Ekstraklasowa karuzela
Po prawie dwóch miesiącach przerwy polska Ekstraklasa wznowiła swoje rozgrywki. W ostatni weekend rozegrano 4 kolejkę w nowym roku. Zdecydowanie najlepiej po powrocie na piłkarskie boiska prezentują się piłkarze Lecha Poznań.
W ramach 24 kolejki „Kolejorz” pokonał na własnym obiekcie z gdańską Lechię 1:0. Zwycięstwo zbliżyło Poznaniaków do obecnego lidera na dwa punkty. Podopieczni Piotra Nowaka ponieśli tym samym pierwszą porażkę w nowym roku. W dotychczasowych spotkaniach udało im się dwukrotnie wygrać i raz zremisować. Z kolei Lech Poznań odniósł komplet zwycięstw, co daje im realne szansę na walkę o mistrza Polski. Dodatkowo piłkarze Nenada Bjelicy w środku tygodnia rozegrali swój pierwszy mecz w ramach Pucharu Polski. Na własnym stadionie pokonali 3:0 Pogoń Szczecin. Patrząc na formę Poznaniaków i na sam wynik, mogą być praktycznie pewnie awansu do Finału rozgrywek, gdzie prawdopodobnie zmierzą się z Arką Gdynią. Biorąc pod uwagę ligę oraz puchar, „Kolejorz” nie stracił jeszcze bramki w tym roku. Ich bilans to 13:0! Już w następnej kolejce Poznaniaków czeka wyjazd na trudny teren do Gdyni, co będzie swoistą przystawką przed Finałem Pucharu Polski.
W gorszych nastrojach rundę rozpoczął obecny mistrz Polski – Legia. Warszawiacy są cieniem drużyny z jesieni tuż po przyjściu trenera Jacka Magiery. Pokłosiem słabych wyników i meczów było odpadniecie z fazy pucharowej Ligi Europejskiej. Swoją wyższość w starciu z Legionistami potwierdzili piłkarze Ajaxu Amsterdam, pokonując polski klub w dwumeczu 1:0. W rozgrywkach ligowych Legioniści maja problem z grą na własnym stadionie. Dwóch pierwszych spotkaniach noworocznych zdobyli tylko przy Łazienkowskiej punkt z Niecieczą. Na inaugurację rundy przegrali zaś 1:3 z ostatnim w tabeli Ruchem Chorzów. Załatanie dziury po stracie dwójki napastników jak na razie przerasta sztab szkoleniowy stołecznego klubu. Ani Czech Necid, ani Chukwu nie prezentują nawet zbliżonego poziomu do pary Prijović- Nikolics. Szczególnie na grę Czecha narzekają kibice oraz dziennikarze, którego gra wygląda wręcz fatalnie. Od reprezentanta Czech mającego w przeszłości grę w takich zespołach jak CSKA Moskwa czy Slavia Praga wymaga się choćby umiejętności czysto piłkarskich. Rosły napastnik przychodził z łatką następcy Jana Kollera, jednak sam gracz wygląda na kompletnie zagubionego i bez formy. Do determinuje sztab Legii do łatania dziur w ofensywie, wystawiając tym samym na desancie Radovica, grającego jako „fałszywa 9” lub Michała Kucharczyka. Trener Jacek Magiera ma nie lada problem, ponieważ wielki hura optymizm po jego przyjściu i wynikach powoli mija, a piłkarska ekstraklasowa rzeczywistość zaczyna nieco przytłaczać. Do tego odpadnięcie z Ajaxem w europejskich pucharach nie polepszyło nastrojów w szatni. Po świetnych występach pod wodzą Magiery w Lidze Mistrzów, kibice oraz sam zespół wierzył w to, że skoro udało się urwać punkty Realowi, walczyć jak równy z równym ze Sportingiem, nawiązać walkę z Borussią Dortmund, to teoretycznie najsłabszy z tego grona Ajax można pokonać. Rzeczywistość okazałą się brutalna. Dodatkowo niejasna sytuacja z tym, kto będzie prezes zespołu nie pomaga podopiecznym Jacka Magiery.
Udanie rundę wiosenną rozpoczęli także piłkarze Wisły Kraków oraz Ruchu Chorzów. Pierwsi pod wodzą nowego trenera Kiko Ramireza odnieśli w czterech pierwszych meczach 9 punktów, opuszczając tym samym dolną część tabeli. Tuż po podpisaniu kontraktu z Hiszpanem, kibice „Białej Gwiazdy” i fani Ekstraklasy łapali się za głowy , zastanawiając się czym kierowali sie włodarze Wisły przy kontraktowaniu menadżera. Ramirez dotąd trenował 3- ligowy klub hiszpański Ce L’Hospitalet. Miał też trzymiesięczny epizod w Gimnastic i to byłoby na tyle z jego pracy trenerskiej. O dziwo Hiszpan radzi sobie bardzo dobrze. „Biała Gwiazda” jest bliska awansu jak na razie do grupy mistrzowskiej. Z kolei Ruch Chorzów w czterech meczach zdobył 7 punktów i opuścił ostatnie miejsce w tabeli. Skazywani na nieunikniony spadek Chorzowianie jak na razie wyglądają bardzo solidnie i patrząc na to, w jaki sposób radzili sobie w tym roku to śmiało można powiedzieć, że mogą skończyć sezon daleko od strefy spadkowej.
Z kolei najsłabiej jak na razie radzą sobie Gliwiczanie. Piast nie zdobył w tym roku ani jednego punktu, a biorąc pod uwagę całe rozgrywki notują siódmy mecz z rzędu bez punktu! Piłkarze Radoslava Latala zupełnie nie przypominają zespołu, który sezon temu jak równy z równym walczył z Legia o mistrza Polski, ba nawet przez większość sezonu przewodził stawce! Dziś z tamtej ekipy pozostały zgliszcza, a jeśli drużyna ze Śląska w porę nie zdoła się obudzić to mogą w następnym sezonie grać na boiskach I ligi. Dosyć gorzki okazało się powrót na ławkę trenerską Franciszka Smudy. Na początek jego Górnik Łęczna poległ 0:5 warszawskiej Legii, po czym takim samym wynikiem zakończyło się starcie z obecnym wiceliderem- Jagiellonią Białystok. Po dwóch knockdownach „Frankowi” udało się zdobyć komplet punktów z najsłabszym w ostatnim czasie zespołem polskiej ligi- Piastem Gliwice. Jak na razie magiczna różdżka Franka Smudy nie działa, a jego zespół plasuje Siena końcu stawki.