ŚWIAT

Beata Bocheńska z Włoch: kawa – włoska symfonia smaków

„Piję 40 kaw dziennie żeby mieć jasny umysł i myśleć, myśleć, myśleć jak mógłbym pokonać tyranów i głupców. To podobno trucizna, ale widać taka, która truje powoli: piję ja już od 70 lat i jak dotąd nie doświadczyłem jej złego wpływu na stan mojego zdrowia…” pochwalił się niegdyś Voltaire. Taka dawka dziennie to zapewne gruba przesada, ale kilka…czemu nie? We Włoszech nawet obowiązkowo 😉

Kawa na dzień dobry, po lunchu, podczas spaceru, spotkania z przyjaciółmi, po kolacji. Parzona i podawana na różne sposoby, choć najbardziej popularne jest zwykłe espresso. Włosi nie wyobrażają sobie życia bez „małej czarnej”, dlatego barów i kafejek jest tu niezliczona ilość. Każdy stały klient ma swój ulubiony rodzaj tego aromatycznego napoju, a dobry barista doskonale pamięta, co komu należy podać.

Kawa na dzień dobry, po lunchu, podczas spaceru, spotkania z przyjaciółmi, po kolacji. Parzona i podawana na różne sposoby, choć najbardziej popularne jest zwykłe espresso. Włosi nie wyobrażają sobie życia bez „małej czarnej”.

Wyjątkowym smakiem włoskiej kawy zachwycają się również przybysze ze wszystkich stron świata. Przewodniki, obok propozycji ciekawych tras turystycznych, polecają najbardziej znane kawiarnie, internet pełen jest mniej lub bardziej subiektywnych rankingów tworzonych przez firmy i osoby prywatne, które prześcigają się w zachwalaniu miejsc, gdzie można skosztować kawy o niespotykanym aromacie, polecają jaki jej rodzaj wypić i za ile, tłumaczą, dlaczego zamówienie podane do stolika kosztuje dużo więcej niż podane przy barze… Jednak zanim kawa dotrze do magazynu w barze, a potem na stolik klienta, przebywa przecież długą drogę.

Wyjątkowym smakiem włoskiej kawy zachwycają się również przybysze ze wszystkich stron świata. Przewodniki, obok propozycji ciekawych tras turystycznych, polecają najbardziej znane kawiarnie, internet pełen jest mniej lub bardziej subiektywnych rankingów tworzonych przez firmy i osoby prywatne, które prześcigają się w zachwalaniu miejsc, gdzie można skosztować kawy o niespotykanym aromacie, polecają jaki jej rodzaj wypić i za ile

We Włoszech jest blisko 1000 firm zajmujących się paleniem i dystrybucją kawy. Jej podróż po kraju i dalej, po Europie, zaczyna się we włoskich portach, skąd jedzie na przykład na północ, do Trentino. Rovereto to mała alpejska miejscowość położona niedaleko jeziora Garda, mniej więcej w połowie drogi między Weroną a Bolzano. Wielu amatorów sportów zimowych dobrze zna te okolice, bo właśnie tu znajdują się słynne ośrodki narciarskie, jak Predazzo, Cortina d’Ampezzo czy Madonna di Campiglio.

We Włoszech jest blisko 1000 firm zajmujących się paleniem i dystrybucją kawy. Jej podróż po kraju i dalej, po Europie, zaczyna się we włoskich portach, skąd jedzie na przykład na północ, do Trentino. Rovereto to mała alpejska miejscowość położona niedaleko jeziora Garda, mniej więcej w połowie drogi między Weroną a Bolzano.

Tutaj działa najstarsza palarnia kawy we Włoszech, należąca od 1790 roku do rodziny Bontadi. Założycielem rodzinnej firmy był Carlo Bontadi, który odchodząc od rodzinnych rolniczych tradycji, zajął się handlem, między innymi surową kawą. 100 lat później jego prawnuk rozpoczął palenie kawy przy pomocy ręcznych maszyn i tym samym firma zaczęła zmieniać profil z handlowego na produkcyjny. Krokiem milowym w rozwoju przedsiębiorstwa było uruchomienie pierwszej maszyny elektrycznej w 1930 roku. Rok 1954 to kolejna „rewolucja” i wprowadzenie do użytku nowoczesnych maszyn o wydajności 500 kg palonej kawy na godzinę. Obecnie dziewięć gatunków kawy, w tym uznawana za najdroższą na świecie kawa z Indonezji (jej cena przekracza 600 Euro za kilogram), dostarczane jest do tej palarni z portu w Trieście. Po obróbce wysyła się gotowe produkty do odbiorców w całych Włoszech i za granicą.

Jak każda szanująca się firma, i ta ma swój sekret, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Właściciele mówią, że to sztuka „prażenia na ucho”, a dokładnie umiejętność wychwycenia szczególnego dźwięku, jaki wydają ziarna kawy w momencie, kiedy osiągają idealny stopień uprażenia. Krótka chwila dłużej lub krócej i ziarno kawy może całkowicie zmienić smak…

A potem już tylko doświadczony barista, porządna maszyna do kawy, dobra woda… Tyle zachodu, by wypić filiżankę aromatycznego naparu. I chociaż podobno pierwsze w Europie kawiarnie powstały w Anglii i Austrii, to Włosi uczynili z picia kawy sztukę, rytuał, bez którego życie codzienne w Italii trudno sobie wyobrazić.

chociaż podobno pierwsze w Europie kawiarnie powstały w Anglii i Austrii, to Włosi uczynili z picia kawy sztukę, rytuał, bez którego życie codzienne w Italii trudno sobie wyobrazić.

Wiadomo, że końcowy smak napoju zależy też od tego gdzie i z jaką starannością roślina była uprawiana, w jaki sposób ziarna transportowane i przechowywane, ale właściciele palarni Bontadi są przekonani, że to w prażeniu tkwi największy sekret, cała „dusza” kawy. Ich rolą jest go wydobyć, by mógł cieszyć podniebienia smakoszy. Zaraz, zaraz… Ktoś mógłby powiedzieć, że to wszystko prawda, ale  równie ważne przecież gdzie, kiedy, jak i przede wszystkim z kim delektujemy się espresso, corto, lungo, macchiato, cappuccino, latte, marocchino, moka, corretto… i miałby rację!

Wiadomo, że końcowy smak napoju zależy też od tego gdzie i z jaką starannością roślina była uprawiana, w jaki sposób ziarna transportowane i przechowywane

Sposobów serwowania „małej czarnej” jest kilkadziesiąt. Istna symfonia smaków, by ją „usłyszeć” trzeba próbować! Podobno zwyczaj nakazuje picie kawy z dodatkiem mleka tylko przed południem i z wielu źródeł możemy się dowiedzieć, że nie dochowanie tej reguły spowoduje oburzenie baristy czy kelnera. Jednak w Rzymie, podobnie zresztą jak w innych miejscach odwiedzanych przez licznych turystów, nikogo nie zdziwi dzisiaj picie cappuccino po południu albo (o zgrozo!) zamówienie cafè americano, który to rodzaj Włosi uznają niemalże za profanację. Przecież klient nasz pan!

Sposobów serwowania „małej czarnej” jest kilkadziesiąt. Istna symfonia smaków, by ją „usłyszeć” trzeba próbować!

Zwyczaj nakazuje picie kawy z dodatkiem mleka tylko przed południem i z wielu źródeł możemy się dowiedzieć, że nie dochowanie tej reguły spowoduje oburzenie baristy czy kelnera. Jednak w Rzymie, podobnie zresztą jak w innych miejscach odwiedzanych przez licznych turystów, nikogo nie zdziwi dzisiaj picie cappuccino po południu albo (o zgrozo!) zamówienie cafè americano, który to rodzaj Włosi uznają niemalże za profanację

Trudno policzyć, ile barów i kawiarni działa w Rzymie. Jeśli mieszkasz w Wiecznym Mieście, z pewnością masz swój ulubiony bar, gdzie zaglądasz w drodze do pracy lub spotykasz się ze znajomymi. Jeśli jako przybysz na chwilę chcesz napić się dobrej kawy, znajdź jedno z kilku „kultowych” miejsc, bez odwiedzenia których wizyta w Rzymie nie będzie „zaliczona”. Antico Caffè Greco przy via dei Condotti, blisko Schodów Hiszpańskich, istnieje od 1760 roku!!! Jej gośćmi byli Stendhal, Goethe, Byron, Liszt, Andersen, Mendelssohn, Mickiewicz, Słowacki i wielu innych. Pełna pamiątek po sławnych gościach, ma niepowtarzalny klimat i nie kończące się kolejki klientów. Caffè Sant’Eustacchio i La Casa del Caffè Tazza D’Oro to dwie kawiarnie położone w pobliżu Panteonu. Powstałe – jedna w 1938 a druga w 1944 roku, działające nieprzerwanie w tym samym miejscu i od zawsze rywalizujące o względy klientów. Obie warte polecenia, a jeśli tamtejsza kawa przypadnie nam do gustu, możemy kupić opakowanie i cieszyć się jej smakiem również w domu.

Jeśli jako przybysz na chwilę chcesz napić się dobrej kawy, znajdź jedno z kilku „kultowych” miejsc, bez odwiedzenia których wizyta w Rzymie nie będzie „zaliczona”. Antico Caffè Greco przy via dei Condotti, blisko Schodów Hiszpańskich, istnieje od 1760 roku!!! Jej gośćmi byli Stendhal, Goethe, Byron, Liszt, Andersen, Mendelssohn, Mickiewicz, Słowacki i wielu innych. Pełna pamiątek po sławnych gościach, ma niepowtarzalny klimat i nie kończące się kolejki klientów.

Caffè Sant’Eustacchio i La Casa del Caffè Tazza D’Oro to dwie kawiarnie położone w pobliżu Panteonu. Powstałe – jedna w 1938 a druga w 1944 roku, działające nieprzerwanie w tym samym miejscu i od zawsze rywalizujące o względy klientów.

Chociaż… warto też zajrzeć do barów, których witryny specjalnie nie zachęcają, by wejść do środka, nazwy nie wymieniają żadne turystyczne przewodniki, a mimo to pełne są gości, obsługa miła i sprawna, a na sam aromat kawy, ciepłych rogalików z wiśniową konfiturą i soku ze świeżych pomarańczy czujemy przyjemny zawrót głowy a ślinka leci do ust… mmmm…. smacznego!

 

Beata Bocheńska

 

 

 


error: Zawartość jest chroniona!!