień wrogości między lewicą i prawicą [CEDA, Hiszpańska Konfederacja Autonomicznej Prawicy, blok prawicowy – przyp.red] w Hiszpanii był nieporównywalnie większy niż ten we Francji.

 

Akt piąty – wojenne rozterki Mitteranda: raz Vichy, raz de Gaulle.

Marek Bielecki: Wybucha wojna, nasz bohater ma 24 lata. W wojenną zawieruchę wchodzi w ramach faszystowskiego Państwa Francuskiego Vichy, dopiero w 1944 roku przechodzi na stronę aliantów i Komitetu Wolnych Francuzów. Czyli ten pierwszy etap można uznać za hańbiący – oczywiście o ile Państwo Vichy uznamy za hańbiące.

Aleksander Hall: Nie, nie. Jak się Pan orientuje, Mitterand to nie jest mój ulubiony bohater, ale trzeba jednak sprostować. Nie można postawić znaku równości między Vichy a faszyzmem. A już z pewnością nie można postawić równości Petain = faszyzm. System Vichy był systemem autorytarnym o takim poszukiwaniu ideologii tradycjonalistyczno-narodowej, ale nie był systemem faszystowskim. Owszem, współpracował w pewnych dziedzinach z III Rzeszą, i na pewno w kilku dziedzinach ta współpraca posunęła się grubo za daleko. W szeroko rozumianym systemie Vichy byli także faszyści czy zwolennicy daleko idącej kolaboracji z Niemcami. Nota bene, na ogół wywodzili się oni z lewicy. Mam na myśli Jacquesa Doriota, działacza Francuskiej Partii Komunistycznej, który skończył jako zagorzały zwolennik współpracy z hitlerowskimi Niemcami [kierując Francuską Partią Ludową, demaskował wpływy proradzieckie we Francji i nawoływał do rozwiązania partii komunistycznej, oskarżając ją o zdradę, a w czasie wojny głosząc potrzebę walki z bolszewikami i wspierania III Rzeszy w opanowaniu całej Europy – przyp.red.] i Marcela Deauta – socjalisty, pacyfisty, autora tego sławnego artykułu „Czy warto umierać za Gdańsk?”. Więc ta układanka jest bardzo skomplikowana. Żeby było jasne – nie jestem zwolennikiem rządów Vichy. Moją sympatię budzą Ci, którzy opowiedzieli się za dalszą walką z Niemcami, z generałem de Gaullem na czele, ale powiedzenie „Vichy to faszyzm” jest to po prostu nieprawda.

Marek Bielecki: Czyli przyrównanie Vichy do faszyzmu to teza uproszczona?

Aleksander Hall: Nie tyle uproszczona, co po prostu nieprawdziwa.

Aleksander Hall: Wracając do Mitteranda. Trzeba pamiętać, że on zostaje powołany do wojska, walczy, dostaje się do niewoli. Próbuje z tej niewoli uciec, dostaje się do strefy nieokupowanej czyli do Vichy, dostaje pracę na posadzie rządowej – w komisariacie do spraw jeńców wojennych. Czyli działano na rzecz poprawy warunków i zwalniania jeńców wojennych przez Niemcy. Wtedy także dostaje taką odznakę – francisque, przyznawaną osobom zasłużonym dla Państwa Francuskiego. Zachowało się zdjęcie, na którym marszałek Petaine dekoruje Mitteranda francisque. Jednak Mitterand należał do licznej grupy, która jednocześnie pracowała dla Vichy, uznając autorytet Petaina, a jednocześnie byli głęboko antyniemieccy i coraz bardziej angażujących się w ruch oporu.

Marek Bielecki: Nie była to jakaś jedna sformalizowana organizacja, jak choćby niemiecka Schwarze Kapelle szefa Abwehry, admirała Wilhelma Canarisa?

Aleksander Hall: Nie. We Francji istniało kilka siatek konspiracyjnych. Ja myślę, że Mitterand tak naprawdę do końca swoich dni zachował sentyment dla Petaina. To nie był przypadek, że w rocznicę śmierci lub urodzin marszałka, na wyspie Ile d’Yeu, gdzie jest jego grób, w imieniu prezydenta składano wieniec. To nie działo się przypadkowo. Świadczyło to o sentymencie, jaki miał do marszałka. Z całą pewnością nie przestał być antyniemiecki.

Marek Bielecki: W takim razie jak na działalność Mitteranda reagował de Gaulle.

Aleksander Hall: De Gaulle, który przyjął go w Algierze w 1943 lub 1944 roku, już w tamtym czasie miał niedobrą opinię o bohaterze naszego odcinka. Zresztą działający w ruchu oporu siostrzeniec de Gaulle’a przestrzegał generała przed Mitterandem.

Marek Bielecki: Z czego wynikała ta zła opinia?

Aleksander Hall: Być może z rywalizacji. Historia francuskiego ruchu oporu to jest także historia konfliktów, także zdrad. Być może chodziło o charakterystykę postaci. Mitterand był zręcznym taktykiem, był na pewno postacią nietuzinkową, ale de Gaulle uważał go za awanturnika. Pewne elementy z życiorysu Mitteranda potwierdzają tę tezę. W roku 1958 była taka sławna sprawa zamachu koło Obserwatorium astronomicznego, w okolicy Senatu czyli w Dzielnicy Łacińskiej. Ofiarą zamachu miał paść Mitterand. Wszystko wskazuje na to, że była to inscenizacja, która miała zwrócić uwagę na tego polityka – tak, żeby znowu pojawił się w centrum zainteresowania. Niewiele brakowało i Mitterand straciłby immunitet i jego kariera znalazłaby się w wielkim impasie. I tak zresztą ta sprawa bardzo zaszkodziła Mitterandowi. Przez długi czas kpiono z niego.

 

Akt szósty. Pierwszy paradoks Mitteranda – rok 1945 – kończy się wojna i kończy się katolicki i prawicowy Mitterand. Od tej pory jego droga wiedzie poprzez centrolewicę do lewicy.

Marek Bielecki: Koniec wojny oznaczał całkowitą zmianę poglądów politycznych u naszego bohatera. Z czego to wynikało? Skąd się to wzięło? Jest to bardzo zaskakująca wolta, którą trudno zrozumieć.

Aleksander Hall: Myślę, że to jest jakaś tajemnica duszy Mitteranda. Nie czuję się kompetentny odpowiedzieć. Na pewno jednak nie był to jakiś jednorazowy akt. Wydaje mi się, że Mitterand w trakcie wojny tracił wiarę katolicką. Ruch oporu, który w znacznej mierze składał się z lewicy, skłaniał go do rewizji postaw przedwojennych. Ale co jest charakterystyczne. W 1944 lub 1945 roku wziął ślub z Danielle Gouze-Renal, później Mitterand. Ona była osobą o bardzo lewicowych poglądach. To też mogło mieć wpływ na zmianę poglądów przyszłego prezydenta.

Aleksander Hall: Trzeba też pamiętać, że w IV Republice, gdy robił karierę polityczną w wielu rządach, to nie był jeszcze zadeklarowany człowiek lewicy. Przez długi czas był deputowany z ramienia niewielkiego ugrupowania, ale ze względu na rozdrobnienie partyjne, niezbędnego do tworzenia koalicji rządowych. To była Demokratyczna i Socjalistyczna Unia Ruchu Oporu [UDSR – Union démocratique et socialiste de la Résistance ]. Partia de facto zbudowana na płaszczyźnie kombatanckiej – dawni kombatanci. Była umiejscowiona na centrolewicowych pozycjach. Dodajmy też, że cechował ją silny antykomunizm. Znowu kolejny paradoks Mitteranda, który przecież został prezydentem właśnie dzięki sojuszowi z partią komunistyczną.

 

Akt siódmy. Drugi paradoks Mitterandajest politykiem lewicowej, antykomunistycznej partii. IV Republika: między rosnącą popularnością a oskarżeniami o zbrodnie wojenne z jednej i antykolonializmem – z drugiej strony

Marek Bielecki: W IV Republice Mitterand był ministrem spraw wewnętrznych, a później – ministrem sprawiedliwości. Z czasów sprawowania tego drugiego urzędu zachowały się oskarżenia o popełnienie przez niego zbrodni wojennych w Algierii

Aleksander Hall: To kompletne nieporozumienie. On jako minister sprawiedliwości opiniował wyroki śmierci. Prezydent zaś korzystał z prawa łaski. Stanowisko ministra sprawiedliwości było ważne. Mitterand był zwolennikiem surowego karania – dziś powiemy bojowników o niepodległość Algierii, wtedy – terrorystów, którzy podkładali bomby i zabijali ludzi tylko za to, że byli Europejczykami. Bo między innymi taką taktykę prowadził Algierski Front Wyzwolenia Narodowego.

Marek Bielecki: A jaki był stosunek Mitteranda do kolonializmu?

Aleksander Hall: Myślę, że trzeba oddzielić dwie rzeczy – Algierię od świadomości, że rozpoczęła się dekolonizacja. W pierwszej sprawie nie ulega wątpliwości, że on jest zwolennikiem Algierii francuskiej. W drugiej – wiedział, że Francja będzie musiała przyznawać takim państwom jak Maroko, Tunezja czy wycofać się z Indochin. Był bowiem ministrem w rządzie Pierre’a Mendes France, który wycofał wojska z Półwyspu Indochińskiego. Mitterand jako minister Mendesa – tą politykę aprobował.

Marek Bielecki: Algieria nie była francuską kolonią?

Aleksander Hall: Algieria, ze względu na status – to były departamenty francuskie, ze względu na duży odsetek ludności francuskiej, była zupełnie inaczej traktowana przez bardzo wielu lewicowych polityków. Oni zdecydowanie opowiadali się za Algierią francuską. Do 1957 roku, bo wtedy odchodzi bodajże z rządu Guy Molleta, Mitterand domaga się utrzymania Algierii przy Francji i surowej polityki wobec algierskich terrorystów. Mitterand rekomenduje wykonywanie wyroków śmierci.

 

Akt ósmy. Trzeci i czwarty paradoks Mitterandaprzystępuje do Partii Socjalistycznej i z miejsca staje się jej I sekretarzem. Współpracuje z komunistami, mając skrajnie inną wizje polityki zagranicznej. Mitterand – budowniczy potęgi socjalistów i fundamentów pod prezydenturę (1964-1981)

Marek Bielecki: Zamach miał miejsce w 1959 roku. Jak więc od pewnej kompromitacji nasz bohater przeszedł do zjednoczenia lewicy i wzięcia szturmem Pałacu Elizejskiego? Zapisał się do SFIO i przekształcił ją w Partię Socjalistyczną – czołowe do dziś francuskie ugrupowanie?

Aleksander Hall: Nie. On nigdy nie był w SFIO. UDSR zamienił w równie małą partię o nazwie Konwent Instytucji Republikańskich [Convention des institutions républicaines, CIR ] czyli takie ugrupowanie gabinetowe. Natomiast Partia Socjalistyczna została założona w 1969 roku na zjeździe Alfortiville, poprzez połączenie SFIO z mniejszymi organizacjami lewicowymi. W 1971 roku wszystko się zmienia. Wówczas na zjeździe socjalistów Epinay sur Seine [północne przedmieścia Paryża nad Sekwaną, w departamencie Sekwana Saint Denis, region ile de France] Mitterand wstępuje do Partii Socjalistycznej, z miejsca zostając jej szefem.

Marek Bielecki: Od tego momentu, od 1971 roku, możemy mówić o w pełni lewicowym Mitterandzie?

Aleksander Hall: Nie. Mitterand w V Republice jest kategorycznym przeciwnikiem de Gaulle’a i również ustroju V Republice. On należy do deputowanych, którzy głosowali przeciw inwestyturze de Gaulle’a w 1958 roku. A w1964 roku napisał taki pamflet polityczny „permanentny zamach stanu”. Tak nazywał ustrój V Republiki. Wszyscy uznają, że Mitterand był bardzo zręcznym taktykiem politycznym i człowiekiem, który chce władzy najwyższej. Gdzieś koło 1964 roku zdaje sobie sprawę, że może ten cel osiągnąć tylko poprzez zjednoczenie lewicy. I w wyborach z 1965 roku wytwarza się taka sytuacja, że po raz pierwszy dochodzi do sojuszu socjalistów, którzy opowiadali się za systemem kapitalistycznym i przynależnością Francji do Zachodu, z partią absolutnie podporządkowaną Moskwie czyli partią komunistyczną. Komuniści wówczas mogli liczyć na więcej głosów niż wszyscy socjaliści razem. Ten sojusz zapewnił Mitterandowi przejście do II tury, w której jednak wyraźnie przegrał z de Gaullem [ 55 % – 45% ]. To jednak dawało mu bardzo mocną pozycję. On staje wówczas na czele federacji łączących różne partie lewicy niekomunistycznej – FEDERACJI DEMOKRATÓW i SOCJALISTYCZNEJ LEWICY. Jego strategicznym celem jest współpraca wyborcza z komunistami. W wyborach parlamentarnych w jednomandatowych okręgach wyborczych w 1967 roku, po raz pierwszy w V Republice, kandydaci lewicy ustępują sobie miejsca, żeby wybór padł na tego, który ma największe szanse. Elektorat komunistyczny jest zdyscyplinowany i swoje głosy przekazuje głównie socjalistom. Natomiast socjaliści mniej chętnie komunistom. Tym niemniej w 1967 roku większość złożona z gaullistów i Niezależnych Republikanów Giscarda d’Estaign ma tylko jeden mandat przewagi nad całą opozycją czyli nad centrystami i lewicą. Mitterand jest bardzo dobrze usytuowany do walki o przywództwo całej lewicy. Zaszkodziło mu jednak stanowisko, które zajął w maju 1968 roku. Był już bowiem pewny odejścia de Gaulle. 30 maja generał rozwiązał Zgromadzenie Narodowe i w ostrym przemówieniu odniósł się do komunistów. Na kilka dni przed Mitterand zwołał konferencję prasową, na której stwierdził, że władzy już nie ma i że powinien powstać rząd pod przywództwem Pierre’a Mendes France’a, a sam Mitterand powinien zostać kandydatem na prezydenta. Jaki był efekt? W wyborach w 1968 roku lewica dostaje wielkie lanie, a gaulliści górują, a skompromitowany Mitterand nie był kandydatem na prezydenta w 1969 roku.

Marek Bielecki: Zatem znowu się skompromitował. Jak to się stało, że w 1968 był na aucie, a sześć lat później miał odbudowaną pozycję i stanął w szranki z Giscardem?

Aleksander Hall: Czas. Polityk czasami musi pogodzić się z dekoniunkturą i wrócić. Wrócił w 1971 roku na zjeździe w Epinay. Został I sekretarzem Partii Socjalistycznej. Bardzo szybko podjął decyzję o wytworzeniu tak zwanego „wspólnego programu” z komunistami i radykałami. Od tej pory lewica już nie tylko będzie miała współprace wyborczą, ale też programową. „Wspólny program” to bardzo lewicowe postulaty: wielkie podwyżki płac, nacjonalizacje całych grup przemysłowych, instytucji finansowych. Natomiast program ten był niespójny w kwestiach polityki zagranicznej. Są tacy, którzy twierdzą, że Mitterand w ogóle nie miał stałych poglądów. Jednak jeśli je miał to na pewno był zwolennikiem integracji europejskiej i uważał ZSRR za przeciwnika. Był więc zwolennikiem jedności świata zachodniego. W przeciwieństwie do komunistów. Więc była to kwadratura koła. Tym niemniej Mitterand później ten program realizował.

Marek Bielecki: Czy zjednoczona lewica dotrwała do wyborów w 1981 roku?

Aleksander Hall: Wkrótce stosunki między Francuską Partią Komunistyczną a socjalistami się pogorszyły. W 1977 roku, wskutek chęci przelicytowywania programu przez komunistów, rozpadł się „Wspólny program”. Czyli współpraca wróciła na pozycje czysto wyborcze, choć nawet te wkrótce zostały przekreślone. Mimo to niewiele niewiele brakło do tego, żeby pokonać gaullistów w 1978 roku.

 

Akt dziewiąty. Piąty paradoks – rozpada się „wspólny program” z komunistami, 1981- Mitterand przegrywa w pierwszej turze, ale w drugiej – zwycięża.

Marek Bielecki: Jest połowa marca 1981 roku. Nad Sekwaną rozpoczyna się kampania prezydencka. 55-letniego Giscarda miejsca w Pałacu Elizejskim pozbawić chce kilku kandydatów. Oprócz bohatera naszego odcinka w tym gronie jest były współpracownik i premier Jacques Chirac, kandydat komunistów Georges Marchais czy Brice Lalonde z Ruchu Ekologii Politycznej. Mitterand dwukrotnie odpadał w prezydenckich elekcjach. Tutaj w pierwszej turze okazuje się również przegranym, choć dostaje szansę w dogrywce. I w tym momencie jest już bezbłędny. Szczęście uśmiecha się do socjalisty, który odprawia z kwitkiem urzędującego prezydenta.

Aleksander Hall: Jak Pan zauważył Francuska Partia Komunistyczna wystawiła własnego kandydata. Myślę, że to była kalkulacja wyborcza. Komuniści na tym sojuszu tracili, a Partia Socjalistyczna wzmacniała swoją pozycję. Oczywiście na utratę, spadek notowań komunistów pod koniec lat 70. ma także wpływ zmiana obrazu Związku Radzieckiego we Francji, także wśród lewicy. Tutaj duży wpływ na taki stan rzeczy miało wydanie „Archipelagu Gułag” Aleksandra Sołżenicyna. Francuzi rzucili się do czytania, znienawidzając Związek Radziecki. Dziwnie się historia układa, bo przecież wiadomo, że największe zbrodnie tego systemu były popełnione przed 1956 rokiem. Kto chciał mógł o tym wiedzieć. Jednak w epoce stalinizmu duża część elity intelektualnej Francji była po prostu zaślepiona. W drugiej połowie lat 80. to jest już inne spojrzenie. Obraz ZSRR ulega negatywnej zmianie i to wpływa również na poparcie Francuskiej Partii Komunistycznej. Główne cztery partie polityczne wystawiają swoich kandydatów. Giscarda popiera koalicja partii centroprawicowych, która się nazywa UDF- Unia na rzecz Demokracji Francuskiej [Union pour la démocratie française- przyp.red]. Neogaullistowskie Zgromadzenie na rzecz Republiki – RPR [Rassemblement pour la Republique] popiera kandydaturę swojego szefa czyli Jacquesa Chiraca. Komuniści mają swojego kandydata czyli I sekretarza Georgesa Marchaisa. No i wreszcie Partia Socjalistyczna wystawia swojego I sekretarza, który w społeczeństwie francuskim ma gorsze notowania niż jego młodszy konkurent i taki drugi lider czyli Michel Rocard, późniejszy premier. Mitterand jednak zapanował nad aktywem partyjnym.

Marek Bielecki: Wyniki I tury były następujące: Giscard d’Estaign – 28,32 %, Francois Mitterand – 25,85%, Jacques Chirac – 18%, Georges Marchais – 15,35%. Zanim powiemy o drugiej turze, o finale przybliżmy naszym czytelnikom podstawowe różnice między kandydatami.

Aleksander Hall: Program Giscarda jest programem kontynuacji. Trzeba powiedzieć, że to, co mu bardzo szkodzi jest nienajlepsza sytuacja gospodarcza Francji. Ona jest pochodną w ogóle sytuacji gospodarek zachodnich. Kryzys ten zaczął się w 1974 roku po wojnie Jom Kippur. Wtedy nastąpiły bardzo znaczące podwyżki cen ropy naftowej. Wówczas na czele francuskiego rządu stoi poważny ekonomista, były dyrektor Krajowej Fundacji Nauk Politycznych [FNSP- Fondation Nationale des Sciences Politiques] – profesor Raymond Barre. W fotelu premiera zastąpił w 1976 roku Jacquesa Chiraca. Premier Barre prowadzi bardzo oszczędnościową, antyinflacyjną politykę. Jest to polityka, która nie jest lubiana, bo powoduje ograniczenie dochodów. Giscardowi nie służą więc wyolbrzymiane afery, które dotykają obozu rządzącego. Jedną z nich była „afera diamentów Bokassy” [Cesarz Cesarstwa Środkowoafrykańskiego Jean Bedel Bokassa I prowadząc profrancuską politykę zgodził się na wydobywanie przez Francuzów rud uranu, potrzebnych im do programu nuklearnego, a w zamian za to otrzymał od Paryża wsparcie finansowe i militarne – przyp.red].

Marek Bielecki: A Mitterand?

Aleksander Hall: Mitterand to jest program tzw. „110 propozycji dla Francji”. Przede wszystkim to są podwyżki płac, podwyżka najniższej gwarantowanej pensji, obietnice nacjonalizacji dużych grup przemysłowych i instytucji finansowych. Jest to po prostu bardzo kosztowny program.

Marek Bielecki: Jaka różnica między programem socjalistów a komunistów?

Aleksander Hall: Komuniści się jeszcze bardziej licytują.

Marek Bielecki: A Chirac?

Aleksander Hall: Z dzisiejszej perspektywy myślę, że głównym powodem przegranej Giscarda jest to, że duża część elektoratu, która poparła Chiraca – nie udzieliła poparcia urzędującemu prezydentowi w drugiej turze. Są co najmniej podstawy, aby przypuszczać, że de facto Chirac chciał porażki Giscarda w tych wyborach, aby uwolnić się od konkurenta na prawicy.

Marek Bielecki: To są personalia. Jaka była jednak główna różnica między programem partii centrowej czyli UDF Giscarda a RPR Chiraca?

Aleksander Hall: Więc to jest właśnie problem. Dlatego, że cechą Chiraca było to, że on jednak dosyć wyraźnie zmieniał poglądy w dosyć strategicznych sprawach. Poza personaliami i przekonaniem, że władza powinna wrócić do partii gaullistowskiej oraz że prezydentura Giscarda jest zbyt mało przywódcza, trudno mi wskazać inne różnice.

Marek Bielecki: Dlaczego znaczna część wyborców Chiraca nie przerzuciło swoich głosów na Giscarda?

Aleksander Hall: Trzeba pamiętać, że duża część elektoratu katolickiego była zawiedziona tym, że jego rząd w 1975 roku wprowadził prawo dopuszczające aborcję. Była to tak zwana ustawa Veil, a sam precedens dobrowolnego przerywania ciąży do 10 tygodnia życia został nazwany IVG (interruption volontaire de la grossesse ). Przypomnijmy, że została ona przyjęta głosami lewicy i centrystów, bo przeciw tej ustawie zagłosowała większość deputowanych prawicy. Katoliccy wyborcy zapamiętali to Giscardowi. Głosowanie katolików miało wtedy większy ciężar niż ma obecnie. Wtedy więcej ludzi określało swoją tożsamość polityczną w oparciu o religię.

Marek Bielecki: Rozumiem, że w kwestii polityki zagranicznej, oprócz komunistów, wszyscy mieli zbliżone poglądy – a więc polityka transatlantycka, antysowiecka oraz daleko posunięta integracja europejska – wbrew temu, o co zawsze walczył de Gaulle?

Aleksander Hall: A więc tak. Stanowisko Giscarda to było stanowisko prointegracyjne, z zachowaniem pozycji państw narodowych. On rozpoczął regularne spotkania państw i przywódców wspólnot europejskich. Dziś to się nazywa Radą Europejską. Moim zdaniem dziś ta instytucja odgrywa w Unii najważniejszą rolę.

Stanowisko Chiraca w tej sprawie było niewyraźne. Jeszcze w 1979 roku, w wyborach do Parlamentu Europejskiego, był on zwolennikiem obrony suwerenności Francji przed ingerencją ze strony instytucji europejskich. Ponadto był zaciekle antyradziecki.

Marek Bielecki: Czyli Europa Ojczyzn.

Aleksander Hall: To jest uproszczenie. Poza tym de Gaulle nigdy nie mówił o „Europie Ojczyzn”, a o „Europie państw”.

Marek Bielecki: Mniemam, że komuniści byli przeciwko integracji?

Aleksander Hall: Tak. Komuniści byli przeciwko integracji i przeciwko NATO.

Natomiast Mitterand, obok Chiraca, był najbardziej antyradzieckim kandydatem. Był również zdecydowanym zwolennikiem daleko idącej integracji europejskiej.

Marek Bielecki: Komu Mitterand zawdzięczał swój sukces?

Aleksander Hall: Mitterand wygrał głównie dzięki głosom wyborców komunistycznych.

Marek Bielecki: Jak przed drugą turą zachował się sam Chirac?

Aleksander Hall: Ogłosił, że z powodów osobistych zagłosuje na Giscarda. Jednak nie był to żaden apel do swoich wyborców. Ponadto odmówił występu na wiecu kończącym kampanię Giscarda. Można więc wnioskować, że życzył przegranej Giscardowi.

 

Akt dziesiąty – zatopienie okrętu Greenpeace’u nie szkodzi prezydentowi

Marek Bielecki: Rządy Mitteranda trwały aż 14 lat, ponieważ były to dwie 7-letnie kadencje. Zacznijmy może od rzeczy najbardziej problematycznej międzynarodowo dla nowego prezydenta. Rok 1985. Francuski wywiad DGSE czyli Dyrekcja Generalna Bezpieczeństwa Zewnętrznego [Direction Générale de la Sécurité Extérieure – w 1982 roku zastąpiła SDECE- Służbę Dokumentacji Zagranicznej i Kontrwywiadu – Service de Documentation Exterieure et de Contre-espionnage – przyp.red.] w nowozelandzkim porcie Auckland zatopił okręt Greenpeace „Rainbow warrior”. Powodem miało być to, że załoga statku chciała przeszkodzić kontynuowaniu francuskiego programu nuklearnego w atolu Mururoa na południowym Pacyfiku. Francuskie władze początkowo zaprzeczały doniesieniom, jednak pod wpływem nacisków międzynarodowych premier Laurent Fabius przyznał, że francuskie służby specjalne zatopiły okręt. Powstał kryzys w relacjach między Francją a Nową Zelandią. Jak bardzo zatopienie „Rainbow warrior” zaciążyło na ocenie prezydentury Mitteranda?

Aleksander Hall: Mitterand rzeczywiście wydał te rozkazy. Potem nastąpiły dymisje. Francuscy agenci zakładali, że nikogo nie ma na jednostce Greenpeacu. Okazało się, że był jeden człowiek – bodaj holenderski fotograf. Nowozelandczycy złapali przynajmniej niektórych uczestników akcji. W niej brał udział również brat ważnego socjalistycznego polityka-kobiety – brat Segolene Royal. Konsekwencją była dymisja ministra obrony – bardzo związanego z Mitterandem – Charlesa Hernu. Nie dowiemy się czy prezydent wiedział czy nie wiedział o tej akcji. Często w tego typu sytuacjach informacja jednak dociera na wysoki szczebel.

Marek Bielecki: Nie zaciążyło to jednak na popularności głowy państwa?

Aleksander Hall: Nie.

Marek Bielecki: Drugą kadencję Mitterand uzyskał, więc z pewnością tamta akcja nie spowodowała znaczącego spadku poparcia dla tego polityka.

Aleksander Hall: Może wrócilibyśmy do czegoś wcześniejszego.

Marek Bielecki: Bardzo proszę.

 

Akt jedenasty – pierwsze lata rządów lewicy czyli gospodarcza utopia w rządzie Pierre’a Mauroya: nacjonalizacja, „solidarnościowy podatek”, ogromne wydatki socjalne. Co u rywali? Pod wpływem Reagana i Thatcher neogaulliści porzucają socjalny program na rzecz liberalizmu gospodarczego.

Marek Bielecki: Zanim o Mitterandzie i socjalistach – słowo o sytuacji w RPR. Neogaulliści byli pod dużym wrażeniem neokonserwatyzmu w wykonaniu Margaret Thatcher i Ronalda Reagana. Na kongresie w 1983 roku porzucili gaullistowski interwencjonalizm i postawienie na socjal na rzecz liberalizmu gospodarczego.

Marek Bielecki: To tak dosłownie tytułem wstępu. Teraz wracamy już do powyborczego krajobrazu we Francji roku 1981.

Aleksander Hall: Na fali pierwszego zwycięstwa Mitteranda i po rozwiązaniu wkrótce po tym Zgromadzenia Narodowego, w przyśpieszonych wyborach parlamentarnych wygrywa lewica [lewicowy blok PREZYDENCKA WIĘKSZOŚĆ – złożony z PS, komunistów i związku mniejszych ugrupowań otrzymuje prawie 57 proc. głosów, co przekłada się na 333 miejsca w Senacie i w Zgromadzeniu. Natomiast blok prawicowy UNIA NA RZECZ NOWEJ WIĘKSZOŚCI złożony z RPR pod przywództwem Chiraca, UDF na czele z Jeanem Lecanuetem i związku małych konserwatywnych partii zdobywając 43 proc. uzyskał 158 miejsc w parlamencie. Pozostałe ugrupowania, w tym istniejący od dziewięciu lat Front Narodowy nie dostały się do parlamentu – przyp.red]. Mitterand zaprasza do rządu komunistów, którzy otrzymali drugorzędne resorty. To współrządzenie z socjalistami dla Francuskiej Partii Komunistycznej okaże się obciążające. Nie będą mogli więcej licytować, będąc w rządzie.

Marek Bielecki: Pierwszy okres rządów lewicy w V Republice, dodatkowo w sytuacji gdy mają prezydenta ze swojego obozu, przypada na czas , kiedy premierem był Pierre Mauroy. Tak jak Pan wspomniał – jest to czas rządowej koalicji socjalistów z komunistami. Jaki to czas dla Francji?

Aleksander Hall: Reformy polegające na dużych wydatkach socjalnych, podwyżkach pensji i nacjonalizacjach są bardzo kosztowne i bardzo szybko uderzają w społeczeństwo. Zwiększa się bezrobocie, a przypomnijmy, że jednym z celów lewicy była jego redukcja. Narasta niezadowolenie i Mitterand staje się osobą niepopularną.

Marek Bielecki: Od siebie dodam też to, że właśnie w tym okresie rząd wprowadził „solidarnościowy podatek” od majątku powyżej 800 tysięcy euro.

 

Akt dwunasty – ekonomiczne otrzeźwienie Mitteranda – premier Fabius. Na fali imigracyjnego zagrożenia Front Narodowy zyskuje popularność i wchodzi do parlamentu. Pierwsza kohabitacja V Republiki

Aleksander Hall: W roku 1984 premierem zostaje Laurent Fabius. Mitterand de facto zmienia politykę ekonomiczną na taką bardziej realistyczną. A więc oszczędności, pilnowanie budżetu. Oczywiście wywołuje to niezadowolenie w części jego politycznej bazy. Jest pewne, że wybory w 1986 roku wygra prawica, która idzie zjednoczona. Poza tym , głównie na bazie niebezpieczeństwa imigracji z Magrebu i w ogóle całej północnej Afryki oraz widocznego wzrostu przestępczości, zaistniał Front Narodowy. On do tych wyborów poszedł osobno.

Marek Bielecki: Skoro wygrała prawica (blok UNIA RPR-UDF – 290 mandatów, wobec 248 PREZYDENCKIEJ WIĘKSZOŚCI i FRANCUSKIEJ PARTII KOMUNISTYCZNEJ i 35 narodowców), to lewicowy prezydent musiał się zgodzić na prawicowego premiera.

Aleksander Hall: Na uwagę zasługuje fakt, że po raz pierwszy w V Republice następuje kohabitacja. Po raz pierwszy lewica współrządzi z p