ZYTA GILOWSKA wg A. Sadowskiego: Na palcach jednej ręki można policzyć takich polityków jak ona
Tematem dyskusji „WIELOGŁOSU CENTRUM” jest ocena osobowości i dokonań Zyty Gilowskiej. Rozmawiam z Andrzejem Sadowskim, prezydentem Centrum im. Adama Smitha.
Marek Bielecki: Panie Prezydencie, jak Pan wspomina Zytę Gilowską?
Andrzej Sadowski: Z Panią profesor Zytą Gilowską mieliśmy okazję współpracować przed rozpoczęciem jej kariery politycznej. Mamy nawet jej wydaną publicznie pracę nt. samorządu, jeszcze na początku lat 90. Później również ten kontakt między nami był. Wielokrotnie miałem okazję z nią występować wspólnie w różnych studiach radiowych i telewizyjnych. Bez wątpienia była to osoba, która jako jedna z niewielu dokonała obniżenia opodatkowania oraz opodatkowania pracy dla naszych obywateli. To była akurat niezwykle ważne, że to ona uchroniła Polskę w 2008 roku od kryzysu. Tak jak zauważył premier Donald Tusk „w Polsce mamy do czynienia ze spowolnieniem, a nie z kryzysem”. Zasługą Pani profesor było to, że będąc wicepremierem i ministrem finansów opodatkowała, co prawda nieznacznie, opodatkowanie pracy i to spowodowało, że powstało blisko kilkaset tysięcy miejsc pracy. Można stwierdzić, że większość z nich wyszła z szarej strefy i się zalegalizowała, ale tak czy owak to właśnie brak tego kryzysu miał źródło w jej decyzji. Na palcach jednej ręki można policzyć takich polityków jak ona – urzędnikom, którzy przyszli pokazała, że arkusze kalkulacyjne, w które święcie wierzą są nieważne.
Bez wątpienia była to osoba, która jako jedna z niewielu dokonała obniżenia opodatkowania oraz opodatkowania pracy dla naszych obywateli. To była akurat niezwykle ważne, że to ona uchroniła Polskę w 2008 roku od kryzysu.
Na palcach jednej ręki można policzyć takich polityków jak ona – urzędnikom, którzy przyszli pokazała, że arkusze kalkulacyjne, w które święcie wierzą są nieważne.
M.B: A jaka była prywatnie?
A.S: Zawsze była osobą o silnych przekonaniach, stąd zdarzało mi się z nią wielokrotnie potykać. Każdy z nas próbował przekonać drugą osobę do swoich racji, stąd bardzo często była to bardzo zdecydowana wymiana poglądów, zwłaszcza w kwestiach podatkowych, ale dzięki temu nasze dyskusje były niezwykle ożywione.
Zawsze była osobą o silnych przekonaniach, stąd zdarzało mi się z nią wielokrotnie potykać. Każdy z nas próbował przekonać drugą osobę do swoich racji, stąd bardzo często była to bardzo zdecydowana wymiana poglądów, zwłaszcza w kwestiach podatkowych
M.B: Niektórzy ludzie porównują ją do Margaret Thatcher. Zgadza się Pan z tym?
A.S: Każda z osób ma własną osobowość. Mało kiedy porównania są uzasadnione. Być może gdyby Pani profesor miała szansę dłużej sprawować swoje funkcje publiczne w rządzie to takie porównanie byłoby uzasadnione. Margaret Thatcher ponad 10 lat była premierem, a wcześniej bardzo długo była obecna w polityce. Natomiast Pani profesor została do tej polityki ze świata nauki przeniesiona, więc trudno mówić tutaj o porównywalności zupełnie innych zdarzeń z życia.
(O porównaniach Gilowskiej do Margaret Thatcher): Mało kiedy porównania są uzasadnione. Być może gdyby Pani profesor miała szansę dłużej sprawować swoje funkcje publiczne w rządzie to takie porównanie byłoby uzasadnione. Margaret Thatcher ponad 10 lat była premierem, a wcześniej bardzo długo była obecna w polityce. Natomiast Pani profesor została do tej polityki ze świata nauki przeniesiona.
M.B: Ja miałem na myśli aspekt charakterologiczny i związany z poglądami na gospodarkę.
A.S: Miarą porównań są kwestie czynów, zwłaszcza że politycy, w przeciwieństwie do naukowców, oceniani są nie za słowa, lecz za czyny.
M.B: Jak Pan odnosił się do jej reform?
A.S: Niestety jej rządy w Ministerstwie Finansów były zbyt krótkie, tym niemniej punktem, który świecił jeszcze długo po 2007 r. była dokonana przez nią obniżka opodatkowania pracy, co jest takim ewenementem, że nikt do tej pory tego nie zrobił. Poza tym również obniżenie powszechnego opodatkowania ludzi zatrudnionych na etatach.
jej rządy w Ministerstwie Finansów były zbyt krótkie (…) punktem, który świecił jeszcze długo po 2007 r. była dokonana przez nią obniżka opodatkowania pracy – nikt do tej pory tego nie zrobił. Poza tym również obniżenie powszechnego opodatkowania ludzi zatrudnionych na etatach.
M.B: Kto miał większy wpływ na siebie – Gilowska na Jarosława Kaczyńskiego czy na odwrót?
A.S: Te reformy są wyłącznie jej zasługą, bo nikt nie chciał w to wierzyć. Jej sprzeciwienie się arkuszom pracy, z których wynika, że żadnych podatków nie da się obniżyć, było niesamowite. Przeciwstawiła się tej niezwykle groźnej sekcie.
Jej sprzeciwienie się arkuszom pracy, z których wynika, że żadnych podatków nie da się obniżyć, było niesamowite. Przeciwstawiła się tej niezwykle groźnej sekcie.