Dwie kolejki Ligi Narodów – piłkarska elita bez nas
Piłkarska elita bez Nas
Niestety, ale jako pierwsi w historii rozgrywek Ligi Narodów spadamy do niższej dywizji. To skutek dwóch porażek październikowych z Portugalią oraz Włochami. Niestety nie wyniki są tu najgorsze, bo te i tak przysłaniają bladość i słabość naszej kadry.
Dwa październikowe spotkania miały być wyznacznikiem tego, na co stać obecną kadrę oraz w jakim miejscu się znajduje. Mecze te udowodniły i pokazały jak bardzo uciekły nam i odjechał piłkarski świat. Jeszcze do niedawna byliśmy w dziesiątce najlepszych reprezentacji, dziś jesteśmy świadkami degrengolada naszej reprezentacji. Drugi mecz w fazie grupowej rozegraliśmy z Portugalią. Kibice i dziennikarze ostrzyli sobie przysł. zęby na to spotkanie, licząc na pozytywny wynik, ponieważ goście przybyli do nas bez swojej największej gwiazdy Cristiano Ronaldo. Trener Portugalii postanowił dać odpocząć i odciąć się asowi Juventusu od nagonki, jaka w ostatnich tygodniach spadła na niego w związku z rzekomym gwałtem, o który podejrzany jest Portugalczyk. Mecz ten miał być rewanżem za Euro 2016, gdzie ulegliśmy w karnych Portugalczykom. Do spotkania przystąpiliśmy w bardzo instrumentalnym składzie, bez nominalnych skrzydłowych, w ustawieniu 1-4-1-2-1-2, gdzie polscy piłkarze mieli zagęścić środek pola, dyktując warunki w tych sektorach. Może i był taki plan, lecz po 18 minutach runął on doszczętnie. Tyle właśnie czasu, Polacy przeciwstawiali się gościom. Od 19 minuty to Portugalczycy rządzili i robili co chcieli. Najgorsze jest to, że nawet w tym newralgicznym miejscu jak środek pola, mimo jego zagęszczenia , przegrywaliśmy każdą piłkę. Nasi piłkarze mieli problem z wyjściem na połowę rywali, nie potrafiąc wymienić kilku dokładnych podań. Po strzeleniu gola przez polskiego bombera z Genui – Krzysztofa Piątka, Polacy cofnęli się i w taki sposób grali do ostatnich minut. Portugalczycy w pełni zdominowali naszą drużynę, ośmieszając na lewej stronie Jędrzejczyka, Kurzawę czy Bednarka. Rafał Kurzawa co prawda zaliczył asystę , jednak oceniając całokształt jego gry należy mu wystawić chyba najniższą ocenę. Wolny, bez umiejętności w destrukcji, odbijający się od przeciwników, unikający pressingu, zamieszany w stratę gola. Fenomenalne stałe fragmenty gry i tyle. Nieprzypadkowo nie gra w swoim klubie. Właśnie przez brak wsparcia ze strony Kurzawy dla Jędrzejczyka, Portugalczycy w 31 minucie zdobyli gola. Po trafieniu nie cofnęli się jak nasi gracze, a jeszcze bardziej podkręcili tempo spotkania, czego skutkiem był drugi gol dla nich. Drugie 45 minut nie przyniosło żadnych pozytywnych zmian. W 52 minucie Bernardo Silva, zupełnie niepilnowany, kryty na tzw. radar przez Kurzawę, efektownym uderzeniem zza linii pola karnego podwyższył wynik. Pomimo wpuszczenia w końcu skrzydłowych – Grosika i Błaszczykowskiego, zmiany taktyki na grę 1-4-4-1-1- nasza gra zbytnio się nie zmieniła i byliśmy tłem dla rywali. Nadzieję w 77 minucie wlał Kuba Błaszczykowski, który wykończył akcję drugiego rezerwowego – Grosickiego i fantastycznym strzałem skierował futbolówkę do bramki bezradnego bramkarza. Co gorsza gol nie powinien zostać uznany, ponieważ Turbo Grosik wybiegł z piłkarza linie boczną, czego o dziwo nie zauważył tego sędzia. I tyle. Nie było prób odwrócenia losów meczu, ponieważ byliśmy słabsi pod każdym względem- technicznym, taktycznym, motorycznym, mentalnym. Portugalczycy o kilak klas przewyższali nas, czego dowodem były fantastyczne okazję i spotkanie to powinno zakończyć się rezultatem 5 bądź 6:2. Jedyny plus tego spotkania to Łukasz Fabiański i Krzysztof Piątek, choć ten drugi sensacyjnie z Włochami nie tyle nawet, że nie wyszedł w pierwszym składzie, co nie zagrał choćby minuty!
Niedzielne starcie z Włochami było o być albo nie być w tej grupie. Po fantastycznym spotkaniu w Genui i remisie 1:1, liczyliśmy w końcu na dobry wynik. Niestety Jerzy Brzęczek mimo surowej lekcji z Portugalią , postanowił znów wyjść bez skrzydłowych, co po raz kolejny okazało się zgubne, bo właśnie kolejny rywal obnażył nasze braki w tychże sektorach. Co gorsza ten mecz był jeszcze słabszy niż mecz z Portugalią. Włosi odrobili przysnął. pracę domową i w porównaniu z nami wyglądali jak bolid F1 ścigający się z 25 – letnim Passatem. Goście dominowali od 1 do ostatniej minuty i mimo roszad personalnych w kadrze, nie potrafiliśmy nawiązać równorzędnej walki. I znów jak w przypadku z Portugalią, wynik może zakłamywać rzeczywistość, bo bramkę straciliśmy w ostatniej minucie spotkania. Posiadanie piłki 64-36 na korzyść rywali, sam Jorginho czy Veratti wymienili więcej podań niż cała nasza trójka w pomocy! Zieliński to cień gracza z Napoli, który wygląda jak nędzna podróbka markowych butów. Lewandowski przypomina tego Lewa za ”panowania” Waldemara Fornalika”. I znów po przerwie trener Brzęczek zmienia ustawienie na grę skrzydłowymi, co przynosi nam nieco lepszą grę, jednak nie przynosi efektów w postaci goli.
Oba te spotkania doszczętnie obnażyły nasz zespół. W tym momencie jesteśmy 40-50 ekipą rankingu FIFA, ekipą, która jest wydmuszką tej drużyny prowadzonej przez Adama Nawałkę. Były szkoleniowiec Górnika Zabrze był świadomy tego, że dalsza praca z tymi piłkarzami nie przyniesie sukcesu, stad abdykował. Nikt jednak nie spodziewał się, że po pięciu wspaniałych latach zostaniemy w tak okrutny i drastyczny sposób sprowadzeniu do pionu. Po pięciu bajecznych jak na nasze realia latach, dziś ten zespół jest bliźniaczy do drużyny Waldemara Fornalika. Bez iskry, bez pomysłu, bez trenera z umiejętnościami. Bo nie oszukujmy się- Jerzy Brzęczek nic nie osiągnął piłce klubowej jako trener. Piąte miejsce w najbardziej nieprzewidywalnej lidze, gdzie nie ma większego poziomu, a nasze ekipy dostają baty od każdego w europejskich pucharach to nędzny wynik, a nie sukces. Prezes PZPN Zbigniew Boniek wrzucił Brzęczka na istnego roller coastera, gdzie trener bez doświadczenia, który z hukiem wylatywał za marne wynik iż Rakowem, GKS Katowice czy Lechii Gdańsk, nie jest adekwatną osobą na to stanowisko. Do tego już na starcie pojawił się konflikt z Lewym, gdzie napastnik Bayernu Monachium w wywiadzie otwarcie przyznał, że nie możemy grać w takim ustawieniu preferowanym przez Brzęczka. Może za 10 lat pracy w piłce klubowej, jak to miało miejsce w przypadku Adama Nawałki, choć ten miał i ma sukcesy jako trener klubowy. Bardzo szybko Polski kibic zatęsknił za Reprezentacja Polski, która bardzo dobrze (prócz ostatni mundial) była przygotowana do spotkań pod względem mentalnym, zarówno w defensywie, jak i ofensywie.
Piotrek Chmielewski