DYSKUSJE
DYSKUSJEWIELOGŁOS CENTRUM

KATASTROFA SMOLEŃSKA oczyma B. Budki: Każda osoba, która tam zginęła powinna mieć takie samo miejsce w naszych wspomnieniach

W ramach „WIELOGŁOSU CENTRUM” o konsekwencjach katastrofy smoleńskiej w kontekście życia publicznego w Polsce rozmawiam z Borysem Budką, posłem Platformy Obywatelskiej, byłym ministrem sprawiedliwości.

 

Marek Bielecki: Czy Pan uważa katastrofę smoleńską za wyłom w polskiej elicie narodowej czy to może za duże słowo?

Borys Budka: „Wyłom w elicie narodowej” to zbyt daleko idące pojęcie. Jest to niewątpliwie tragedia, która spotkała nasz kraj i 96 osób. Dla mnie każda osoba, która tam zginęła, to jest osobna tragedia ludzka. Nigdy nie powinno do takiej katastrofy dojść. Niestety, katastrofa smoleńska stała się paliwem dla określonej opcji do tego, żeby winić za to całe państwo. Do tego budować wręcz ideologię. Zawsze będę sprzeciwiał się budowaniu ideologii na grobach smoleńskich. Jeśli są wątpliwości, powinny być wyjaśnione przez ekspertów i prokuratorów, a nie polityków.

„Wyłom w elicie narodowej” to zbyt daleko idące pojęcie. Jest to niewątpliwie tragedia, która spotkała nasz kraj i 96 osób. Dla mnie każda osoba, która tam zginęła, to jest osobna tragedia ludzka.

Niestety, katastrofa smoleńska stała się paliwem dla określonej opcji do tego, żeby winić za to całe państwo. Do tego budować wręcz ideologię. Zawsze będę sprzeciwiał się budowaniu ideologii na grobach smoleńskich.

M.B: Kogo Pan najcieplej wspomina spośród ofiar katastrofy?

B.B: Choć znałem część ofiar osobiście, uważam że każda osoba, która tam zginęła, powinna mieć takie samo miejsce w naszych wspomnieniach, dlatego że to były istnienia ludzkie. To było 96 osób, począwszy od najmłodszej z obsługi tego lotu, a skończywszy na prezydencie Kaczorowskim. Ja nigdy nie wartościowałem i nigdy nie posłużę się wartościowaniem w tym zakresie.

Choć znałem część ofiar osobiście, uważam że każda osoba, która tam zginęła, powinna mieć takie samo miejsce w naszych wspomnieniach, dlatego że to były istnienia ludzkie.

M.B: Jak Pan myśli, co doprowadziło do tej tragedii?

B.B: Raz jeszcze powtórzę, że powinno to być wyjaśnione przez ekspertów. Jako polityk i prawnik nie mam takiej wiedzy ani kompetencji, by snuć własne teorie. Z pewnością jednak doszło do ludzkich błędów. Ten lot nigdy nie powinien się odbyć w takich warunkach, nie powinno być tam lądowania i niestety wszystko wskazuje na to, że od początku do końca ten lot nie miał szans na pozytywne zakończenie.

Jako polityk i prawnik nie mam takiej wiedzy ani kompetencji, by snuć własne teorie. Z pewnością jednak doszło do ludzkich błędów. Ten lot nigdy nie powinien się odbyć w takich warunkach, nie powinno być tam lądowania (…) ten lot nie miał szans na pozytywne zakończenie.

M.B: Pojawiają się opinie, że Polska za czasów rządów PO-PSL istniała tylko w teorii. Oczywiście odnosiły się one wyłącznie do sposobu działania specsłużb, jednak szybko zostały rozciągnięte na inne dziedziny funkcjonowania państwa. Jak Pan się odniesie do takiego stwierdzenia użytego na taśmach?

B.B: To wypowiedź wyrwana z kontekstu, używana wielokrotnie w innym znaczeniu niż pierwotnie. Tu akurat mówiono o tym, że jest brak synchronizacji służb specjalnych. Mamy niestety do teraz przykłady tego, że inaczej działa CBA, inaczej działa policja, inaczej działają służby wywiadu i kontrwywiadu wojskowego i to było tylko i wyłącznie w tym zakresie. To było widać na przykładzie sprawy Amber Gold. Brak przepływu informacji pomiędzy prokuraturą i Komisją Nadzoru Finansowego. Także w tym zakresie należy wiele poprawić. Natomiast to jak Polska funkcjonowała w rzeczywistości, można zobaczyć na własne oczy: wyjechać na setki kilometrów nowych dróg, setki orlików, które powstały, nowych obiektów kulturalnych przy wykorzystaniu funduszy unijnych. Te 8 lat uważam za bardzo dobry okres rozwoju. Oczywiście nie bez błędów, bo gdyby tych błędów nie było to dalej rządziłaby Platforma Obywatelska i PSL. Wyborcy ocenili to inaczej. Niewątpliwie błędy zostały popełnione, natomiast wyrwanie tego z kontekstu i powtarzanie tej „Polski teoretycznej” jest niesprawiedliwe i niesłuszne.

Tu akurat mówiono o tym, że jest brak synchronizacji służb specjalnych. Mamy niestety do teraz przykłady tego, że inaczej działa CBA, inaczej działa policja, inaczej działają służby wywiadu i kontrwywiadu wojskowego i to było tylko i wyłącznie w tym zakresie. To było widać na przykładzie sprawy Amber Gold. Brak przepływu informacji pomiędzy prokuraturą i Komisją Nadzoru Finansowego. Także w tym zakresie należy wiele poprawić.

to jak Polska funkcjonowała w rzeczywistości, można zobaczyć na własne oczy: wyjechać na setki kilometrów nowych dróg, setki orlików, które powstały, nowych obiektów kulturalnych przy wykorzystaniu funduszy unijnych. Te 8 lat uważam za bardzo dobry okres rozwoju. Oczywiście nie bez błędów

 

M.B: Czy Pana zdaniem istnieje w Polsce coś takiego jak elita? Jeśli tak to kto ją stanowi?

B.B: Ja nie lubię takiego sformułowania. O to proszę mnie nie pytać, nie wiem, co miałoby być definicją elity…

M.B: Wybitne osobistości…

B.B: Takie sformułowania uwielbiają zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości. Dla mnie to zbyt nieostre pojęcie, by o nim się wypowiadać…

M.B: Mówiąc elity miałem na myśli wybitne osobistości z różnych dziedzin życia publicznego uznawane za autorytety przez wiele stron, często skłóconych ze sobą…

B.B:  Trudno jest znaleźć takie osoby. Jednym jedynym wyjątkiem jest postać św. Jana Pawła II. To jest osoba nieżyjąca od wielu lat, ale dopóki żył, był uznawany powszechnie za taki autorytet. Natomiast jest problem, że niestety często to zależy od takiego światopoglądu czy też poglądu politycznego. Ja mam osoby, które dla mnie są autorytetami, natomiast niewątpliwie dla innych one nie muszą być. Dla mnie niewątpliwie takimi autorytetami są profesorowie Zoll czy Strzembosz, osoby wybitne, które do niedawna były również autorytetami dla np. polityków PiS. Niestety bardzo często jest tak, że autorytet przestaje być autorytetem, gdy przestaje mówić to, co druga strona chciałaby słyszeć. Ubolewam, że coś takiego spotyka ze strony obecnie rządzących np. wspomnianego profesora Strzembosza.

(o polskich elitach): Jednym jedynym wyjątkiem jest postać św. Jana Pawła II. To jest osoba nieżyjąca od wielu lat, ale dopóki żył, był uznawany powszechnie za taki autorytet. Natomiast jest problem, że niestety często to zależy od takiego światopoglądu czy też poglądu politycznego. Ja mam osoby, które dla mnie są autorytetami, natomiast niewątpliwie dla innych one nie muszą być. Dla mnie niewątpliwie takimi autorytetami są profesorowie Zoll czy Strzembosz, osoby wybitne, które do niedawna były również autorytetami dla np. polityków PiS.


error: Zawartość jest chroniona!!