SPORT

Superpuchary (między) narodowe

Początek roku w przypadku większości lig piłkarskich na całym świecie kojarzy się z półmetkiem rozgrywek i krystalizowaniem faworytów do zajęcia czołowych miejsc. W rozgrywkach europejskich na horyzoncie widać już wstępny podział sił i można węszyć pierwsze sensacje. Wydawałoby się, że poprzedni sezon jest już tylko mglistym wspomnieniem. Jednak w przypadku trzech z pięciu topowych lig w piłce europejskiej poprzedni sezon domyka się tak naprawdę w styczniu.

 

Nie od wczoraj bowiem wiadomo, że kraje takie jak Francja, Hiszpania czy Włochy zdecydowały się rozgrywać swoje krajowe superpuchary poza granicami swoich państw. Decyzja o organizacji finałów Superpucharu za granicą jest wynikiem kombinacji czynników finansowych, marketingowych i politycznych. Chociaż budzi ona kontrowersje wśród niektórych kibiców i mediów, to zyski finansowe i korzyści promocyjne sprawiają, że dla federacji i klubów jest to atrakcyjne rozwiązanie. Przykładowo, Arabia Saudyjska zapłaciła Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej około 120 milionów euro za organizację kilku edycji Superpucharu Hiszpanii. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że za każdy rok, w którym te rozgrywki zostaną rozegrane w Arabii Saudyjskiej, RFEF zainkasuje 30 milionów euro. We Włoszech i Hiszpanii zerwano z tradycją rozgrywania spotkań finałowych i zrobiono z tego miniturniej, gdzie oprócz zwycięzcy ligi oraz krajowego pucharu bierze udział finalista wspomnianych wcześniej rozgrywek oraz druga drużyna z ligi. Więcej drużyn, więcej transmisji, więcej zysków. Z obecnego superpucharu Włoch kwoty rozdzieliły się potencjalnie w ten sposób:

-Ac Milan ok. 11 mln,

-Inter Mediolan ok. 7 mln,

-Atalanta ok. 2,5 mln,

-Juventus ok. 2,5 mln.

Daje to tylko przykład pokusy, jaką stanowi organizacja tych rozgrywek u bogatego, zagranicznego gospodarza.

Jestem w stanie zrozumieć, że wierni fani drużyn, które biorą udział w tych rozgrywkach, czują rozgoryczenie. Nie każdy może pozwolić sobie na tak kosztowną podróż, a miejscowi kibice przebrani w koszulki występujących klubów nie są według nich w stanie dać tak gorącego dopingu jaki zgotowaliby oni na rodzimych stadionach. Natomiast patrząc stricte na poziom sportowy i wygenerowane emocje trzeba przyznać szczerze, że wszystkie trzy finały (może superpuchar Francji delikatnie odstawał) dowiozły to, czego prawdziwy fan futbolu oczekuje. Grad bramek, niesamowite zwroty akcji, odrabianie strat, czerwone kartki.

Na przystawkę dostaliśmy Superpuchar Francji. Nie bez przyczyny ląduje jako rozgrzewka i jako chrupiący chleb z oliwą w oczekiwaniu na danie główne. Smaczny, zaspokoi pierwszy głód, ale i tak w zniecierpliwieniu oczekujesz już na pojawienie się, tego po co tak naprawdę tutaj się zjawiłeś. Pierwsza połowa tego spotkania nie przyniosła nic spektakularnego. Można odnotować, że po prostu się odbyła. Nieco ciekawiej było w drugiej połowie, kiedy to podopieczni Luisa Enrique nieco podkręcili tempo. Największy skok tętna mogliśmy odnotować w doliczonym czasie gry, kiedy to Ousmane Dembele strzelił zwycięskiego gola. Mimo tego, że w tym spotkaniu odnotowano łącznie 40 strzałów! To jednak spotkanie rozegrane 5 stycznia 2025 roku w Katarze nie porwało tak samo jak chociażby ostatni ligowy klasyk między tymi zespołami, który skończył się wynikiem 4-2 dla Paryżan. Tym sposobem zespół PSG sięgnął po superpuchar Francji po raz 13, a ekipa z Monaco obeszła się smakiem, kontynuując tym samym oczekiwanie na zwycięstwo w tym pucharze już od 2000 roku.

Wreszcie czas na danie główne. Mecz pomiędzy Interem Mediolan (aktualnym mistrzem Włoch), a Ac Milanem (wicemistrzem, który przegrał ligowe rozgrywki ze stratą 19 punktów, do odwiecznego rywala zza miedzy)! Nerazzurri przystępowali do tego spotkania jako faworyci. Nic dziwnego, podopieczni Simeone Inzaghiego ustabilizowali formę i byli rządni rewanżu za pierwsze przegrane w tym sezonie derby ligowe. Ekipa Rossonerich natomiast pozostawała w kryzysie a obecnego trenera nie uratowały pojedyncze dobre spotkania takie jak z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Ac Milan przystępował do rozgrywek z nowym trenerem. Sergio Conceicao na początku swojej drogi w nowym klubie ewidentnie stwierdził, że prochu nie wymyśli. Postawił na filary zespołu i nie pomylił się. Efekt nowej miotły zadziałał i na fali tych emocji Ac Milan po dramatycznym odrobieniu strat z 0-2 na 3-2 wygrał superpuchar Włoch, a sam Conceicao stał się najszybszym zdobywcą pucharu w historii włoskiej piłki od 1930 roku! Portugalski szkoleniowiec zrobił w trakcie superpucharu Włoch dwie „remontady” i trofeum. Więcej niż jego poprzednik Paulo Fonseca podczas kilku miesięcy pracy. Piłka nie jest sprawiedliwa i kocha piłkarskich „wariatów” a takim zdaje się być Conceicao. Potwierdza to jego słynny już taniec z pucharem i cygarem w ustach po zwycięskim finale. Czy będzie potrafił tchnąć w drużynę Ac Milanu nowego ducha i na fali tego zwycięstwa wycisnął jeszcze coś z tego sezonu? Czy jednak szara rzeczywistość Serie A szybko go zweryfikuje? Czas pokaże. Jednak nikt mu już nie zabierze tego wspaniałego finału i zwycięstwa nad odwiecznym rywalem. Początkowo spotkanie przebiegało pod dyktando Interu Mediolan, który po golu do szatni Lautaro Martineza prowadził 1-0. Po przerwie zawodnicy ledwo co zdążyli się rozegrać, a było już 2-0 dla piłkarzy Inzaghiego i tylko kataklizm mógł spowodować przegraną. Pierwsze wstrząsy odnotowaliśmy w 5 minut później, kiedy Leao pomknął z piłką w swoim stylu i został sfaulowany. Kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Theo Hernandez i Rossoneri złapali drugi oddech. W 65 minucie na boisku zameldował się Piotr Zieliński i na tym można by zakończyć podsumowanie jego udziału. Ac Milan walczył zawzięcie i za sprawą przebudzenia swojej kolejnej gwiazdy doprowadzili do wyrównania. Christian Pulisic otrzymał świetne podanie od Hernandeza i umieścił piłkę w siatce. Czas mijał nieubłaganie i kiedy wszyscy myśleli już o rzutach karnych w doliczonym czasie gry bohaterem stał się Tammy Abraham! Anglik utonął w objęciach kolegów, a jego wzruszenie potwierdziło tylko ile przełamanie znaczyło dla niego, jak i całej drużyny.  Brawa dla Conceicao, za zarządzanie meczem i świetne zmiany. Jeśli chodzi o Inter Mediolan to można doszukiwać się usprawiedliwień. Tuż przed meczem kontuzji doznał najlepszy piłkarz Interu w tej rundzie Marcus Thuram, a w samym spotkaniu z tego samego powodu murawę musiał opuścić Hakan Calhanoglu. Wchodzący na jego miejsce Kristjan Asllani zanotował kilka ważnych strat. Niemniej jednak Inter Mediolan nie przegrał dwóch derbów Mediolanu od 2011 roku i bez wątpienia jest to sytuacja do głębszej analizy przez Simeone Inzaghiego i jego sztab.

Podsumowując, obydwie drużyny dały nam widowisko godne finału, który odbył się 6 stycznia 2025 roku na stadionie Al-Awwal Park w Rijadzie i pod względem sportowym była to świetna reklama włoskiej piłki na arenie międzynarodowej.

I tak wielkimi krokami docieramy do deseru! Jesteśmy już po daniu głównym i mamy wrażenie, że już nic w siebie nie wciśniemy. Wtedy pojawia się uprzejmy kelner i proponuje nam menu z deserami. Na samym początku rzuca nam się w oczy pewien klasyk. Znamy już smak tego dania i chociaż jedliśmy go wiele razy, to mamy gwarancję, że nas nie zawiedzie. Tak było i tym razem. Chociaż mam wrażenie, że przy ostatnich deserach tego typu maczał palce jakiś wybitny cukiernik z Katalonii.

Superpuchar Hiszpanii proszę Państwa! Nie mogło być inaczej i w tym wielkim finale przez duże W po raz kolejny mieliśmy El Clasico. Sam Steven Spielberg nie powstydziłby się takiego scenariusza. Tego typu mecz to gotowiec na wielki blockbuster. Mecz rozegrany 12 stycznia 2025 roku na stadionie King Abdullah Sports City w Dżuddzie to kwintesencja hiszpańskiej piłki i wspaniała reklama tej dyscypliny. Początek należał do królewskich, którzy po golu Kyliana Mbappe szybko obieli prowadzenie. Jednak patrząc na to, jak Francuz cieszy się po golu, miałem wrażenie, że za chwilę będziemy światkami zwrotu akcji i mój piłkarski nos mnie nie zawiódł. Około dwudziestej minuty spotkania Blaugrana bowiem miała 83% posiadania piłki! Czego w 22 minucie zwieńczeniem była bramka Lamine Yamala po fantastycznej asyście Roberta Lewandowskiego. Piłkarze Carlo Ancelottiego nie zdążyli jeszcze pozbierać się po tym ciosie, kiedy było już 2-1 dla dumy Katalonii po karnym wykorzystanym przez Lewego. Do samego końca pierwszej połowy Real chwiał się na nogach, a Barcelona jak wytrawny bokser wyprowadzała celne ciosy raz za razem. Trzy minuty później bramkę dołożył fenomenalny w tym sezonie Raphinha a połowę zamknął trafieniem Balde i mieliśmy 4-1! Muszę się tutaj na chwilę zatrzymać i wrócić do postawy Brazylijczyka. Raphinha w tym sezonie jest po prostu piłkarzem kompletnym. Pomijając fakt, jakie wykręca statystyki (włącznie z tym spotkaniem w tym sezonie ma na koncie 22 bramki i 11 asyst) chodzi o jego cechy przywódcze i mentalne. Nie odpuszcza do ostatniej minuty, jest świetnym przywódcą (według mnie powinien być pierwszym kapitanem). Sytuacja, kiedy na boisku opatrywany był Kilian Mbappe, co oczywiście powinno odbywać się poza boiskiem, pokazuje zaangażowanie i siłę Raphinhi, który po prostu podbiegł, zabrał torbę sztabu medycznego Realu Madryt i odniósł ją za linię dając im jasno do zrozumienia, że niema faworyzowania i nierównej gry i mają opuścić plac gry, ponieważ chcą wznowić grę i gonić wynik! W drugiej połowie piłkarze z Madrytu nie zdążyli nawet pomarzyć o odrabianiu strat a Barcelona wbiła im kolejnego gola. W 56 minucie Wojtek Szczęsny zlitował się nad Królewskimi i zbierając czerwoną kartkę przysłowiowo zamkną mecz. Co prawda zaraz po tym wydarzeniu Rodrygo strzelił na 2-5, ale po kilku minutach gry w przewadze, jasne było, że jego drużyna niema ani pomysłu, ani potencjału, żeby odrobić straty w tym wspaniałym widowisku. Blaugrana przegrupowała siły i nawet Dani Olmo, który pojawił się na boisku intensywnie pracował w obronie i poświęcił się dla wyniku. Barcelona drugi raz z rzędu miażdży królewskich w klasyku. Strach pomyśleć co by było, gdyby Szczęsny nie wyleciał z boiska. Po spotkaniu Prezes Laporta cieszył się z piłkarzami w swoim stylu, a niektórzy złośliwie komentowali w sieci, że unosząc puchar bardziej cieszy się z udanej rejestracji Daniego Olmo niż z samego pucharu.

Bez względu na kontrowersje związane z organizacją tych rozgrywek poprzez kraje takie jak chociażby Arabia Saudyjska, Chiny czy Katar, które wykorzystują te rozgrywki do poprawy swojego wizerunku na arenie międzynarodowej (tzw. „sportswashing”), a ta piękna dyscyplina sportu jest wykorzystywana jako narzędzie do zmiany postrzegania tych państw przez świat. Bez względu na niezadowolenie rdzennych kibiców drużyn biorących udział w tych rozgrywkach z powodu braku możliwości dopingowania swojego klubu na ojczystej ziemi. Trzeba jasno powiedzieć, że pod względem sportowym, wspomniane w powyższym tekście 3 finały były niezapomnianym widowiskiem i wizytówką europejskiej piłki. Być może na sam fakt ma wpływ to, że drużyny są w środku sezonu, w pełnym rytmie meczowym i paradoksalnie przełożenie superpucharu z początku sezonu powoduje, że poziom jest dużo wyższy? Kwoty zarobione przez drużyny dają dodatkowe możliwości finansowe rozwoju klubu (dla niektórych wręcz są ekonomicznym oddechem, jak w przypadku Barcelony). Być może to właśnie powoduje, że ligi takie jak angielska czy niemiecka nie zdecydowały się jeszcze na ten sam krok. Po prostu tego nie potrzebują. Czas pokaże, w którym kierunku rozwinie się sytuacja związana z organizowaniem pucharów krajowych za granicą i czy inne ligi również skuszą się dodatkowymi zyskami.

 

Źródła: sport.tvp.pl, Eurosport.tvn24.pl, sport.pl

 

 

 

 

Damian Olejniczak

 

 

Damian Olejniczak

Od najmłodszych lat jest związany ze sportem. Swoją przygodę zaczynał z piłką ręczną, którą uprawiał aż do czasu studiów. Jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Po ukończeniu AWF-u pracował głównie jako trener personalny oraz instruktor zajęć grupowych. Posiada szerokie zainteresowania w świecie sportu, jednak jedna dyscyplina pasjonuje go najbardziej – piłka nożna. Sam jest aktywnym zawodnikiem w jednej z warszawskich lig, w których mecze odbywają się systemem 5+1. W swojej drużynie gra na pozycji lewego obrońcy.


error: Zawartość jest chroniona!!