O SMOLEŃSKU INACZEJ
Na trzy dni przed tragedią smoleńską 7 kwietnia 2010 r. na łamach „Naszego Dziennika” ukazał się artykuł redaktora Zenona Baranowskiego pod tytułem: ,,IPN: Moskwa kłamie, mamy dowody”. Można było w nim przeczytać, o prowadzonym śledztwie katyńskim przez IPN. W artykule, była podana informacja, że po spotkaniu 7 kwietnia Władimira Putnia z Donaldem Tuskiem i 10 kwietnia, po uroczystościach w Katyniu z udziałem prezydenta Lecha Kaczyńskiego będziemy w stanie ocenić czy Moskwa zmieniła swoje podejście do zbrodni katyńskiej.

Spotkanie Władimira Putina z Donaldem Tuskiem 7 kwietnia doszło do skutku ale planowane uroczystości katyńskie 10 kwietnia, zostały przerwane katastrofą prezydenckiego samolotu w którym zginął prezydent Lech Kaczyński oraz 95 osób delegacji. Zmień proszę na: „Wprawdzie doszło do spotkania 7 kwietnia Władimira Putina z Donaldem Tuskiem, jednak planowane na 10 kwietnia uroczystości katyńskie zostały przerwane katastrofą prezydenckiego samolotu. Zginęło wówczas 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński. Na liście ofiar figurował również profesor Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Jego śmierć uniemożliwiła dotarcie do prawdy o mordzie katyńskim Moskwa nie zmieniła swojego podejścia do zbrodni. Warto postawić pytanie, co ukrywa Rosja i dlaczego tak jej zależy na ukryciu prawdy? Należy też zastanowić się nad rolą jaką miał odegrać prof. Janusz Kurtyka na uroczystościach w Katyniu 10 kwietnia. 2010 r. Co takiego miało się tam stać? w czym Moskwa miała zmienić swoje podejście do zbrodni katyńskiej?
Archiwum Rosji
Przed wylotem do Katynia prezes IPN miał twierdzić, że medialne informacje o odnalezieniu białoruskiej listy katyńskiej dowodzą o możliwość istnienia raportów komanda zabójców oraz tzw. „centralnej trójki”, która wydawała wyroki śmierci. Kurtyka domagał się również umożliwienia poszukiwań archiwalnych i otwarcia rosyjskich archiwów przed polskimi badaczami w celu przeprowadzenia głębokich kwerend. Prezes Kurtyka oczekiwał również od władz rosyjskich pozytywnego ustosunkowania się do wyjaśnienia prawdy o Katyniu, co mogło być odebrane jako zmiana polityki w sprawie zbrodni katyńskiej. Zwracał również uwagę na spotkanie z 7 i 10 kwietnia, dzięki któremu – jak mówił premier – ,,w sposób praktyczny będziemy mogli się zorientować, jakie stanowisko reprezentują rosyjskie władze”. Po siedmiu latach od tragedii smoleńskiej wiemy już, że prezes Kurtyka nie dowiedział się a sprawa katyńska został przysłonięta sprawą smoleńską.
Konferencja prasowa
Należy postawić pytanie: Dlaczego prezes Kurtyka sądził, że po 7 i 10 kwietnia „wszystko będzie wiadomo odnośnie stanowiska Rosji w sprawie katyńskiej?” Wiadomo, że prezes Kurtyka miał ujawnić jakieś informacje o zbrodni katyńskiej. Miała odbyć się konferencja prasowa, która swym zasięgiem nie ograniczyła by się tylko do terytorium Polski. Dziennikarze przylecieli do Smoleńska pierwszym samolotem Jak – 40 a ich zadanie miało polegać na przygotowaniu konferencji oraz jej obsługi. Prawda która miała być domniemanie ujawniona w Katyniu mogła postawić Rosję w trudnej sytuacji co musiało by skutkować zmianą polityki katyńskiej w opinii międzynarodowej. Wiemy, że do tego nie doszło ponieważ samolot prezydencki uległ katastrofie. Odnośnie samej katastrofy, należy postawić takie pytania: Co zawiodło: człowiek czy technika?

Śledztwo w sprawie katastrofy
Rolą prokuratury jest udowodnienie człowiekowi winy i postawienie zarzutów. W kwestii spraw technicznych to do wyjaśnienia okoliczności katastrofy samolotu powołuje się komisję lotniczą, która bada sprawy techniczne i ewentualny błąd pilotów. W sobotnio- niedzielnym numerze ,,Gazety Polskiej” z 22-23 kwietnia 2017 roku, został zamieszczony artykuł o tytule: „Piloci nie popełnili błędu”. W artykule możemy przeczytać, że: ,,Zdaniem Podkomisji Smoleńskiej \ kapitan Arkadiusz Protasiuk w odpowiednim momencie pojął decyzję o odejściu na drugi krąg, choć nie dostał odpowiedniej komendy z wieży kontroli lotów. Mimo podjętych działań samolot się zniżał”. Z podanych informacji można wnioskować, że piloci nie popełnili błędu, a do katastrofy doprowadziło coś innego. Samolot rozpadł się na tysiące części w promieniu wielu metrów. Analogicznie, bliźniaczy samolot rosyjski TU – 154, z Chórem Aleksandrowa na pokładzie, w grudniu 2016 roku wpadł do Morza Czarnego. Do zdarzenia doszło chwilę po starcie z lotniska w Soczi. Tupolew leciał z Moskwy do Syrii. Maszyna została odnaleziona w całości na dnie Morza Czarnego na głębokości około 60 metrów. Jak podawały rosyjskie media, Tupolewa miał wzmocnioną, wojskową konstrukcję, która uniemożliwiała rozpad na części. konstrukcja tego samolotu była tak zbudowana, że nie mógł on ulec rozpadowi na części ponieważ, była to konstrukcja wojskowa – wzmocniona! W takim razie co było przyczyną rozpadu wzmocnionej konstrukcji polskiego TU – 154 w Smoleńsku? Zawiodła technika czy do katastrofy przyczyniły się osoby trzecie? Tego nie wiadomo ale samo miejsce katastrofy i jej przebieg oraz stan wraku samolotu po katastrofie jest bardzo dziwny. Do wyjaśnienie całości sprawy potrzeba przebadania samolotu i miejsca katastrofy dla ustalenia faktów i zebrania dowodów, które jednak są niedostępne. Miejsce zdarzenia zostało dokładnie uprzątnięte a sam samolot ,,wykąpany” w detergentach i zamknięty w prowizorycznym hangarze na lotnisku w Smoleńsku. Władze rosyjskie nie są skore zwrócić dowodu do Polski. Rosyjska Komisja Badania Wypadków Lotniczych MAK wydała raport, w którym stwierdziła winę polskich pilotów i o dziwo, Polska Komisja Jerzego Milera bez badania dowodów potwierdziła ten raport. Kuriozum w całości zdarzenia jest takie, że taką przyczynę katastrofy podano polskim politykom w postaci informacji wysłanej na telefony komórkowe, zaraz po zdarzeniu. Politycy, podobnie jak i większość społeczeństwa uwierzyli w podane informacje. Fakt ten ujawnił po kilku latach gen. Petelicki i zaraz potem zginał w bliżej nie znanych okolicznościach we własnym garażu. Fakt ten, po kilku latach ujawnił generał Petelicki. Podobno też istnieje nagranie przemówienia prezydenta Komorowskiego informujące o zdarzeniu w Smoleńsku, które zostało nagrane dla TVP – info na krótko przed katastrofą, jednak potem zostało skasowane. Niezależna komisja Macierewicza powołana do zbadania katastrofy smoleńskiej sugerowała działanie osób trzecich co wywołało na polskiej scenie politycznej wiele kontrowersji podziałów nawet w społeczeństwie.
Walka z krzyżem smoleńskim oraz podziały społeczne na tle ustalenia prawdy to już pochodne całości zdarzenia. Na pewno postawa polskiego rządu w całości sprawy jest wielce zastanawiająca i może budzić wiele zastrzeżeń co do okoliczności dopilnowania wyjaśnienia przyczyn samej katastrofy. Można odnieść wrażenie, że na tamten czas polski rząd z premierem Tuskiem na czele był poddany ,,pressingowi” z jakiegoś nieznanego ośrodka decyzyjnego. Pośpiech w pochowaniu szczątków ofiar był mało roztropny i zaprzeczał też przyjętym normom w ustalaniu identyfikacji ofiar. Pomimo zapewnień ówczesnej minister pani Kopacz odpowiedzialnej za identyfikacje szczątków ofiar, że starannie dopilnowała całości sprawy doszło do zamiany zwłok i nie tylko.
Wątek zamachu sprawa katastrofy powinna opierać się nie o to, w co wierzymy, ale to co wiemy
Niestety żyjemy w czasach zamachów i terroryzmu w skali globalnej i wykluczanie tezy działania osób trzecich raczej jest mało roztropne. Na ten temat ciekawie, na łamach „Naszego Dziennika”, wypowiedział się Wojciech Reszczyński. W swoim felietonie postawił pytanie: ,,Czy nie warto jednak sprawdzić wątek spiskowy”? Oczywiście, że warto. Cała sprawa katastrofy smoleńskiej powinna opierać się nie o to w co wierzymy, ale to co wiemy. Wiara to zakładanie w istnienie prawdy ukrytej, która nie jest dla nas możliwa do zbadania a wiedza to nauka, która opiera się o dowody oparte na danych sprawdzalnych. Jednak ludzie wolą iść na łatwiznę nie zadając sobie trudu myślenia i stawiać pytania aby cierpieć zwątpienie. Ludzie wolą dać wiarę absurdom choć by były jak najbardziej niepojęte. Filozofia grecka jednak uczy nas, że myślenie i stawianie pytań pomaga dojść prawdy. Jak nauczał Sokrates: ,,Kto nie wątpił ani razu, ten żyje w zwykłym ułudy mirażu”.
Archiwum USA
Pozostaje jeszcze jedna sprawa nieco tajemnicza, otóż jak napisał na portalu ,,Interia” Paweł Szaniawski w archiwum państwowym pod Waszyngtonem odnaleziono nieznaną dotąd relację amerykańskiego żołnierza, potwierdzającą sowiecką odpowiedzialność za zbrodnię katyńską. Na ośmiostronicowe zeznanie ppłk. Johna van Vlieta, który w 1943 r. uczestniczył w ekshumacji ciał polskich oficerów, natknęła się Krystyna Piórkowska. Autorka książki „Anglojęzyczni świadkowie Katynia” podkreśla w rozmowie z „Newsweekiem Historią”, że dokument sporządzono w Paryżu (gdzie van Vliet się zatrzymał w drodze do USA) już 10 maja 1945 r., a więc jeszcze przed konferencją poczdamską i procesem norymberskim. Amerykanin zeznawał wówczas pod przysięgą, że ciała, które widział w Katyniu, spoczywały w masowych grobach dłużej niż rok (a nawet dwa lub trzy lata), co wskazywało na odpowiedzialność NKWD za zbrodnię z 1940 roku. Dokument zawiera też nieznane do tej pory nazwiska trzech innych alianckich jeńców wojennych, którzy wraz z van Vlietem byli świadkami zorganizowanych przez Niemców ekshumacji w Katyniu.
Pogrzeb Olega Zakirowa
23 kwietnia odbył się pogrzeb Olega Zakirowa – Rosjanina pochodzenia uzbeckiego, byłego funkcjonariusza KGB w stopniu majora, który od 2002 roku posiadał obywatelstwo polskie. Według IPN Zakirow zbierał informacje na temat mordu w Katyniu i dzielił się nimi z prasą ze Smoleńska i Moskwy, którzy publikowali je w gazetach. “W końcu napisał do przełożonych, że dacze budowane przez KGB są zlokalizowane na grobach polskich oficerów. Władze sowieckie zabroniły Zakirowowi udzielania informacji odcięły możliwość badania archiwum oraz zakazały prowadzenia dochodzeń. Zaczęto go podsłuchiwać a potem uznano za chorego psychicznie. Zakirow uciekła do Polski prawdopodobnie z jakimiś ważnymi dokumentami sprawy katyńskiej, które mogły obciążać sowietów. Tu powstaje pytanie: Czy prof. Kurtyka prezes zginął w katastrofie może dla tego, żeby nie wyszły na jaw istotne dokumenty obciążające sowietów w sprawie katyńskiej? Profesor Kurtyka nie żyje, Zakirow zmarł i został pochowany z honorami na koszt MON. Powstaje pytanie, co jeszcze ukrywają archiwa w tej sprawie.
Jacek Horoszko