PUBLICYSTYKA

Realna opozycja w Unii

Zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego są okazją do refleksji nad polityką prowadzoną przez poszczególne siły polityczne w Polsce wobec UE. Z jednej strony mamy środowiska lewicowo-liberalne jak PO (choć ta akurat twierdzi, że ma konserwatywną kotwicę), które nie tyle są za Unią, co za bezrefleksyjnym popieraniem wszystkich działań władz UE. Z drugiej strony mamy obóz rządzący, który nie tyle jest w opozycji do władz UE, co broni się przed atakami na swoją władzę. Dodatkowo mamy środowiska głoszące nierealny postulat „POLexitu”.

Nierealny, bo ani nie wyprowadzą Polski z Unii w wyniku wprowadzenia kilku deputowanych do Parlamentu Europejskiego, ani w wyniku wprowadzenia kilkunastu posłów do Sejmu. A nic mi nie wiadomo, żeby zbierali podpisy pod referendum w tej sprawie – gdyby nawet to robili, w obecnej chwili poparcie dla członkostwa Polski w UE jest w społeczeństwie dość znaczące.

Bezrefleksyjne popieranie wszystkich działań UE jest parodią prounijności. Do Unii weszliśmy nie po to, żeby być niewolnikami woli jakiegoś zachodniego władcy, ale żeby razem z naszymi europejskimi partnerami zacieśniać współpracę na rzecz rozwoju Europy. Nikt nie ma zresztą wyłączności na rację. Ludzie z założenia nie są doskonali. Krytyka działań władz Unii Europejskiej nie jest więc jedną z odmian eurosceptyzmu, ale wyrazem troski o wspólnotę, którą razem tworzymy.

Bezrefleksyjne popieranie wszystkich działań UE jest parodią prounijności. Do Unii weszliśmy nie po to, żeby być niewolnikami woli jakiegoś zachodniego władcy, ale żeby razem z naszymi europejskimi partnerami zacieśniać współpracę na rzecz rozwoju Europy. Nikt nie ma zresztą wyłączności na rację. Ludzie z założenia nie są doskonali.

Nie jest też tak, że jak ktoś jest atakowany przez władzę Unii to znaczy z automatu, że jest w opozycji do władz UE. Bycie w opozycji oznacza tworzenie jakiejś realnej alternatywy i konstruktywną krytykę. Obóz rządzący w Polsce natomiast ogranicza się do obrony tego, żeby mógł robić co uważa za słuszne w Polsce. Padały, owszem jakieś mgliste deklaracje, że PiS stworzy realną alternatywę, że przedstawi swoje propozycje renegocjacji unijnych traktatów. Nie wyszło to jednak poza ramy pewnego krótkochwilowego happeningu politycznego na użytek wewnątrzkrajowej narracji.

Nie jest też tak, że jak ktoś jest atakowany przez władzę Unii to znaczy z automatu, że jest w opozycji do władz UE. Bycie w opozycji oznacza tworzenie jakiejś realnej alternatywy i konstruktywną krytykę. Obóz rządzący w Polsce natomiast ogranicza się do obrony tego, żeby mógł robić co uważa za słuszne w Polsce.

Nie ulega wątpliwości, że wiele rzeczy w UE jest nie do zaakceptowania jak rozbudowana i bezsensowna biurokracja czy nachalne forsowanie lewackich ideologii krajom członkowskim. Z tego powodu rośnie popularność środowisk nawołujących do „POLexitu”. Czy jest to realne hasło? Aby wyprowadzić Polskę z Unii trzeba byłoby rozpocząć tą samą procedurę, która teraz trwa w Wielkiej Brytanii. W praktyce trzeba byłoby albo być u władzy, albo w ramach oddolnej inicjatywy przeforsować referendum. Żadne ze środowisk nawołujących do „POLexitu” nie mają ani pojedynczo, ani razem wzięte takiego poparcia społecznego, które by im pozwalało na zrealizowanie swojego postulatu. Prędzej UE się całkiem rozpadnie, pod wpływem złej polityki jej władz, niż Polskę z UE wyprowadzi Korwin, Braun i Winnicki.

Wiele rzeczy w UE jest nie do zaakceptowania jak rozbudowana i bezsensowna biurokracja czy nachalne forsowanie lewackich ideologii krajom członkowskim.

 

Rośnie popularność środowisk nawołujących do „POLexitu”. Czy jest to realne hasło? Aby wyprowadzić Polskę z Unii trzeba byłoby rozpocząć tą samą procedurę, która teraz trwa w Wielkiej Brytanii. W praktyce trzeba byłoby albo być u władzy, albo w ramach oddolnej inicjatywy przeforsować referendum. Żadne ze środowisk nawołujących do „POLexitu” nie mają ani pojedynczo, ani razem wzięte takiego poparcia społecznego, które by im pozwalało na zrealizowanie swojego postulatu

Oczywiście może dojść do sytuacji, że poparcie dla sympatyków „POLexitu” kiedyś w przyszłości wzrośnie na tyle, że będą w stanie zrealizować swój postulat. Myślę raczej o dalszej niż bliższej przyszłości. Należy się jednak zastanowić – dlaczego „POLexit”, a nie „exit” Europy środkowej? Jakie będą zalety odgrodzenia się od wszystkich wokół?

W obecnej chwili, w perspektywie przyszłej kadencji Parlamentu Europejskiego, zamiast tracić czas na jakieś wzniosłe, ale nierealne na teraz hasła typu „POLexit”, trzeba przygotować i zaproponować realne rozwiązania na rzecz budowy opozycji wobec obecnych władz Unii Europejskiej. 5 lutego przedstawiciele porozumienia niezależnej prawicy, które formuje się wokół Marka Jurka, przedstawili 3 priorytety polskiej polityki europejskiej w najbliższych latach i które powinny być podstawą współpracy niezależnej prawicy:

  1. Zawarcie Traktatu Wyszehradzkiego przez państwa Europy Środkowej, co zapewni Europie równowagę wobec zacieśnienia współpracy Niemiec i Francji w traktacie akwizgrańskim.
  2. Przyjęcie Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny.
  3. Nienaruszalność naszej waluty narodowej, złotego, i współpraca państw UE, które zachowały swoją walutę.

W obecnej chwili, w perspektywie przyszłej kadencji Parlamentu Europejskiego, zamiast tracić czas na jakieś wzniosłe, ale nierealne na teraz hasła typu „POLexit”, trzeba przygotować i zaproponować realne rozwiązania na rzecz budowy opozycji wobec obecnych władz Unii Europejskiej

Pierwszy z priorytetów jest odpowiedzią na zacieśnianie współpracy między Niemcami i Francją wewnątrz Unii Europejskiej. Skoro wewnątrz Unii Europejskiej Niemcy i Francja mogą zawierać traktaty państwowe, Europa Środkowa powinna zbudować silną wspólną strukturę dla obrony naszych interesów, a jednocześnie promowania takiej wizji współpracy europejskiej, która rzeczywiście chroni niepodległość i interesy naszych państw.

Międzynarodowa Konwencja Praw Rodziny wpisuje się w tą ideę zacieśniania współpracy środkowoeuropejskiej, bo większość państw Europy Środkowej, niestety z wyjątkiem Polski, nie ratyfikowała genderowej konwencji stambulskiej. Międzynarodowa Konwencja Praw Rodziny w rzeczywisty, a nie tylko pozorny sposób chroni przed przemocą, dotyka jej realnych przyczyn, nie próbuje pod pozorem walki z przemocą przemycać ideologicznych treści. Dodatkowo chroni prawa rodziny.

W obliczu deklaracji obecnych władz, że euro na razie nie, ale kiedyś, jak również powracających nawoływań środowisk lewicowo-liberalnych o szybkie wejście do strefy euro, trzeba stanowczo powiedzieć: ani teraz, ani później nie powinniśmy dołączać do tego projektu. Strefa euro jest strefą wolniejszej prędkości w Unii Europejskiej. Pozbycie się własnej waluty pozbawia nas ważnych narzędzi skutecznego rozwoju naszej gospodarki, a szczególnie istotnych narzędzi do obrony gospodarki w czasach kryzysu (który może zawsze nastąpić, musimy być na to przygotowani). Racjonalną decyzją byłoby jednoznaczne zadeklarowanie, że konstytucyjny zapis gwarantujący nienaruszalność złotówki, nie będzie zmieniany – ani teraz, ani później.

Budowanie realnej opozycji dla obecnych władz UE nie jest nierealnym wymysłem, ale realną odpowiedzią na falę zmian przechodzącą przez Europę. Obserwujemy rosnącą popularność takich partii jak VOX w Hiszpanii, czy Liga we Włoszech, jak również utrzymujące się wysokie poparcie dla Fidesu na Węgrzech. Z prognoz wynika, że w przyszłej kadencji Parlamentu Europejskiego drugą siłą mogą być partie na prawo od tzw. chadecji. Powinniśmy dołączyć do tej fali zmian.

Budowanie realnej opozycji dla obecnych władz UE nie jest nierealnym wymysłem, ale realną odpowiedzią na falę zmian przechodzącą przez Europę. Obserwujemy rosnącą popularność takich partii jak VOX w Hiszpanii, czy Liga we Włoszech, jak również utrzymujące się wysokie poparcie dla Fidesu na Węgrzech. Z prognoz wynika, że w przyszłej kadencji Parlamentu Europejskiego drugą siłą mogą być partie na prawo od tzw. chadecji.

2 lutego 2019 roku Marek Jurek prezentował projekt Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny z inicjatywy i na zaproszenie konserwatywnej chorwackiej partii Hrast i jej lidera Ladislava Ilčića. Wcześniej zrobił to już m. in. w Paryżu, Lyonie, Brukseli, Budapeszcie i Rolduc w Holandii. 6 lutego 2019 roku Marek Jurek i Marian Piłka spotkali się z włoskim ministrem ds. rodziny, Lorenzo Fontaną (Liga) i rozmawiali o przyszłości Europy, potrzebnych zmianach.

 

 

Paweł Kubala

Paweł Kubala

Z wykształcenia politolog. Działacz Prawicy Rzeczypospolitej i Obywatelskiego Ruchu Promocji Naprotechnologii. Członek Narodowej Rady Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego.


error: Zawartość jest chroniona!!