SPORT

CENTRUM LIGI MISTRZÓW #1: To się nie miało prawa wydarzyć. Tottenham pokonał prawa fizyki i … Ajax

Studio Sport wkracza do akcji

STUDIO SPORT to pierwsze studio, w którym podejmujemy tematykę piłki nożnej. Zajmujemy się więc komentowaniem różnych meczów – i tych elitarnych w Lidze Mistrzów, Lidze Europy czy na mundialu – i tych mniej istotnych, ale rozgrywanych blisko nas – Lotto Ekstraklasy.

Na inauguracyjny odcinek CENTRUM LIGI MISTRZÓW zapraszają Państwa:

prowadzący – Marek Bielecki

oraz

współprowadzący – Łukasz Janas.

Wszystko jasne

Teraz już wiemy,  już to mamy! 1 czerwca na Wanda Metropolitano w Madrycie oko w oko staną dwie najlepsze ekipy Europy. W finale elitarnej Ligi Mistrzów obok Liverpoolu, który już wcześniej wywalczył awans, zagra również Tottenham Spours. Londyńczycy po nieprawdopodobnym, pełnym i dramaturgii, i rzeczy niezwykłych – pokonali  Ajax Amsterdam 3:2. Warto przypomnieć: w pierwszym meczu Anglicy przegrali 0:1, a w tym przegrywali w pierwszej połowie 0:2. 

Dokonali zatem nie lada wyczynu eliminując rewelację tego sezonu – Ajax. Tak, drodzy Państwo – ten Ajax, który na naszych oczach przechodzi drogę od kapitalnie zżytej ze sobą drużyny do zespołu pozbawionego najważniejszych zawodników. Coś jak FC Porto.

Bohaterów dwudziestu dwóch

Skoro na Amsterdam Arena mieliśmy do czynienia z wielkim piłkarskim wydarzeniem nie obędzie się bez sprawdzenia, kto był odpowiedzialny za magię tego wieczoru. Zatem składy obydwu drużyn:

AJAX AMSTERDAM z Erikiem ten Haagiem w roli trenera: formacja – 1-4-3-3 W bramce: Andre Onana Obrona / – od lewej: Tagliafico, Danny Blind, Mathias de Ligt i Mazraoui / Pomoc – trójka od lewej: Frenkie de Jong, van de Beek, Lasse Schoene / Napad: Kasper Dolberg, Dusan Tadic i Hakim Ziyech.

naprzeciwko ich, w formacji 1-4-3-1-2, wybiegli dziś:

bramkarz: Hugo Lloris/ obrońcy od lewej: Danny Rose, Jan Verthongen, Toby Alderweireld, Trippier (defensywna) / pomoc: Delle Ali, Wanyama (zmiana: Llorente), Moussa Sissoko rozgrywający Christian Ericksen / napad: Heung Son, Lucas
A nad wszystkim pieczę sprawuje Argentyńczyk Mauricio Pochettino.

 

Marek: W Londynie 1:0 wygrał Ajax. Gola zdobył grający za plecami Tadicia Donny van der Beek. Dziś, na Ajax Arena podopieczni Erica ten Haaga także zapewnili sobie taką przewagę, że po 45 minutach nikt nie wątpił w sukces Ajaxu czyli w odpadnięcie Tottenhamu. Było 2:0. Jak by nie patrzeć po pierwszej połowie suma bramek także 3-0 czyli pewna analogia do meczu Barcelona-Liverpool. Też ją dostrzegasz?

Łukasz: tak, kolejność goli w tych dwumeczach jest ta sama – najpierw strzelał Ajax i Barcelona a później tylko Liverpool i Tottenham.

Marek: To tak nietypowo – bo jak się przewiduje czy się stratę odrobi to zazwyczaj przed rewanżem – a teraz spróbuj przewidzieć już w rewanżu, ale w przerwie meczu.

Łukasz: No myślę że te półfinały są dosyć niezwykłe, już dawno takich nie widziałem

Marek: Cofnij się myślami do 45 minuty dziś i masz wynik 2-0 dla Ajaksu i jednobramkową zaliczkę Holendrów z pierwszego meczu. 

Łukasz: Dwa mecze na bardzo wysokim poziomie i do tego nieprzewidywalność wyniku i zaskoczenie. 

Marek: Co przewidywałeś dziś w przerwie? Pojawiało Ci się takie porównanie do Liverpoolu i ich remontady?

Łukasz: Stawiałem na 2-1 albo 2-2. 

Marek: A widzisz – jednak nie. 

Łukasz: No może niewielkie skojarzenie, ale raczej stawiałem że Ajax zagra mądrze i nie popełni tych samych błędów co Barcelona. 

Marek: Jednak mimo wczorajszego wyczynu Liverpoolu nie przewidywałeś, że ktoś może to jeszcze powtórzyć.

Łukasz: No tak, jednak dwa takie mecze dzień po dniu z taką historia dawno się nie zdarzyły. 

Szatnia w przerwie meczu: Pochettino jak Benitez w finale LM 14 lat wcześniej?

Marek: Poruszmy teraz drugi wątek – tak mi się spontanicznie nasunął podczas dyskusji. Cofnijmy się dziś do 45 minuty i do szatni. Jeden człowiek – Mauricio Pochettino staje naprzeciw szatni zdruzgotanych piłkarzy, którzy – po pierwsze – przegrali u siebie 0-1, po drugie – teraz tracą dwie bramki i nieudolnie atakują po trzecie – Ajax – w przeciwieństwie do pierwszego spotkania – nie stara się , nie atakuje, nie gra dynamicznie – Ajax jest ospały. Taki stan musi dołować Londyńczyków. Jak myślisz – co Pochettino powiedział w przerwie swoim zawodnikom? Zróbmy taką zagadkę dla naszych czytelników: najpierw Ty zgaduj, potem ja.

Łukasz: Hmm chciałbym zobaczyć nagranie z szatni z takiego meczu czy też np z pamiętnego finału w Stambule 2005.

Marek: zgadnij i zapisz wypowiedź Pochettino – oczywiście używając cudzysłowia. Ja Ci powiem co powiedział Benitez w szatni wtedy – ale najpierw zróbmy taką niespodziankę dla naszych czytelników.

Łukasz: co powiedział trener? zależy od trenera czy jest bardziej taktykiem czy motywatorem, Pochettino pewnie powiedział “chłopaki dacie rade, zobaczcie czego dokonał Liverpool wczoraj wy też możecie”

Marek: Ja myślę, że powiedział zupełnie odwrotnie.

Łukasz: czyli?

Marek: Według mnie po prostu “Słuchajcie – nie oglądajcie się na Liverpool, bo dzięki Wam Tottenham ma swoją uznaną markę. Nie klonujcie Liverpoolu. Wyobraźcie sobie, że już jesteście najlepsi na kontynencie. Ja już to wiem. Teraz idźcie i powiedzcie to kibicom”.

Marek: czy siak – nie chyba nie będzie przesadą jeśli uznamy, że za 3 tygodnie naprzeciw siebie wyjdą nie tylko nominalnie dwie najlepsze drużyny kontynentu, ale również uznani motywatorzy, o których wielu polskich ekspertów piłkarskich ma jak najlepsze zdanie. Jak sądzisz?

Łukasz: Myślę, że wielka rzecz która dokonały Liverpool i Tottenham, odrabiając wynik, nie oznacza że ich trenerzy są najlepszymi motywatorami. Na odrobienie wyniku składa się wiele innych czynników.

Marek: Dlaczego? Przecież do przerwy Tottenham niczego nie dokonywał. To w przerwie coś musiało się stać.

Łukasz: Te czynniki to: zaangażowanie piłkarzy, zaangażowanie drugiej strony, łut szczęścia.

Marek: Liverpool w pierwszym meczu grał ładnie – ale NIESKUTECZNIE. Skuteczność pojawiła się w drugim meczu. Sądzisz, że motywacja i wiara w siebie ekspresowo podana piłkarzom przez trenerów nie była GŁÓWNYM ELEMENTEM przesądzającym o awansie??

Łukasz: Tak jak mówiłem wcześniej na to składają się inne czynniki. Natomiast motywacja jest oczywiście istotna. Tak Klopp jak  i Pochettino to absolutna czołówka jeśli chodzi o trenerów na świecie.

Marek: Rozumiem, że uważasz tak w odniesieniu do obydwu spotkań czy rozróżniasz, że w jednym motywacja była najważniejsza, a w drugim różne elementy?

Łukasz: Myślę, że w obydwu różne elementy.

Marek: Kolejny wątek też odnoszący się do sytuacji z szatni. Tottenham przegrywa 0-2, a Pochettino patrzy na:
1. statystyki (posiadanie piłki 52 do 48 % dla Tottenhamu; przebiegnięty dystans 58 km do 55 dla Ajaksu; udane podanie 80 do 77 % dla Tottenhamu)
2. ławkę rezerwową swojej drużyny:
>Erick Lamela – pomocnik niby świetna lewa noga, niby niekonwencjonalne zagrania – no ale ciągle kontuzjowany
>Fernando Llorente – silny napadzior
>Eric Dier
>Ben Davies
>Juan Foyth
>Olivier Skipp

3. Brak gwiazdy – Harry’ego Keana. 

Co mógł wtedy czuć Pochettino?

Łukasz: Co może myśleć w takiej sytuacji trener? Czuje to, że musi wykrzesać z zespołu 100 procent i dobrać tak zawodników oraz ustawienie aby było jak najbardziej skuteczne na rywala. Ławka na pewno mocniejsza niż w przypadku Ajaxu. Co do statystyk – ciężko coś z tego wyciągnąć. Jedyne statystyki nadające się do analizy to dystans przebiegniętych kilometrów, a z tego można był odczytać, że Ajax grał ostrym pressingiem.

Marek: Jak sądzisz? Twoim zdaniem – sytuacja rozpaczliwa (rezerwowi bez szału – nikt nie sądził, że coś mogą odmienić; statystyki “fifty fifty”
czy
dająca jakieś nadzieje, że można coś z tego wycisnąć, że coś w rękawie trener Kogutów ma?

Łukasz: Rezerwowi na pewno byli mocni.

Marek: Na chwilę skupmy się na obronie Ajaxu – bo to jest swego rodzaju fenomen. Warto poświęcić im choć minutę. Defensorzy Ajaksu praktycznie przez cały mecz świetnie ustawieni jeden przy drugim – tam nie było żadnych prześwitów, wolnych stref. 

Łukasz: Czyli obrona strefowa. Do tego oczywiście potrzebne jest duże zgranie i dobra komunikacja. 

Marek: Ciekawostka – na treningach piłkarze Ajaxu są sklejeni ze sobą gumami – jak biegają – nie mogą się od siebie oddalać.

Marek: Łukasz – mówisz o obronie strefowej. Piłkarzami nie byliśmy, ale obaj wiemy, że bronić strefą można też szeroko się rozstawiając.

Kilka fragmentów meczu

Marek: Podzielmy sobie mecz na kilka okresów czasu – zaprezentuję taką króciutką statystykę, a Ty skomentujesz. 

Marek: Pierwsze siedem minut – Ajax strefą ciągle usiłuje zbliżyć się do pola karnego rywali. Pierwsze dwie minuty tylko próbuje, w 3′ Tadić tuż zza pola karnego oddaje groźny strzał – ja bym to nazwał ostatnim ostrzeżeniem. Tottenham chyba jednak lekcji nie wyciąga, bo już w 5 minucie mimo tego, że większość zespołu Pochettino jest w swoim polu karnym, to Lasse Schoene dośrodkowuje z prawego narożnika, jeden z napastników Ajaxu szarpany za koszulkę pada, ale niczym nie przejmujący się Mathias de Ligt wyskakuje do piłki z ósmego metra i strzela głową w prawy róg.

Łukasz: Ajax zaczął pewnie, widać że nie byli nastawieni na obronę wyniku z pierwszego spotkania.

Marek: Co się stało z obroną Kogutów? Nogami na boisku, a głową gdzie indziej?

Łukasz: Zresztą w pierwszym meczu też dość szybko strzelili bramkę.

Marek: Wiedzieli, że pierwszy mecz przegrali i mają zła sytuację? Jak byś to nazwał?

Łukasz: Byli zaskoczeni taką grą Ajaxu.

Marek: Drugi fragment meczu: 7-16 minuta. Tottenham usilnie atakuje lewą flanką – nic innego tylko lewą stroną. W 7 minucie Song wdziera się lewą stroną praktycznie pędzi w bramkarza – co ciekawe uderza nie w bliższy ale w dalszy słupek. To raz. Dwa – W 8 minucie Trippier wdziera się identycznie jak Son, ale tym razem biegnie do końcowej linii, wrzuca piłkę do nabiegających napastników – defensorzy wybijają. Trzy – Delle Alli biegnie i jest centralnie przed polem karnym – dostał krótkie podanie od kolegi – niemal stanął – przełożył sobie na lewą, ale nie zdążył strzelił – wślizgiem wybił de Jong.

Łukasz: Tottenham się budzi do życia.

Marek: Kolejna część. Symbolem ataków Tottenhamu w pierwszej połowie była akcja z 22 minuty: Erickson stojąc przed polem karnym zagrywa na prawy bok do wboegającego Sissoko – ten markuje uderzenie, zbiega do środka uderza z lewej – piłka kilka razy się odbija przypadkowo i spada na drugi bok tak, że może dobiec albo napastnik Kogutów, albo ktoś z Ajaxu – zawsze dobiegali obrońcy Ajaxu (w tym przypadku: rozgrywający świetne zawody Mazraoui).

Łukasz: defensywa Ajaxu zagrała bardzo dobrze w tym meczu.

Marek: Jak dla mnie – bezradność w ataku Anglików. Powtarzanie schematów i napastnicy, których np. w przejęciu opadającej piłki zawsze byli uprzedzani przez obrońców Ajaxu. 

 

Marek: No i kolejna część: Gol Ajaxu na 2:0. 

Łukasz: Samej akcji nie opiszę tylko wysunę pewien wniosek. Myślę że brakuje im mimo wszystko Kane’a, Llorente nie jest w stanie go zastąpić. Tak samo Son, który jest innym typem napastnika.

Marek: W drugiej połowie Llorente wchodzi za defensywnego pomocnika Wanyamę, a aktywnego Trippiera zmienia Lamela. Jak oceniasz występ Llorente, bo Lamela był mało widoczny.

Łukasz: Llorente coś tam się pokazał, oczywiście tak jak pisałem wcześniej nie zastąpi Kane’a ale stwarzał zagrożenie dla Ajaxu. Natomiast jako dubler – świetny napastnik. 

Marek: Świetny? takie sytuacje miał i nic nie strzelił?Dlaczego tak słaba skuteczność?

Łukasz: Przede wszystkim ciągnął grę do przodu. Moim zdaniem trudno od niego wymagać wszystkiego.

Proszę Państwa: mamy bohatera

Marek: Po 50 minucie objawia się kompletnie niewidoczny wcześniej Lucas Moura. Ale jak już się objawia to pokazuje nam, że jest zawodnikiem niezwykle dynamicznym i sprytnym. Taka analogia – w Liverpoolu wcześniej niewidoczni byli Georginho Wijnaldum oraz Divock Origi, a w decydującym starciu okazali się wielkimi bohaterami The Reds.

Lucas Moura po raz pierwszy
Wracając jednak do meczu: 55 i 59 minuta Lucas Moura strzela dwie bramki dla Tottenhamu – najpierw drybluje Llorente – przekłada sobie piłkę, ale z impetem od tyłu wpada Lucas Moura zabierając mu piłkę, a przy okazji bierze na biegi obrońców Ajaxu i strzela.

Lucas Moura po raz drugi

W 59 Llorente kiwa się z obrońcami Ajaxu ale nie może strzelić – Moura zabiera piłkę, obraca się i strzela z półobrotu.

Sprzedane!

No i wreszcie 95 minuta gdy piłkarze Ajaxu już byli w finale a sędzia już sięgał ręką po gwizdek stało się coś niemożliwego, niepowtarzalnego i kompletnie nieprzewidywalnego. Anglicy dają długie zagranie ze środka pola, LLorente ściąga na siebie czwórkę defensorów Ajaxu, piłka przypadkowo odbija się a Moura jest gdzie powinien być i strzela. 

Łukasz: Lucas Moura załatwił awans Tottenhamowi, wiedział gdzie się znaleźć i co robić. Jednak zajmę się jeszcze obroną Llorente. Hiszpan mimo tego, że nie strzelił bramki to też trzeba docenić jego pracę na boisku.

LUCAS MOURA
Creative Commons: autor: Doha Stadium Plus Qatar; data: 01.01.2013

 

Felix Brych jest sprawiedliwy

Wcześniej w grze mieliśmy kilka przerw. Sędzie Felix Brych wziął to pod uwagę i dał Holendrom ostatnią szansę. Mieli przebiec pół boiska i umieścić piłkę w siatce w ciągu kilkudziesięciu sekund. Akcja kończy się autem z prawej strony pola karnego. I cóż tam się dzieje. Zawodnik z Amsterdamu rzuca jak najdalej, a stojący metr od niego Anglik wyskakuje z ręką uniesioną do góry – byleby piłka nie wleciała w pole karne. Ajaks konstruuje atak, wymienia podania, traci piłkę dosłownie na kilka sekund – by za chwilę ją odebrać i uderzyć na bramkę Hugo Llorisa. Teraz jest już jednak za późno. Brych gwiżdże po raz ostatni – piłkarze Ajaksu załamani – leżą, klęczą na murawie. Ich fani – reagują różnie: jedni płaczą, drudzy głowę zasłaniają rękoma, jeszcze inni patrzą jak osłupiali na boisko. To przecież niemożliwe! To się nie miało prawa stać! A jednak. Tottenham pokazał Widzewski charakter i dokonał niemożliwego, a Ajaks, na własne życzenie, wypuścił finał z rąk.

 

Żegnają się z Państwem

Marek Bielecki
i
Łukasz Janas

 

Łukasz Janas

Dziennikarz, publicysta oraz student socjologii. W dziennikarstwie cenię sobie obiektywizm i rzetelność. Interesuję się bieżącą polityką, historią i sportem.


error: Zawartość jest chroniona!!