PUBLICYSTYKA

Loteriada rządowa

Przy okazji ostatniej afery wokół obsady stanowisk dyrektorskich w Totalizatorze Sportowym dostrzegłem zaskakująco wiele podobieństw między grami liczbowymi organizowanymi przez ten koncern, a sposobem obsadzania stanowisk m.in. w Spółkach Skarbu Państwa i innych nadzorowanych przez państwo podmiotach.

 

Niby Polak wiedział, ale się łudził

W zasadzie trudno sobie przypomnieć takie czasy, kiedy rządzący nie byli oskarżani o zatrudnianie na państwowych stanowiskach swoich rodzin, znajomych czy rodzin tychże znajomych, tzn. według klucza pozamerytorycznego. Niemniej jednak uważam, że patologia, która się upowszechniła, to nadal patologia.

 

W zasadzie trudno sobie przypomnieć takie czasy, kiedy rządzący nie byli oskarżani o zatrudnianie na państwowych stanowiskach swoich rodzin, znajomych czy rodzin tychże znajomych, tzn. według klucza pozamerytorycznego.  Uważam, że patologia, która się upowszechniła, to nadal patologia.

Jeszcze rok temu polskie społeczeństwo było mamione hasłami “odpolitycznienia” (jak to często “politycy” nazywają, zapominając, że polityka to wedle klasycznej definicji roztropna troska o dobro wspólne; a może właśnie pamiętali, czym jest polityka – to wtedy trzeba byłoby przyznać, że tę obietnicę zrealizowali), naprawy nieudolności po poprzednikach itp. W zasadzie to też nie było nic nowego. Niemniej jednak za każdym razem się nabieramy i w ten sposób, od co najmniej 2001 roku w Polsce rządzą na zmianę partię z triumwiratu PiS, PO, Nowa-Stara Lewica (+pomniejsi koalicjanci wyżej wymienionych), a zawsze po jakimś czasie od kolejnych wyborów następuje powszechne zdziwienie, że powtórzone takie samo działanie dało znów identyczny skutek. Zaznaczę, że w odróżnieniu od Konfederacji nie jestem zwolennikiem tezy “PiS, PO, jedno zło”, ale to przez moją wrodzoną drobiazgowość. Są to zła różnej wielkości i różnego typu, stąd też hasła takie, jak “mimo wszystko Duda” są ze wszech miar słuszne, tym bardziej po 15 października 2023 roku.

Nie jestem jednak także zwolennikiem stosowanego przez triumwirat podejścia, że “a ci drudzy to też/a nawet więcej…” (w wykropkowane miejsce należy podstawić dowolną patologię życia publicznego). Nie zgadzam się też, żeby w sytuacji, gdy dana partia już uprzednio była niewiarygodna i można było już przed wyborami się domyśleć, że nie dotrzyma obietnic, żeby jej z tych obietnic, a także roztropnej troski o dobro wspólne (w skrócie: polityki) niezależnie od składanych obietnic, nie rozliczać. A jest akurat powszechnie wiadomo, że obecna koalicja rządząca całkiem sporo naobiecywała ws. nowych standardów obsadzania państwowych stanowisk.

 

Nie jestem jednak także zwolennikiem stosowanego przez triumwirat podejścia, że “a ci drudzy to też/a nawet więcej…” (w wykropkowane miejsce należy podstawić dowolną patologię życia publicznego). Nie zgadzam się też, żeby w sytuacji, gdy dana partia już uprzednio była niewiarygodna i można było już przed wyborami się domyśleć, że nie dotrzyma obietnic, żeby jej z tych obietnic, a także roztropnej troski o dobro wspólne (w skrócie: polityki) niezależnie od składanych obietnic, nie rozliczać.

 

Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle, albo gorzej

Wspomniana przeze mnie afera w Totalizatorze Sportowym to jeden z wielu przykładów tego, jak obecna koalicja rządowa obsadza “stołki i stołeczki”. I, zdaje się, wedle doniesień medialnych, jeden z nielicznych przykładów, gdzie postanowiono zrobić krok w tył. Co oczywiste, stało się tak, bo sprawa stała się zbyt głośna. Jednak nic mi nie wiadomo, żeby swoje stanowiska straciło wielu innych partyjnych nominatów w Spółkach Skarbu Państwa, czy rozmaitych instytucjach, jak KRUS.

Obecnie rządzący obiecywali nie tylko “odpolitycznienie” (w rozumieniu odpartyjnienia, odpatologizowania) obsadzania stanowisk państwowych, ale też wręcz likwidację części instytucji, jak TVP (niektórzy tylko TVP INFO), czy Polska Fundacja Narodowa. No, ale gdyby dotrzymali słowa, to nie mieliby gdzie zatrudnić licznego grona członków rodzin i znajomych.

Rządzący nie tylko nie zlikwidowali TVP, a nawet samego tylko TVP INFO, ale ślą kolejne miliardy złotych na jego działalność, zmieniają oprawy audiowizualne, wprowadzają przychylnych sobie pracowników itp. Do likwidacji (lub konsolidacji) mają natomiast pójść takie misyjne stacje TVP, jak TVP Historia, TVP Historia 2, TVP Nauka czy TVP Dokument. Stanowisko TVP, że są to kanały “nieprzynoszące znacznej wartości publicznej” uważam za albo skrajną ignorancję, albo bezczelne kłamstwo w żywe oczy. Podsumowując: w TVP zostaje partyjna propaganda, komercyjne projekty serialowe czy sportowe, ale za to będzie mniej kanałów wypełniających misję publiczną.

Przy okazji ostatniej powodzi pojawiły się zarzuty, że z państwowej spółki Wody Polskie, zarządzającej m.in. częścią zbiorników retencyjnych, zwolniono kompetentne osoby, a te, które je zastąpiły, były do walki z powodzią nieprzygotowane. Uważam, że takie zarzuty (a także inne aspekty walki z powodzią) powinna zweryfikować specjalna komisja (być może sejmowa komisja śledcza). Jednocześnie jestem święcie przekonany, że w dającej się przewidzieć przyszłości taka komisja nie powstanie.

Napisałem na wstępie, że obsadzanie państwowych stanowisk przypomina mi totolotka. Nie chodzi w żadnym wypadku o nieprzewidywalność wygranej, choć zapewne w obu przypadkach (wygranej w totolotka i działań po wygranej w wyborach) mamy w jakimś stopniu do czynienia z losowością. No chyba, że władza ma jakiś bardzo konkretny klucz dobierania konkretnych kolegów partyjnych do konkretnych stanowisk. Moim zdaniem rządzący traktują stanowiska, do których obsadzenia są uprawnieni tak, jak standardowo traktuje się wygraną w totolotka. Jako jakiś dar z nieba, który trzeba jak najszybciej wykorzystać do swoich prywatnych korzyści.

 

Paweł Kubala

Paweł Kubala

Politolog. Wiceprezes Stowarzyszenia „Wiara i Czyn”.


error: Zawartość jest chroniona!!