EXPOSE MORAWIECKIEGO zdaniem Halla: Zmiana Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego – zmiana o trzeciorzędnym znaczeniu.
“Wielogłos CENTRUM” O powody zmiany na stanowisku premiera oraz o ocenie samego Mateusza Morawieckiego rozmawiamy z Aleksandrem Hallem – z wykształcenia historykiem, działaczem opozycji antykomunistycznej, ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, wieloletnim posłem.
Marek Bielecki: Czy zmiana premiera była dobrym ruchem ze strony Prawa i Sprawiedliwości? Czy to jest jakaś strategia rządu obliczona na pozyskanie nowego elektoratu i pozytywnego oddźwięku ze strony opozycji, czy też zmiana personalna, która niczego zasadniczego nie zmieni?
Aleksander Hall: Jak Pan wie jestem bardzo krytycznie nastawiony do polityki Prawa i Sprawiedliwości od jesieni 2015 roku. Z mojego punktu widzenia nie zmienia się najważniejsza kwestia, tzn. strategiem tej polityki, wyznaczającym kierunki, ale także podejmującym zasadnicze decyzje personalne jest oczywiście Jarosław Kaczyński. Z tego punktu widzenia zmiana Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego jest zmianą o trzeciorzędnym znaczeniu.
nie zmienia się najważniejsza kwestia, tzn. strategiem tej polityki, wyznaczającym kierunki, ale także podejmującym zasadnicze decyzje personalne jest oczywiście Jarosław Kaczyński. Z tego punktu widzenia zmiana Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego jest zmianą o trzeciorzędnym znaczeniu.
M.B: Dlaczego?
A.H: Ponieważ to nie są politycy samodzielni. To są politycy wykonujący polecenia płynące z siedziby PiS. Dodatkowo Mateusz Morawiecki jednak jest nowym człowiekiem w tej partii i tym bardziej jego los zależy od Jarosława Kaczyńskiego. Beata Szydło oczywiście też była od niego uzależniona i podporządkowana, ale jednak miała pewną pozycję w tej partii, była w niej lubiana.
(O pozycji politycznej Mateusza Morawieckiego): To są politycy wykonujący polecenia płynące z siedziby PiS. Dodatkowo Mateusz Morawiecki jednak jest nowym człowiekiem w tej partii i tym bardziej jego los zależy od Jarosława Kaczyńskiego
M.B: Jednak Pani premier nie miała swojego zaplecza politycznego. Podobnie zresztą jak Mateusz Morawiecki.
A.H: Zgoda. Z tą jednak różnicą, że ona była w tej partii lubiana. Zdobyła także sporą popularność społeczną, która się utrzymywała do końca pełnienia przez nią funkcji premiera.
M.B: Czy Pan podzielał sympatię do Beaty Szydło jako szefa rządu?
A.H: Nie, nie miałem najmniejszej sympatii do Pani premier Szydło, no bo przecież ona firmowała politykę, którą uważam za szkodliwą dla Polski. Nie mam tez sympatii do Pana Morawieckiego, bo nie lubię polityków, którzy są niesamodzielni, są podporządkowani i często uderzają w takie tony pochlebców. Dla mnie jego expose w paru elementach było naprawdę nieprzyjemne. Ta czołobitność w stosunku do Kaczyńskiego oraz mówienie o swojej martyrologii. Na tej Sali naprawdę byli ludzie, których życie było zagrożone – np. Antoniego Mężydły przez Służbę Bezpieczeństwa. Oczywiście młody chłopak, Mateusz Morawiecki był po dobrej stronie i zapewne mówi prawdę, że miał nieprzyjemne przejścia nieprzyjemne ze Służbą Bezpieczeństwa, ale znaj proporcje mocium Panie. To nie był moment, żeby opowiadać o tym, że było się kiedyś zatrzymanym przez SB. Niesmaczne.
(O sympatiach/antypatiach do Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego): nie miałem najmniejszej sympatii do Pani premier Szydło, no bo przecież ona firmowała politykę, którą uważam za szkodliwą dla Polski. Nie mam tez sympatii do Pana Morawieckiego, bo nie lubię polityków, którzy są niesamodzielni, są podporządkowani i często uderzają w takie tony pochlebców.
M.B: Pojawiają się opinie, nawet u lewicowych publicystów – choćby u Rafała Kalukina, że Kaczyński jest skłonny do podzielenia się z władzą i obdarowaniu zaufaniem osoby znające się na gospodarce. Sam Jarosław Kaczyński nie wykazuje się wiedza o ekonomii i gospodarce. Podobnie było w przypadku Zyty Gilowskiej.
A.H: W kwestiach ekonomicznych premier Morawiecki może mieć dosyć szeroki zakres autonomii, który zresztą może w każdej chwili zostać mu cofnięty. Problematyki ekonomicznej Jarosław Kaczyński nie czuje, natomiast dążeniem władzy jest kontrola nad sferą polityczną, nad sferą polityki zagranicznej, nad wymiarem sprawiedliwości, tajnymi służbami. To są obszary, które kontroluje, które rozumie i autonomia jego współpracowników w tych dziedzinach jest bardzo niewielka. Natomiast zgadzam się, że w polityce ekonomicznej Morawiecki może mieć dość szerokie pole manewru.
(O wpływach Morawieckiego na polityke gospodarczą państwa): W kwestiach ekonomicznych premier Morawiecki może mieć dosyć szeroki zakres autonomii, który zresztą może w każdej chwili zostać mu cofnięty.
M.B: Powtórzę pytanie – czy wymiana premiera jest elementem jakiejś strategii PiS, a jeśli tak to na co jest ona obliczona?
A.H: Mogę tylko spekulować, bo nie mam kontaktu z centralą PiS, więc jestem zdany tylko na przypuszczenia. Narzuca się parę możliwości. Pierwsza, podnoszona przecież już często – Jarosław Kaczyński może uważać, że Mateusz Morawiecki będzie miał szansę w znacznie większym stopniu niż Pani premier Szydło zmienić zły wizerunek Polski w Unii Europejskiej i wśród europejskich partnerów Polski ze względów oczywistych – swojego wykształcenia, kompetencji ekonomicznych. To jest jeden powód. Drugi powód to jest być może, że prezesa Kaczyńskiego zaczęła niepokoić ta pozycja, którą w elektoracie PiS- u zdobyła Beata Szydło, mimo że ja nie miałem i nie mam żadnych wątpliwości, że ona pozostałaby osobą całkowicie lojalną wobec Jarosława Kaczyńskiego. Trzecia możliwość, o której się mówi to że brak autorytetu Beaty Szydło wśród ministrów powodował konieczność coraz większego angażowania się Kaczyńskiego w rozwiązywanie kłopotów, napięć i rywalizacji wewnątrz rządu. To są trzy wersje, które funkcjonują. Być może zadecydowała mieszanka tych elementów. Także nie wykluczam, że do pewnego stopnia była to decyzja wymuszona: Jarosław Kaczyński szykował się do objęcia stanowiska premiera i wycofał się. Niewątpliwie, i to widać z wielu wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i to nie tylko ostatnich – Mateusz Morawiecki wywarł wrażenie na Jarosławie Kaczyńskim. Zobaczył w Morawieckim może „swojego Balcerowicza” – tak jak Tadeusz Mazowiecki kiedyś, w 1989 roku, po spotkaniu z młodym ekonomistą o bardzo wyraźnej osobowości. Jak podkreślam, to są tylko moje spekulacje.
(Powody zmiany premiera):
Pierwsza, podnoszona przecież już często – Jarosław Kaczyński może uważać, że Mateusz Morawiecki będzie miał szansę w znacznie większym stopniu niż Pani premier Szydło zmienić zły wizerunek Polski w Unii Europejskiej i wśród europejskich partnerów Polski ze względów oczywistych – swojego wykształcenia, kompetencji ekonomicznych.
Drugi powód to jest być może, że prezesa Kaczyńskiego zaczęła niepokoić ta pozycja, którą w elektoracie PiS- u zdobyła Beata Szydło
Trzecia możliwość, o której się mówi to że brak autorytetu Beaty Szydło wśród ministrów powodował konieczność coraz większego angażowania się Kaczyńskiego w rozwiązywanie kłopotów, napięć i rywalizacji wewnątrz rządu
M.B: RMF 24 wylicza także inne prawdopodobne powody zmiany. Zacznijmy od tezy, że Jarosław Kaczyński szykuje swojego następcę. Mateusz Morawiecki mógłby być następcą Kaczyńskiego?
A.H: Ja nie sądzę, żeby Kaczyński szykował następcę. Myślę, że im dłużej będzie sprawiał wrażenie, że kontroluje całość partii, a w tej chwili także państwa, tym mocniejsza będzie jego pozycja. Jeśli myśli o jakimś następcy – na pewno nie ujawni tego. Wskazanie „delfina” zawsze jest niebezpieczne.
(Czy Morawiecki szykowany na następcę Jarosława Kaczyńskiego): nie sądzę, żeby Kaczyński szykował następcę. Myślę, że im dłużej będzie sprawiał wrażenie, że kontroluje całość partii, a w tej chwili także państwa, tym mocniejsza będzie jego pozycja. Jeśli myśli o jakimś następcy – na pewno nie ujawni tego.
M.B: Teza numer dwa: Mateusz Morawiecki ma poszerzać elektorat o kręgi biznesowe.
A.H: Nie wykluczałbym zupełnie takiej możliwości, że to też odegrało pewną rolę.
(Czy Morawiecki ma poszerzać elektorat o kręgi biznesu): Nie wykluczałbym zupełnie takiej możliwości, że to też odegrało pewną rolę.
M.B: Na ile jest to realistyczne?
A.H: Niewątpliwie pewne kręgi biznesowe, nawet gdyby nie było Morawieckiego, będą przychylne władzy i zabiegały o jej przychylność – zwłaszcza w państwie o modelu, który w Polsce coraz bardziej się kształtuje, w którym władza polityczna jest tak wielka, że wielką rolę ma powiązanie z władzą, sympatia władzy. Jesteśmy przecież też, w dużym stopniu, w etapie powrotu do etatyzacji.
M.B: Kolejne z przewidywań RMF: oddziaływanie na agencje ratingowe w celu poprawy wizerunku Polski.
A.H: Raczej nie agencje ratingowe, tylko właśnie, jak już mówiłem – zmiana wizerunku Polski, rządu polskiego.
(Czy zmiana premiera to chęć oddziaływania na agencje ratingowe)? Raczej nie agencje ratingowe, tylko zmiana wizerunku Polski, rządu polskiego.
M.B: Zmiana wizerunku państwa na jaki?
A.H: Bardziej nastawionego na kooperację z europejskimi partnerami, mniej pokrzykującego. Szanse na to są niewielkie lub nawet żadne.
M.B: Przypatrzmy się kilku fragmentom z expose nowego premiera. „Moim pragnieniem jest, by rząd zjednoczonej prawicy był rządem zjednoczonej Polski”.
A.H: Puste słowa.
M.B: Co miał na myśli?
A.H: To jest mniej więcej ten sam, co prezydenta Dudy, gdzie z jednej strony oczywiście mówi się o biało-czerwonej drużynie, a z drugiej strony dokonuje się faktów, które muszą dzielić i dzielą. W tym samym czasie, kiedy premier Morawiecki deklarował o tej wspólnocie zabijana jest niezależność sądownictwa. Za chwilę wychodzi na trybunę Pan marszałek Terlecki i bynajmniej nie kontynuuje wątku jednoczenia Polaków, a obrzuca obelgami opozycję.